ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 3 lutego 2026

Jerzy Bokłażec ps. "Pazurkiewicz"

 

"Znajesz papasza, ja chacieł jewo udarić w lico, no ruka u mienia nie podniałaś. Eto wielikij czeławiek, żałka szto nie choczet z nami rabotać". "Wiesz, ojczulku, chciałem uderzyć go w twarz, jednak ręka mi się nie podniosła. To jest wielki człowiek, szkoda że nie chce z nami pracować". W mroźny dzień 2 lutego 1945 r. w centrum Lidy na skrzyżowaniu ulic ks. Falkowskiego i 3 maja pojawiła się szubienica. Od rana gromadzili się tu mieszkańcy zaskoczeni przygotowaniami Sowietów. Łącznie przyszło ok. 1 500 osób. Około godziny dziesiątej plac został otoczony przez enkawudzistów z psami. Po upływie około godziny pod szubienicę podjechała ciężarówka ze skazańcem. Odczytano wyrok, w którym oskarżyli go o współpracę z okupantem hitlerowskim oraz walkę z tzw. władzą ludową. Podczas zakładania pętli na szyje nad całym placem rozbrzmiały wykrzyczane słowa skazańca: Niech żyje Polska! Umieram za nią! Polski partyzant zawisł na szubienicy. Łucja Boboryk wspominała, że śmierć nie nastąpiła od razu: "Biedny, miał ciężką śmierć, bo długo męczył się, nie od razu skonał. Kręcił się w kółko, nogi to podkurczał, to wyprostowywał. Miał czyściutkie skarpetki, bielutki sweterek. Czy to tylko mi się tak zdawało, że tak długo żył. Kilka razy zamykałam oczy, modliłam się, a on ciągle żył i żył"… Gdy skonał, rozkazano wszystkim się rozejść. Ciało wisiało na szubienicy jeszcze przez trzy dni. Sowieci w nocy zdjęli mu buty. Po wszystkim ciało zabrano, spalono i pogrzebano w nieznanym do dzisiaj miejscu. Jerzy Bokłażec ps. "Pazurkiewicz" – oficer Armii Krajowej w stopniu podporucznika, d-ca kompanii IV batalionu 77. pułku piechoty AK (do kwietnia 1944 r.), po lipcu 1944 r. jeden z zastępców ppor. „Ragnera”. Ujęty przez NKWD w nocy 27/28 listopada 1944 r. (wraz z Janem Szumskim), brutalnie torturowany, nie wydał nikogo ze swoich towarzyszy ani nie zgodził się na współpracę z Sowietami, za co został stracony w publicznej egzekucji. Wśród miejscowych Polaków krążyła później pogłoska, że tej samej nocy polska partyzantka powiesiła dziesięciu Sowietów, na każdym pozostawiając napis: "Za Pazurkiewicza". share.google/o9UFs3MiLTaiwV

Brak komentarzy: