"Nie każdy dziedzic pruski to od razu Niemiec, czyli rzecz o naszym rycerstwie herbu Prus". Trzech Pretorów, Mordy i ucieczka Skierdy oraz ostatni z Korczewskich - Stanisław, który podług miejscowych legend i dawniejszej tradycji nie był taki ostatni, chociaż na właściwym Korczewie tak.
Tuż przed wakacjami zajawiona została nowa seria Budzika Czasu pod zbiorczym tytułem "Dziedzic pruski..." jako zapowiedź i wprowadzenie w temat, jej celem jest przedstawienie niektórych naszych rodów rycerskich co to według historyków i genealogów mogą mieć pochodzenie pruskie i pogańskie poprzez swoich przodków, którzy uciekli przed Krzyżakami ze swojej pierwotnej ojczyzny na północy docierając na sąsiednie Mazowsze, Ruś i Litwę i tutaj osiadając gdzieś na przełomie XIII i XIV wieku. Przy tym trzeba pamiętać że przez kolejne sto lat potomkowie tych przybyszów z północy przyjęli wówczas chrześcijaństwo (chociaż Ci co migrowali na Litwę nie koniecznie i stosunkowo późno to jednak) po czym spolonizowali się, względnie zruszczyli i już jako tacy w głównej swej masie występują u progu stulecia piętnastego, kiedy część z nich przybywa pod Sokołów Podlaski osiadając na tutejszych nadaniach rycerskich z ramienia czy książąt mazowieckich, czy litewskich. Więcej o genezie tego zjawiska i jego zagmatwanych początkach znajdziecie u mnie na profilu w poście z 19 czerwca.
Znakomitym takim przykładem rodu o takim jak wyżej pochodzeniu prusko pogańskim a przybyłym już z Mazowsza są pierwsi Korczewscy dziedzice z Korczewa nad Bugiem, którzy w 1401 r. z nadania ks.maz. Janusza I przybyli pod Sokołów z ... Brześcia nad Wisłą (to dziś wieś Skierdy). Rycerz który otrzymał nadanie nad Bugiem miał na imię Pretor a samo imię mało powszechnie spotykane a bardzo popularne w tej rodzinie jak też herb rycerski Prus mają właśnie wskazywać na właściwe pochodzenie protoplasty. Ów Pretor zwany dla ułatwienia przez historyków Pretorem I miał zostać nawet starostą drohickim a jego syn Pretor II otrzymać potwierdzenie dla swoich dóbr od wielkiego księcia litewskiego Witolda w 1416 r. Z tymi imionami też bywało różnie i w niektórych zapisach próbowano je slawizować na Przecława. Oprócz Pretora II, Pretor I miał jeszcze dwóch innych synów w tym Skierdę a ten jako zwolennik księcia mazowieckiego Bolesława w wyniku walk o Podlasie z Litwinami musiał stąd nawet uchodzić by ratować życie przed zemstą tych ostatnich na powrót, na Mazowsze. Trzecim synem Pretora I był zaś Stanisław (zm.1442). W 2 poł. XV w. ród ten prowadzili następnie Jan pan na Mordach koło Siedlec i ostatni z Korczewskich Prusów tj. Stanisław, chociaż pojawiają się też inne postacie bliżej nie umiejscowione rodzinnie przez historyków z powodu szczupłości zapisków w dokumentach jak np. Jerzy.
Tak, czy inaczej to Stanisława wskazuje się jako ostatniego z tego rodu i to na nim miał on po mieczu wygasnąć, a rozległą schedę po nim odziedziczyła następnie jego jedyna córka - Zofia żona Stanisława Hlebowicza a potem jako wdowa sąsiada zza miedzy tj. Mikołaja syna Rafała Saczkowicza z pobliskiego majątku ziemskiego Czaple. Notabene ten ostatni pochodził z tych Saczków, Raczków i Mleczków a Ci Mleczkowie to potem dziedzice Szkopów pod Repkami. U schyłku Korczewskich tj. za ostatniego z nich owego Stanisława zm. ok. 1501 dobra należące do tej rodziny były największymi w naszej okolicy, składały się z trzech części, korczewskiej, rudzkiej i miasta Mordy, w sumie jedno miasto i 21 wsi i były większe od dóbr kupientyńsko - sokołowskich Rogalów z Sokołowa zwanych Sokołowskimi, którzy też kilka lat po Korczewskich wymarli po mieczu. Apropo tego wymarcia Korczewskich to według miejscowych legend, podań i tradycji wcale tak nie było, a ród Korczewskich miał przetrwać i potem prowadzić nazwisko rodowe aż do czasów nam współczesnych np. mieszkają dziś tacy w Sokołowie, poprzez osobę wydziedziczonego, czy też nieślubnego syna Pretora, którego potomkowie spadli do rangi ubogiej szlachty, a następnie w kolejnych stuleciach utracili cząstkę ojcowizny w Korczewie przenosząc się w inne strony. Tak przynajmniej twierdzi ta opowieść bo historycy o tym zupełnie milczą.
Zostawimy teraz na jakiś czas Prusów Korczewskich potomków Pretora, bo przed nami kolejne rody z naszej okolicy co to do Prusów się przyznawali lub do takich zostali sklasyfikowani przez heraldyków i genealogów. Pora zatem do Liszek, Brodaczy, Kowies a nawet do Kobylan i Trębic i dalej... chociaż jak zobaczycie na przykładzie tych dwóch ostatnich, że czasem nie wszystko jest takie proste i jasne a sprawy gmatwają się i na manowce prowadzą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz