Na zdjęciu gen. Stanisław Maczek w swoim czołgu „Cromwell Command".
„Armia przyszłości to armia pancerna jako trzon obrony kraju”
8 sierpnia 1944 r., 1 Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka, realizując aliancką ofensywę „Totalize”, rozpoczęła natarcie razem z 4 Kanadyjska Dywizja Pancerną na Falaise z północy w celu połączenia się z południa z 3 Armia pod dowództwem gen. George' a Pattona i okrążenia znajdujących się tam wojsk niemieckich.
W nocy z 7 na 8 sierpnia 1944 roku. Zdecydowano o nim i zorganizowano je jeszcze przed natarciem Eberbacha pod Mortain „Operacja Luttich”, a więc i przed zapadnięciem decyzji dokonania manewru okrążającego. Celem operacji było odcięcie Niemcom wszelkich możliwości odwrotu nad Sekwanę. Atak został poprzedzony potężnym przygotowaniem lotniczym. Na pozycje broniącej atakowanego odcinka frontu niemieckiej 89. Dywizji Piechoty spadły 3462 tony bomb, zrzucone przez 1020 „Halifaxów" i „Lancasterów" z Royal Air Force. Korpus atakował kolumną, w wąskim pasie terenu, beztrosko pozostawiając lewe skrzydło pod ogień i uderzenie przeciwnika. O godzinie 23:45, piętnaście minut po wyruszeniu piechoty, rozpoczęło się przygotowanie artyleryjskie przeprowadzone przez 360 dział 1. Armii kanadyjskiej generała Crerara. Zasłona dymna spowodowała kilkanaście kolizji wśród nacierających czołgów brytyjskich. Palące się maszyny sprowadziły na kolumny ogień niemieckich czołgów i dział przeciwpancernych. W szyki atakujących wkradł się chaos. Wówczas wszystkie pojazdy otrzymały rozkaz jechania w szykach ścieśnionych, tuż za czołgiem poprzedzającym. Niejednokrotnie sytuacja wyglądała tak, że „ślepy prowadził ślepego”. Ciemności nocy, zasłona dymna - to wszystko spowodowało, że nacierające pojazdy dwóch dywizji zaczęły kręcić się w kółko i mieszać z Niemcami. Wielu kierowców było zupełnie zdezorientowanych.
O godzinie 2:00 w nocy sytuacja wyjaśniła się na tyle, że atakujący mogli ruszyć w dalszą drogę. Opadł kurz i dym. Teraz wojska alianckie posuwały się w świetle księżyca, biorąc do niewoli setki poddających się żołnierzy niemieckich. Rankiem 8 sierpnia w ich rękach znalazły się wzgórza Brettevillesur-Laize i wieś Cramesnil. W tym momencie miały uderzyć dwie dywizje pancerne - polska 1. Dywizja generała Maczka i kanadyjska 4. Dywizja generała Kitchinga.
Otrzymały one rozkaz opanowania Falaise jeszcze tego samego dnia. Żołnierze generała Maczka wyruszyli na podstawy wyjściowe do natarcia jeszcze nocą 7 sierpnia. Ogromną rolę w wykonaniu tego zadania odegrali żołnierze z 1. Szwadronu Regulacji Ruchu, od których w dużej mierze zależało to, czy dywizja szybko i sprawnie dotrze na pozycje wyjściowe. Nocny marsz odbywał się w pełnej konspiracji czołgi, transportery opancerzone oraz inny sprzęt zmechanizowany jechały bez świateł. Obowiązywała również absolutna cisza radiowa. Pomimo tego wszystkie rzuty dywizji przejechały bez przeszkód przez Cean i dotarły do rejonu zgrupowania.
O godzinie 17:00, 8 sierpnia, oddziały amerykańskiej 79. Dywizji Piechoty, przy znacznej pomocy francuskiego ruchu oporu, uchwyciły nieuszkodzony most w Le Mans. Prawie natychmiast przejechały po nim czołgi 315. Pułku Zmotoryzowanego podpułkownika Johna A. Mac Aleersa. Tym samym Amerykanie rozpoczynali ruch, który później generał Patton nazwał „prawym sierpowym”. Powoli zaciskały się kleszcze okrążenia wokół wojsk niemieckich.
Drogi na Falaise broniła 12. Dywizja Pancerna SS „ Hitlerjugend” generała Kurta Meyera, mając na skrzydłach dwie dywizje piechoty (272. i 89.). 8 sierpnia 1944 roku jednostka ta miała już tylko 48 czołgów wobec 214, jakimi dysponowała w drugim dniu inwazji 7 czerwca, jednak była to mieszanka najpotężniszych maszyn panzerwaffe. Trzonem niemieckiej obrony była miejscowość Cinthcaux.
O godzinie 13 nad polem bitwy pojawiły się samoloty naprowadzające z 8. Floty Powietrznej US Air Force, które miały zrzucić dymne pociski sygnalizacyjne dla 492 „Latających Fortec”. Kurt Meyer natychmiast zarządził bezzwłoczne natarcie, by wycofać swe jednostki z oznaczonej strefy. Czołgi niemieckie przejechały pełnym gazem otwartą równinę, wykorzystując każde załamanie terenu, aby skryć się przed bombardowaniem. Jeden z amerykańskich bombowców naprowadzających wycelował za krótko w serce kolumny polskiej i kanadyjskiej. W ślad za nim swój śmiercionośny ładunek zrzuciły inne bombowce. W rezultacie tego błędu kanadyjski pułk nowo brunszwicki stracił 100 żołnierzy i cztery działa. W polskiej dywizji było 8 zabitych i 28 rannych. Znajdująca się na skrzydle atakujących dywizji pancernych kanadyjska 3. Dywizja Piechoty straciła 57 zabitych i 28 rannych. Ciężko ranny został dowódca dywizji, generał major Keller.
Wydarzenie to zdezorganizowało na moment atak. O godzinie 13:30 radiostacje czołgów obydwóch dywizji pancernych odebrały sygnał „Naprzód". Setki „Shermanów", „Crommwelli” i „Stuartów" ruszyły wzdłuż drogi Caen - Falaise w stronę pozycji niemieckich.
Najkrwawsze walki rozegrały się w rejonie Cintheaux. Atakujący tutaj polski 2. Pułk Pancerny stracił, w wyniku brawurowego ataku niemieckich Tygrysów" z tzw. Kampfgruppe Michaela Wittmanna który chciał powtórzyć wyczyn z pod Villers Bocage i celnego ognia artylerii przeciwpancernej, 32 z 36 wysłanych do ataku czołgów! Dodatkowo Polacy dostali się pod boczny ogień artylerii niemieckiej ustawionej na wzniesieniach nie objętych pasem natarcia, inne jednostki polskiej 10. Brygady Kawalerii Pancernej poniosły znacznie mniejsze straty 1. Pułk Pancerny straci 2 czołgi, 10. Pułk Strzelców Konnych 3, a 24. Pułk Ułanów 6 czołgów. Dywizja miała wielu zabitych i rannych. Nieco lepiej powiodło się Kanadyjczykom. O godzinie 13:30 Kanadyjski Pułk Królewski zdobył Gaumesnil, zrujnowane Bretteville zostało wzięte o 14:00 Kawaleryjska szarża na źle rozpoznany i niezmiękczony bombardowaniem teren zakończyła się ciężkimi stratami. Niemieckie stanowiska, poukrywane wśród porastających Normandię żywopłotów zmorę alianckich czołgistów doskonale nadawały się do obrony. Co gorsza, Polacy przekonali się na własnej skórze, jak wielką przewagą w jakości sprzętu dysponują Niemcy Shermany nie mogły równać się nie tylko z ciężkimi Tygrysami, uzbrojonymi w armatę KwK 36 L/56 kal. 88 mm, ale również z lżejszymi Panterami czy też PzKpfw IV . W tych dniach stosunek strat w starciach pancernych wynosił 1:4 na niekorzyść polskiej dywizji. Jednak pomimo znacznej przewagi w jakości sprzętu niemieckiego, polscy i kanadyjscy czołgiści walczyli bardzo dzielnic, m.in. w czasie walki załoga czołgu plutonowego Wojtynowskiego ("Sherman Firefly") 7. 24. Pułku Ułanów zniszczyła jedną ,,Panterę” i jednego „Tygrysa” Równie dzielni byli żołnierze niemieccy. Peter Simonds, brat generała, dowódcy kanadyjskiego II. Korpusu wspominał o tym, że obsługa jednego niemieckiego działa przeciwpancernego 88 mm zniszczyła aż 9 czołgów kanadyjskich. Duże straty wynikały z braku rozpoznania pozycji wojsk niemieckich. Zapadająca noc zastała obie dywizje bardzo daleko od Falaise.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz