ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 6 listopada 2020

Czy koczownicy znajdą dom?

 





Fajerwerki, jakie wybuchają dokoła to sztuczne ognie zapowiadanej od dawna przez Marksa emancypacji. Walka nowego ze starym się zaostrza. Nawet jeśli to „nowe” ma genealogię sięgającą dziadzia Marksa, albo nawet jeszcze starszą, zapisaną w 3 Rozdziale Księgi Rodzaju. To idzie młodość i krzyczy „wyp…” w stronę tego wszystkiego, co symbolizuje starość, czas przeszły. Dotychczasowy bieg historii to proces alienacji człowieka, teraz czas na emancypację: od Kościoła, od religii, od kultury, od szacunku dla innych – tych, co byli przed nami, tych, którzy mogą przyjść po nas, tych, którzy są wokół nas, ale przeszkadzają swoim uporczywym istnieniem. Najwyższą formą emancypacji jest niszczenie, znak błyskawicy, która pali, obraca w proch to, co było. Kto nie ma błyskawicy w ręku, może wziąć chociaż pojemnik z farbą w sprayu i napisać na kościele słowo wyzwalającej nienawiści: „wyp…” W moim mieście setki kościelnych budynków nie są „tylko” miejscami kultu religijnego, ale są także pomnikami kultury, ważnymi przez pokolenia nie tylko dla ludzi wierzących, ale również dla niewierzących, współtworzących wspólnotę pewnej kultury. Prezydent Krakowa oświadczył jednak, że straż miejska nie będzie chronić budynków kościelnych przed dewastacją. Przyszedł mi wtedy na myśl fragment jednej z ostatnich książek Rogera Scrutona: „Piękno, porządek i dom wysuwają żądania. Należy je szanować i czujemy, że nas osądzają tak, jak osądzają nas inne podmioty. Piękny przedmiot domaga się, aby go kontemplować, ale nie konsumować. A w świecie wartości instrumentalnych to żądanie może być odebrane jako wyrzut. Nawyk niszczenia i zaśmiecania po części jest na to odpowiedzią. […] Graffiti jest aktem agresji wobec sfery publicznej, sposobem jej ‘profanowania’. […] W większości przypadków wandal popełniający graffiti jest obrażony widokiem jakiegoś stałego miejsca, miejsca, które go wyklucza, ponieważ on nigdzie nie należy i nie może należeć. On należy nie do jakiegoś miejsca, ale do koczowniczego gangu, który przemieszcza się, zagniewany widokiem osiedlania się innych.” Czy koczownicy znajdą dom? Odkryją piękno? I wstyd?

Brak komentarzy: