ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 7 listopada 2020

Polski Lew Morski dzięki któremu "Słonce zaszło w południe"

 #postać #historyczna

Arend Dickmann - Holender w służbie polskiej.
Arend Dickmann był Holendrem zamieszkałym w Gdańsku. Urodził się w 1572 roku w mieście Delft w zachodniej Holandii. Był armatorem oraz kapitanem statku handlowego. Należał do związku Gdańskich kapitanów Morskich (tak jest proszę państwa w na przełomie XVI/XVII wieku w Gdańsku istniały już takie instytucje. J ). Arend Dickmann w 1626 roku wstąpił na służbę do floty króla Polski Zygmunta III Wazy. Zaciągnięcie do służby miało miejsce podczas wojny Polsko – Szwedzkiej. Zapewne był to powód decyzji która zmieniła go z prywatnego armatora w żołnierza Jego Królewskiej Mości. Nie został on jednak szeregowym marynarzem. Dnia 24 listopada 1627 roku został wyznaczony Admirałem polskiej floty biorącej udział w bitwie pod Oliwą. Bitwa była wynikiem ciągnącej się od lat wojny Polsko – Szwedzkiej. Polskie statki po stracie Pucka oraz wisło ujścia schroniły się w Gdańsku. Wojska Szwedzkie dowodzone przez Gustawa Adolfa miały inspirację by zdobyć także Wolne Miasto Gdańsk jednak ostatecznie nie doszło nawet do oblężenia.
Z biegiem czasu Polakom udało się odzyskać Puck, a wojska Szwedzkie zaproponowały rozejm z Zygmuntem III by pieniądze z kontrybucji przeznaczyć na wojnę przeciw Cesarzowi Niemiec. Rząd Rzeczypospolitej jednak odrzucił propozycję. Po tym, jak sejm polski postanowił kontynuować wojnę, zaprzyjaźniona ze Szwecją Holandia odmówiła Gustawowi Adolfowi dalszej pomocy pieniężnej i zażądała zawarcia pokoju z Polską. Na decyzję tę poważny wpływ miał mający dla Holendrów bardzo duże znaczenie handel bałtycki. Przedłużająca się wojna powodowała duże straty finansowe wśród kupców holenderskich, co znajdowało swoje poważne odbicie w dochodach skarbu holenderskiego. W tej sytuacji Gustaw Adolf postanowił kontynuować wojnę własnymi siłami i wymusić na Rzeczypospolitej korzystny dla siebie pokój. Podczas gdy armia szwedzka walczyła na Pomorzu, port w Gdańsku blokowała silna eskadra szwedzkiej floty wojennej. Wraz z nadejściem jesieni większość szwedzkich okrętów odpłynęła do portów macierzystych, a na redzie portu gdańskiego zostało tylko 6 okrętów dowodzonych przez wiceadmirała Nilsa Stiernskölda. Otrzymał on zadanie utrzymania blokady do grudnia. Szwedzi byli tak pewni swego panowania na morzu, że samo pojawienie się polskiej eskadry wywołało zaskoczenie. Jeszcze bardziej zostali zaskoczeni, gdy dowodzący polską flotą Arend Dickmann wydał rozkaz do ataku. Kariera Admirała jednak nie potrwała zbyt długo ponieważ kilka dni po objęciu stanowiska głównodowodzącego Admirał Dickmann zostaje ranny zbłąkaną kulą artyleryjską w nogi. Ranny zmarł tego samego dnia. Pogrzeb odbył się 5 dni później.
"Dzień, w którym słońce zaszło w południe"
W październiku 1627 r. zniechęcony długotrwałym oblężeniem król Gustaw II Adolf pozostawił swoją armię pod Gdańskiem i wyruszył do Szwecji, by zebrać kolejne wojska, zabierając z sobą większą część szwedzkiej floty. Blokadę miasta utrzymywało jedynie 6 okrętów dowodzonych przez wiceadmirała Nilsa Stiernskölda. W tej sytuacji dowodzący bazującą w Gdańsku polską flotą Arend Dickmann podjął decyzję o wyjściu w morze i podjęciu próby rozbicia eskadry szwedzkiej i tym samym zerwaniu blokady.
Polski zespół liczył dwie eskadry, liczące łącznie 10 okrętów, w tym 4 galeony, 2 pinki (małe okręty do zadań rozpoznawczych i patrolowych) i 4 uzbrojone statki handlowe. Łącznie jednostki polskie miały na pokładzie 179 dział i 1160 marynarzy i żołnierzy. funkcję admirała otrzymał Arend Dickmann , dowódcą piechoty morskiej został kapitan Jan Storch, a dowódcą artylerii okrętowej kapitan Herman Witte. Wszyscy byli cudzoziemcami w służbie króla polskiego, np. Arend Dickmann był admirałem floty holenderskiej.
Szwedzka eskadra pod dowództwem wiceadmirała Nilsa Göranssona Stiernskölda liczyła 6 okrętów – 5 galeonów i 1 pinasę, miała na swoich pokładach 140 dział i ok. 700 ludzi. Przewaga liczebna znajdowała się po stronie polskiej, ale Szwedzi mieli przewagę jakościową swoich okrętów, a ich marynarze mieli duże doświadczenie.
Do bitwy doszło, gdy patrolująca Zatokę Gdańską szwedzka eskadra płynąca od Helu w kierunku Redłowa, dostrzegła na redzie Gdańska polskie okręty. Szwedzi płynęli w dwóch grupach – w pierwszej grupie okręt admiralski „Tigern” i okręt wiceadmiralski Pelikanen (dowódca wiceadmirał Fritz), a w drugiej grupie pozostałe okręty z Solenem na czele.
Bitwa szybko rozbiła się na dwa starcia: szwedzkiego okrętu admiralskiego „Tigern” z polskim okrętem admiralskim „Rycerz Święty Jerzy” (walka między tymi dwoma okrętami zapoczątkowała całą bitwę) i pinką „Panna Wodna” oraz polskiego „Wodnika” ze szwedzkim „Solenem”. Po oddaniu salw z dział pokładowych doszło do abordażu. Do walki włączyła się również Panna Wodna, która ostrzelała Tigerna od rufy. W końcu po zaciętej walce szwedzki okręt „Tigern” został zdobyty przez żołnierzy polskich. Radość Polaków z sukcesu zmącił „Pelikanen”, po którego salwie zginął admirał Dickmann.
Walka ze znacznie większym „Solenem” była bardziej zacięta, a załoga zaatakowanego galeonu skutecznie opierała się załodze „Wodnika”. Gdy z pomocą polskiemu galeonowi nadpłynęła fluita „Biały Lew”, Polacy uzyskali przewagę i wdarli się na pokład. Widząc beznadziejność sytuacji szyper szwedzkiego okrętu pobiegł do komory prochowej i doprowadził do wybuchu. Znaczna część walczących Polaków i Szwedów zdołała przeskoczyć na pokład „Wodnika”, reszta zginęła wraz z wysadzonym okrętem. Pozostała część szwedzkiej floty ratowała się ucieczką na pełne morze, natomiast zwycięskie okręty polskie wraz ze zdobytym „Tigernem” odpłynęły do bazy w Wisłoujściu.
Już po faktycznym zakończeniu bitwy, od zabłąkanej kuli wystrzelonej prawdopodobnie z wycofujących się szwedzkich okrętów zginął polski admirał Arend Dickmann – zwany współcześnie polskim Nelsonem, natomiast szwedzki wiceadmirał Nils Stiernsköld zmarł wkrótce na skutek odniesionych ran. Obu admirałów pochowano z najwyższymi honorami w gdańskiej bazylice Mariackiej.
2 grudnia 1627 roku w Bazylice Mariackiej odbył się niezwykle uroczysty pogrzeb Admirała Dickmanna i dowódcy piechoty morskiej kapitana Storcha. Został on wyprawiony na koszt króla. Trumny przetransportowano statkami z portu wojennego przy Wisłoujściu pod Żuraw. Tam zniesiono je na ląd i przy biciu dzwonów przeniesiono do Bazyliki Mariackiej. Na wiekach leżały rapiery i kapelusze z piórami. Trumnom towarzyszyła kompania honorowa piechoty morskiej, królewscy komisarze i rada miasta. Przed nimi pędzono 33 pary powiązanych jeńców szwedzkich. Nie wiadomo jednak gdzie dokładnie spoczywa Admirał Arend Dickmann. Ciało mogą jedynie wskazać prace archeologiczne w bazylice Mariackiej które – o dziwo – nigdy nie zostały tam przeprowadzone.
Nowe odkrycie? gdzie został pochowany admirał.
Dwóch gdańskich historyków odnalazło w Bazylice Mariackiej grób słynnego gdańskiego admirała, który zginął w bitwie pod Oliwą.
Admirał Arend Dickmann zginął 28 listopada 1627 roku podczas zwycięskiej dla polskiej floty bitwy pod Oliwą. Pochowano go w Bazylice Mariackiej, ale po latach wszyscy o tym zapomnieli.
28 listopada ubiegłego roku postać Dickmanna przypomniała "Gazeta", a tego samego dnia w Bazylice Mariackiej ks. infułat Stanisław Bogdanowicz odprawił mszę w jego intencji. Nie wiadomo jednak było, w którym miejscu w bazylice pochowano admirała. Nasza publikacja skłoniła dwóch gdańskich historyków Jakuba Szczepańskiego z Politechniki Gdańskiej i Stanisława Flisa, prezesa Gdańskiego Stowarzyszenia Archiwistów Polskich, do rozwiązania zagadki miejsca pochówku dowódcy polskiej floty.
- Tak naprawdę to byliśmy blisko już w 2004 roku, kiedy szukaliśmy w bazylice miejsca pochówku architekta Jerzego Strakowskiego - mówią naukowcy. - Publikacja w gazecie skłoniła nas do ostatecznego rozwikłania admiralskiej tajemnicy. Podstawą do badań były księgi grzebalne. Tak się szczęśliwie złożyło, że w Archiwum Państwowym w Gdańsku zachowały się księgi z XVII i połowy XVIII wieku. Ocalał też dokładny plan rozmieszczenia płyt, opracowany w 1730 roku. Porównując sygnaturę grobu z księgi grzebalnej i numer z planu (238) można być pewnym, że Dickmann leży przy północnej ścianie prezbiterium tuż koło kaplicy Ścięcia św. Jana. Obok grobu Dickmanna stoi dziś zabytkowa stalla starszyzny, należąca do wyposażenia kościoła św. Jana, pochodząca z 1672 roku. Miejsce, w którym powinno być ciało admirała, znajduje się pomiędzy dwoma płytami nagrobnymi, przeniesionymi tu po wojnie z innych miejsc kościoła. Na podstawie ksiąg wiemy, że Dickmann leży jako drugi z dwunastu nieboszczyków pochowanych tu w latach 1611-1686.
- To niezwykle ważne odkrycie i duży sukces. Zarówno odkrywców, jak i "Gazety". Dickmann był bowiem postacią wyjątkową nie tylko dla Gdańska czy Pomorza - mówi dyr. Adam Koperkiewicz z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. - Teraz dobrze byłoby przeprowadzić badania doczesnych pozostałości admirała. Ze swojej strony mogę obiecać wszelką możliwą pomoc.
Według Tomasza Korzeniowskiego, konserwatora Bazyliki Mariackiej, odkrycie będzie dobrym początkiem do przygotowania programu pierwszych po wojnie badań archeologicznych w największym ceglanym kościele na świecie.

Brak komentarzy: