2 listopada 1939 roku do obozu w Kozielsku przybył pierwszy transport polskich więzniów wśród których znalezli się między innymi oficerowie rezerwy, urzędnicy, policjanci, duchowni, nauczyciele, lekarze i inżynierowie.
Tak swój pobyt w Kozielsku wspominał zmarły 8.X.2007 roku ksiądz Zdzisław Peszkowski:
„W Kozielsku jako jeniec wśród kwiecia polskiej inteligencji poczułem pasję uczenia się -wspomina ks. Peszkowski. - Aby się uczyć, w sześciu założyliśmy kołchoz naukowy.
Zapisaliśmy się do najcięższej roboty - do sprzątania, które wykonywało się w godzinach nocnych, a w dzień mieliśmy czas na naukę.
Uczyli nas najwybitniejsi Polacy - jeńcy obozu. Nabyłem od jednego z oficerów Pana Tadeusza, pociąłem go na kawałki, tak aby każda księga była osobno. Byłem «bibliotekarzem» Pana Tadeusza - pożyczałem jedną księgę na pięć
godzin. Tak krzepiliśmy ducha. Od marca z Kozielska wywożono nas małymi grupami do innego obozu. Dokąd? - nikt nie wiedział... Już
nigdy nie spotkałem moich braci z Kozielska.
Urósł na nich katyński las... Cudem uniknąłem Katynia - mówi cicho ks. Peszkowski. - Pozostało nas czterystu trzydziestu dwóch z trzech obozów...”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz