Sponsorowane · Opłacona przez Joanna Bończuk
Podpowiadamy:
a) Był pierwszym w historii prezydentem Polski
b) Nie słynął z bujnej czupryny 
Dajcie znać w komentarzu, czy domyśliliście się, o kogo chodzi!
A my tymczasem przechodzimy do opowieści o mało znanej przeszłości Gabriela Narutowicza.
To oczywiste, że wszyscy kojarzymy go z prezydenturą zakończoną śmiercią z rąk malarza i nacjonalisty – Eligiusza Niewiadomskiego. Mało kto jednak wie, że pierwszy polski prezydent przed rozpoczęciem kariery politycznej był piekielnie zdolnym inżynierem hydrotechniki, projektantem i budowniczym najnowocześniejszych elektrowni wodnych swoich czasów!
Zacznijmy jednak u źródeł – urodzony w 1865 r. na terenie dzisiejszej Litwy, mimo szlacheckiego pochodzenia, przyszły prezydent wcale nie miał lekko. Aby uniknąć nauki w zrusyfikowanych szkołach, małego Gabrysia wysłano do niemieckiego gimnazjum, gdzie musiał przyswajać wiedzę w obcym dla siebie języku. Edukacja okazała się być jednak owocna, gdyż po zdaniu matury bez przeszkód dostał się na studia na wydziale matematyczno-fizycznym w Petersburgu.
Nauka nie potrwała jednak długo z niezwykle prozaicznego powodu – petersburski klimat nie służył Narutowiczowi do tego stopnia, że ten nabawił się gruźlicy i w celu ratowania zdrowia przeniósł się do sanatorium w Szwajcarii.
Gdy tylko wydobrzał, na nowo podjął studia, tym razem na politechnice w Zurychu. I tu również nie obyło się bez… wybuchowych komplikacji! 
Młody Gabriel tak bardzo zaangażował się w pomoc Polakom ściganym przez carat, że wydano nakaz jego aresztowania. Podobno pomógł koledze zatuszować ślady produkcji domowej bomby. Widocznie nie była to zbyt skuteczna próba, gdyż władze carskie szybko powiązały go ze sprawą. Pozbawiony możliwości bezpiecznego powrotu do kraju, Narutowicz przyjąć obywatelstwo Szwajcarii i tam kontynuował zawodową karierę inżyniera, a następnie – profesora hydrotechniki.
Perłą w koronie okazała się być potężna elektrownia wodna Mühleberg okolicach Berna. Niezwykle nowoczesny i największy na całym kontynencie kompleks powstał pod kierownictwem Narutowicza pomimo wojny i szalejącej jeszcze długo po jej zakończeniu epidemii grypy, wymagającej zorganizowania szpitala na placu budowy.
W międzyczasie nie zapominał również o ziemiach polskich. W 1911 roku Narutowicz objechał całą Galicję, a wycieczka zaowocowała projektem elektrowni wodnej Szczawnica-Jazowsko, która działała aż do lat ‘50!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz