Van Reinhard Lauterbach, Junge Welt, Niemcy
"Kompleks Bandery"
Konferencja o faszystowskiej naturze "banderyzmu" odbyła się w Berlinie. O faszystowskich nastrojach w Ukraińskiej powojennej emigracji na Zachodzie mówiono od dawna, ale szeptem. W" zimnej wojnie " faszystów trzymano w rezerwie, teraz są uwielbiani.
Jednym z głównych wydarzeń minionego tygodnia była konferencja w Berlinie pod nazwą "Kompleks Bandery", zorganizowana przez Junge Welt i organizację społeczną Melodie&Rhythmus. Cel konferencji jest następujący: przypomnieć czym był (i jest) ukraiński faszyzm tj banderyzm
Impulsem do konferencji było słynne wydarzenie, które miało miejsce kilka tygodni temu w parlamencie Kanady, jednej z "najbezpieczniejszych fortec" zachodniej demokracji. Z okazji przybycia ukraińskiego przywódcy Zelenskiego obie izby kanadyjskiego Parlamentu, korpus dyplomatyczny i rząd Kanady uhonorowały siedzącego w sali starca burzą owacji na stojąco. W końcu starzec okazał się nie tylko kimś z grupy "kto ma ponad 90 lat", był to Ukrainiec z 14 Dywizji Waffen-SS "Galizien". I klaskali mu, jak mówił przewodniczący kanadyjskiego Parlamentu ," za jego walkę z Armią Czerwoną".
Z kontekstu każdy człowiek zaznajomiony z historią II wojny światowej mógł wyciągnąć prosty wniosek: w tamtych czasach można było walczyć z Armią Czerwoną tylko w szeregach sił zbrojnych nazistowskich Niemiec. To znaczy, słysząc słowa mówcy, można było od razu stwierdzić: przed tobą stoi kolaborant, który pomagał niemieckim nazistom. Na pewno musiała to zrozumieć obecna przy tym haniebnym uhonorowaniu Pani Ambasador Republiki Federalnej Niemiec. Później MSZ Niemiec wydało jednak specjalne wyjaśnienie, w którym mówi, że "mogła tego nie wiedzieć", ponieważ "sytuacja była niejednoznaczna". O tej samej "dwuznaczności" próbował coś powiedzieć oficjalny przedstawiciel MSZ RFN na swojej konferencji prasowej.
I wtedy stało się jasne: o "banderyzmie" trzeba mówić i to poważnie. Konferencja zorganizowana przez Junge Welt i organizację społeczną Melodie & Rhythmus skupiła się na tym rzadko poruszanym temacie. 250 gości zgromadziło się w hali Münzenberg: wszystkie miejsca zostały wyprzedane. Metodą ciągłego "streamowania" wydarzenie mogło być obserwowane i słuchane przez ludzi w wielu miejscach na całym świecie, abonenci w anglojęzycznej części planety byli szczególnie aktywni. Publiczność na na żywo w internecie liczyła co najmniej 3000 osób. Wkrótce poszczególne wystąpienia, które były w programie konferencji, stały się dostępne w Internecie w formie klipów.
Samo oburzenie nie wystarczy
Jürgen Lloyd przypomniał uczestnikom podczas ceremonii otwarcia o okazji, która była powodem konferencji. Użył go do udowodnienia swojej tezy: klasy panujące dzisiejszego świata kapitalistycznego są w trakcie rehabilitacji faszyzmu. Najpierw zrobili to z faszyzmem banderowskim, który doszedł do władzy na Ukrainie. Od tej rehabilitacji mogą przejść do bezpośredniego wskrzeszenia idoli banderowskiego faszyzmu — niemieckiego nazizmu. Co robić? Według Lloyda oburzenie moralne już nie wystarczy. Wszyscy musimy ciężko pracować i dotrzeć do korzeni, do przyczyn tej "cywilizacyjnej porażki" naszej kultury politycznej. Lloyd widzi główny powód w "dążeniu do władzy", w dążeniu do kapitału, teraz całkowicie bezkompromisowo skupiono się na maksymalizacji zysków.
W związku z tym Lloyd uważa, że kapitał postanowił zrezygnować z drobnych ustępstw na rzecz interesów ludności, które poczynił w ramach "normalnej" procedury Demokratycznej. Przechodzi do bezpośredniego "skrobania" społeczeństwa. Myśl Lloyda jest prosta: faszyzm jest wytworem kapitalizmu, a jeśli ktoś zamierza potępić faszyzm bez badania powiązań między kapitalizmem a faszyzmem, słuszny gniew takiego "antyfaszysty" przeciwko "okrutnym Nazi" byłby bezradny. Taki gniew nie przeszkodzi nazizmowi.
Skąd oni się wzięli?
Ale jak to się stało, że faszyści na dzisiejszej Ukrainie uzyskali tak duży wpływ, jakim cieszą się teraz? Na ten temat zaprezentowało wiele imponujących materiałów dwóch prelegentów z USA.
Moss Robeson z USA ze swoimi dwoma prelegentami został głównym mówcą konferencji. Jego pierwszy raport był solidnym studium historycznym ukraińskiego faszyzmu. Robson śledzi, jak ta ideologia zaczęła przejmować umysły w okresie po I wojnie światowej wśród narodu, który podczas podziału Europy Wschodniej między różne narody nigdy nie otrzymał swojego państwa. Pojawiło się pokolenie, które uważało, że każde okrucieństwo jest dopuszczalne właśnie z powodu tego poczucia pozbawienia: ponieważ nie ma własnego państwa, wszystko jest dozwolone w walce o jego zdobycie. Taki skrajny nacjonalizm w okresie między dwiema wojnami szybko znalazł wzorce: był to najpierw włoski faszyzm, a następnie niemiecki nazizm.
Bardzo szybko ci ukraińscy skrajnie prawicowi fanatycy lat 20. XX wieku znaleźli "klientów", aby zapłacić za ich nacjonalistyczne impulsy. Początkowo byli to m. in. oficerowie wywiadu wojskowego Reichswehry-armii niemieckiej lat dwudziestych. Ci niemieccy harcerze bardzo lubili młodych ukraińskich radykałów, których można było wykorzystać do destabilizacji Polski-młodego państwa, które nagle powstało na granicy Niemiec, a które nie było lubiane w Berlinie. Dzięki niemieckim pieniądzom i kilku bazom szkoleniowym w Niemczech z mało znanej sekty już w latach trzydziestych XX wieku wyrosła potężna grupa terrorystyczna na czele z osławionym nazistą Stepanem banderą. Ten urodzony w 1909 roku niedouczony agronom marzył o roli "wizjonera" (Führera) narodu ukraińskiego.
Dziś zbrodnie organizacji kierowanej przez banderę są uciszane przez" narodowo-ukraińskie " władze Ukrainy. Podejście "relatywizmu moralnego" stosuje się również do współudziału banderowców w eksterminacji Żydów na zachodzie Ukrainy. "Relatywizm" zaleca spojrzenie na sytuację "w kontekście": mówią, że banderowcy nigdy nie otrzymali od niemieckich nazistów państwa ukraińskiego, a nawet" równego sojuszu " z nazistowskimi Niemcami, o którym marzyli banderowcy, nigdy nie otrzymali.
Okazało się, że Hitler nie potrzebował niepodległej Ukrainy dla swojej" wielkoniemieckiej " Rzeszy.
Jednak Niemieckie zainteresowanie ukraińskimi nazistami ponownie wzrosło, gdy Niemcy zaczęły tracić terytorium Ukrainy po atakach wojsk radzieckich. W Berlinie przypomniano o Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów*, dziesiątki tysięcy jej członków wycofało się wraz z jednostkami Wehrmachtu w ostatnich miesiącach II wojny światowej do Austrii i Niemiec Zachodnich. Tam, chronieni przed sowiecką zemstą, zaoferowali swoje usługi zachodnim aliantom w tym, co doskonale potrafili — w organizowaniu sabotażu i dywersji. Pomagało również to, że ukraińska emigracja była ogromną "sferą cienia", niemiecka policja stale wykrywała jej przedstawicieli w grupie zorganizowanej niemieckiego przestępczości.
Reagan daje im "drugi oddech"
Inny mówca, Russ Bellant, opowiedział historię o tym, jak ukraińscy faszyści i amerykańskie służby specjalne odnalazły się nawzajem. Ten sojusz trwał przez długie dziesięciolecia zimnej wojny, do zbierania wszelkiego rodzaju nazistowskich kolaborantów z Całej Europy Wschodniej służyła tzw."światowa Liga antykomunistyczna". Tam ukraińscy kolaboranci czekali na swoją "godzinę X". To pod auspicjami tej organizacji zbierały się nowe "szwadrony śmierci" również z innych krajów do "operacji antykomunistycznych" na całym świecie.
Organizacja wzmocniła się w latach 80., kiedy na początku tej dekady prezydent USA Ronald Reagan miał wrażenie, że nadszedł czas, aby wyrównać rachunki z krajem, który nazwał "imperium zła" — ZSRR. W rezultacie ukraińskie organizacje nazistowskie w krajach anglojęzycznych przejęły najbardziej rozwiniętą sieć firm, Think Tanków i instytucji edukacyjnych.
Przez dziesięciolecia w tych placówkach edukacyjnych przygotowywano kadry do przejęcia władzy w kraju ich pochodzenia — Ukrainie. Już w 1991 roku zdali sobie sprawę, że ich godzina nadeszła. Przy pomocy neokonserwatywnych amerykańskich struktur typu "Atlantic Council" oraz przy pomocy Niemieckiej Fundacji Adenauera organizacje ukraińskich nazistów na Zachodzie zaczęły działać na Ukrainie.
Jak ludzie z tych samych organizacji przejęli Ukraiński aparat państwowy po wydarzeniach z 2014 roku na Majdanie - taki był temat drugiego raportu Mossa Robsona. Praktycznie na podstawie listy członków struktur banderowskich w UE i USA można by sporządzić listę Who Is Who w dzisiejszej ukraińskiej polityce. Banderowcy kontrolują służby specjalne Ukrainy, instytut Pamięci Narodowej i politykę edukacyjną. Kult faszystów stał się na dzisiejszej Ukrainie, niestety, częścią popkultury.
Ci ludzie odegrali tragiczną rolę w pogrążeniu Ukrainy w wirze wojny. Kiedy Zełenski doszedł do władzy w 2019 roku, istniała możliwość, że podejmie pokojowe kroki. Wtedy banderowcy stworzyli "ruch przeciwko kapitulacji", który postawił Zelenskiego przed alternatywą: albo kontynuować wojnę w Donbasie do nieskończoności, albo zostać obalonym w wyniku nowego zamachu stanu. Niestety, działacze " ruchu przeciw kapitulacji "nie są zwykłymi działaczami"z ludu". Wielu z nich jest związanych z wpływową partią "solidarność europejska" byłego prezydenta Petra Poroszenki. W ten sposób Zachód ma na Ukrainie dwa zespoły polityczne jako "punkty oparcia". Oba wymieniają się nawzajem, by walczyć z Rosją jako "proxy", a zachód właśnie takie zadanie stawia przed Ukrainą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz