Ciąg dalszy
Gdy dziecko osiągało wiek 6-7 lat zaczynało być wdrażane do obowiązków domowych i około domowych. Dziewczynki pomagały w kuchni, w domu (np. zamiatanie)oraz przy lżejszych pracach gospodarskich (np. w ogrodzie). Chłopcy, rzecz jasna, zaczynali zdobywać pierwsze szlify w zajęciach uznawanych za męskie. Nawiasem mówiąc, czy pamiętacie mój nie tak odległy wpis o Kurpiach? Tam sześcioletni chłopcy byli przyuczani także do obsługi broni palnej.
No i wreszcie zajęcie, bez którego trudno wyobrazić sobie okres wiejskiego dzieciństwa oraz nastoletniości, czyli pasionka.
Początkowo dzieci prowadzały gęsi, ale z czasem także większe zwierzęta.
Notabene, odchodzenie od trójpolówki oraz komasacja gruntów, spowodowały między innymi likwidację pastwisk gromadzkich, na których dzieci dotychczas prowadziły wspólnie wypas. Od tego momentu trzeba było patrzeć czy aby komuś krowa w szkodę nie wchodzi.
Niemniej podczas wspólnego wypasu, dzieci poza pracą miały także czas na zabawę. Tworzyła się hierarchia oraz (nazwijmy to szumnie) pastuszkowy kod kulturowy.
Jak długo trwał ten etap? Różnie. Niektórzy kończyli z wypasem w wieku mniej więcej czternastu lat inni kilka lat później. Jakie było kryterium? Starsi decydowali czy chłopak lub dziewczyna jest już na tyle rozgarnięty/rozgarnięta aby zająć się poważniejszymi zajęciami. Ci którzy nie rokowali bądź nie było dla nich zwyczajnie nowego zajęcia zajmowali się wypasem znacznie dłużej. Tego typu przeciągające się "pastuszkowanie" było traktowane jako regres społeczny.
Warto wspomnieć także, że dzieci (szczególnie te biedniejsze) były podnajmowane do różnych prac np. u bogatszych gospodarzy albo we dworze.
W życiu dzieci, szczególnie w latach późniejszych XIX wieku oraz w wieku XX, coraz większą rolę odgrywała szkoła oraz instytucje kościelne. Jest to jednak temat na osobny wpis.
Mając już te dobre kilkanaście lat, wchodziło się w etap bycia podlotkiem/podrostkiem. Donoszoną po starszym rodzeństwie, przydużą, łataną odzież zastępuje np. spódnica. U chłopaka pojawia się kapelusz czy marynarka. Po wyzwolinach, chłopcy mogli terminować jako parobkowie a dziewczyny zaczynały powoli wyglądać swatów. Grupa ta, również posiadała swój własny konwenans, adekwatny do wieku. Organizowało się zabawy taneczne, wróżono. Święci, w dniu których wypadały wróżby matrymonialne byli właśnie "ich" świętymi.
Powoli nadchodził czas wejścia w pełną dorosłość.
P.S - w kolejnym wpisie dorzucę jeszcze kilka, sądzę że całkiem istotnych, spostrzeżeń na temat życia wiejskich dzieci.
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz