Fajnie ujął to prof. Bo Winegard:
Dla progresywnej lewicy Darwin jest fajny dopóty, dopóki można go wykorzystywać do pałowania religijnej prawicy. Ale jak tylko rozmowa schodzi na kwestie różnic rasowych czy tematy genetycznego dziedziczenia zdolności kognitywnych, wzorców zachowań lub cech charakteru, wówczas staje się on "problematyczny" - z maskotki przeistacza się we wroga ich ulubionych dogmatów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz