– Jerzego Paramonowa – oraz jego wspólnika Kazimierza Gaszczyńskiego.
Paramonow miał już długą kartotekę: od młodości notorycznie popadał w konflikty z prawem, od kradzieży i bójek po brutalne napady i gwałty. Latem 1955 roku ukradł pistolet milicjantowi, a następnie wraz z kompanem dokonał serii zuchwałych rozbojów. Kulminacją była tragiczna noc z 22 września, kiedy podczas próby ucieczki zastrzelił milicjanta Zdzisława Łęckiego i ranił drugiego funkcjonariusza.
Kilkunastodniowe poszukiwania zakończyły się sukcesem właśnie 2 października – ujęcia dokonali st. strz. Józef Ostrowski i sierż. Henryk Skiba. Wkrótce Paramonow i Gaszczyński stanęli przed sądem. Obaj usłyszeli wyrok śmierci, lecz Gaszczyński został ułaskawiony. Paramonow natomiast został powieszony 21 listopada 1955 w areszcie śledczym przy Rakowieckiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz