Początek lat siedemdziesiątych. Na pokładzie m/t Jan Turlejski zamustrowana klasa Technikum Rybołówstwa Morskiego z Kołobrzegu. Rejs miesięczny do Aberdeen w Szkocji. Podniecenie. Wyczekiwanie na wyjście w morze.
Pierwszy rejs życia.
Choroba morska?
Komunikat przez „interkom” przegląd kabin. Efekt zebranych kilkadziesiąt butelek różnych gatunków alkoholi. Praktykanci zebrani w mesie. Komisyjnie w obecności oficera wachtowego steward otwierał butelkę i z namaszczeniem wylewa przez bulaj do morza. Butelki zostają, by jak twierdził
- Nie zanieczyszczać dna Bałtyku.
Rytuał trwa. A w tym czasie na zewnątrz pod bulajem pomocnik kucharza trzyma wiaderko, do którego spływał z góry strumień alkoholu różnych gatunków. (Gdy po kilku rejsach proceder wydał się spółką została przykładnie ukarana przez kapitana.)
p.s Przemycany alkohol i papierosy nie służył do użycia przez praktykantów ale był to towar na biznes. Służby celne w portach do których zawijał Turlejski ścigały ten proceder karając grzywną która przeliczeniu na polskie złotówki były dokuczliwe dla rodziców praktykantów.
Edward Bernatowicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz