Zrywają im z munduru Virtuti Militari i wywożą na granicę. Zamiast wolności, oficerowie Bagiński i Wieczorkiewicz dostają kule od własnego konwojenta.
29 marca 1925 roku miała odbyć się wielka wymiana więźniów z ZSRR. Na granicy w Stołpcach policjant Józef Muraszko nagle wyciąga broń i strzela do prowadzonych więźniów. Bagiński ginie na miejscu, ranny Wieczorkiewicz umiera w szpitalu.
„Zabiłem zdrajców!” – krzyczał policjant, twierdząc, że dokonał czynu patriotycznego. Po latach okazało się, że dowody przeciw oficerom sfabrykował policyjny prowokator, a Muraszko za swój samosąd spędził w więzieniu tylko rok.
Sprawiedliwość czy brutalny mord na ofiarach prowokacji?
na zdjęciu Józef Muraszko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz