Opowiem Ci o przeszłości...
Mały Janek
(…) Niektórzy w czwartki wpadali do „Nowej” tylko na chwilę wypić, nawet na stojąco, litkup, żeby w ten sposób zamknąć udaną transakcję zakupu czy sprzedaży konia lub krowy. Nie zasiadali, bo przeważnie mieli jeszcze przed sobą dłuższą lub krótszą drogę do domu. Śpieszyli się, by dotrzeć przed nocą.
W dużo lepszej sytuacji byliśmy my miejscowi. Jeśli komuś nie przeszkadzały kłęby dymu tytoniowego, który wypełniał całe pomieszczenie, można tam było się zaszyć na całe przedpołudnie lub popołudnie. Do spotkań towarzyskich i rozmów o tym, co w świecie i co za płotem każda pora była odpowiednia. Zwłaszcza teraz parę lat po śmierci Stalina, kiedy nowa władza trochę odpuściła i wreszcie mogli chłopcy wyjść z lasu…
Fot. Zbiory MBP w Sokołowie Podlaskim

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz