I kto by pomyślał, że taka uczciwie patrząc piękna kobieta, podpisała z SB umowę o konfidencji, przyjęła pseudonim TW Justyna, zapraszała gości na wódeczkę, po czym szła do swego oficera prowadzącego donosić na to, co od nich podsłyszała, swych i swego męża - kompozytora i muzyka, najbliższych przyjaciół.
Rafał może pękać z dumy.
Stąd sentyment do innych współpracowników SB jak Jolanta Lange.
Wymiotować się chce. 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz