ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 16 lipca 2025

Niemcy dokonali egzekucji przez powieszenie czterech żołnierzy Tajnej Organizacji Wojskowej Gryf Pomorski

 Historia Polski dzień po dniu


16 lipca 1941 roku w Sianowie w województwie pomorskiem podczas odbywającego się w parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Szkaplerznej odpustu, Niemcy dokonali egzekucji przez powieszenie czterech żołnierzy Tajnej Organizacji Wojskowej Gryf Pomorski. Byli to: Jan Ogończyk Dąbrowski, Józef Głodowski, Antoni Naczk oraz Franciszek Paszki. Wszyscy byli więźniami niemieckiego obozu Stutthof.
Wspomina Józef Naczk- syn Antoniego Naczka:
"W dniu egzekucji 16 lipca 1941 r. przywieziono do Sianowa czterech wyżej wymienionych więźniów Stutthofu kilku do pomocy przy postawieniu szubienicy (…). Przywieziono też tych aresztowanych mężczyzn z Kartuz. Osoby zgromadzone w tym czasie w kościele też zostały zmuszone do oglądania tej publicznej egzekucji. Gdy szubienica została już poatawiona, gestapowcy ubrani w mundury wydali rozkaz ustawienia ławki pod nogi skazańców, założenia im powrozów na szyję, a następnie usunięcia ławki spod nóg skazańców. Śmierć przez powieszenie nastąpiła natychmiast. Gestapowcy na czele z Janem Kaszubowskim zaplanowali i wykonali ten mord na kaszubskich bohaterach – partyzantach „Gryfa” w Sianowie w czasie i miejscu szczególnym. Zdawało im się, że triumf Hitlera jest już bliski po zwycięstwie nad Polską i Francją, kiedy wojska niemieckie w pośpiechu od paru tygodni parły nieustannie na Moskwę. Jako miejscowi gestapowcy wiedzieli, ze Sianowo jest miejscem szczególnym – świętym dla Kaszub – jest to Sanktuarium Matki Bożej Sianowskiej Królowej Kaszub. W dniu 16 lipca 1941 r., w którym to dniu dokonano mordu, przypadał w Sianowie odpust Matki Boskiej Szkaplerznej."
Wspomina Maria Wejherowa- córka Jana Dąbrowskiego:
"Ojca aresztowano w Sierakowicach, a dokonało tego gdyńskie Gestapo na czele z Janem Kaszubowskim vel Hansem Kassnerem. Po przesłuchaniu w Gdyni na Gestapo wywieźli ich do obozu Stutthof. Mój ojciec dostał nr obozowy 10703. Wszystkie te okoliczności przesłuchania i przez kogo, mama dowiedziała się od szefa SS w Gdyni (powinno być szefa Gestapo – dop. autora) Herberta Teuffela, którego w pewnym stopniu przekupiła, wożąc mu kilka krotnie znaczne ilości drobiu, szynek wędzonych, jajek, masła. Po uzyskaniu informacji, że ojciec znajduje się w Stutthofie i nie będąc świadoma, że jest to obóz zagłady, udała się tam w celu odwiedzenia swojego męża (…). Mama zobaczyła ojca zaprzężonego do wozu-rolwagi (platformy) z innymi więźniami ciągnącego ten zaprzęg z dłużycą (ściętymi drzewami). Mama widząc w oczach ojca wielki niepokój, ostrzeżona została przez ojca: „uciekaj stąd, bacz, by ciebie tu nie zamknęli, wracaj do dzieci i chroń je."
WESPRZYJ NAS KWOTĄ 5 ZŁ NA https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom...
DOCEŃ NASZ CODZIENNY WYSIŁEK I FAKT, ŻE NIE JESTEŚMY PATOSTREAMERAMI, KTÓRZY NA LUDZKIEJ GŁUPOCIE ZARABIAJĄ OGROMNE PIENIĄDZE.
BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO 🙂


Brak komentarzy: