Tylko nieco ponad 20 lat spędził w Warszawie, ale był z tych poetów „słoików”, którzy dali jej więcej niż niejeden składający rymy tubylec.
Nie mam ogrodu i przy furcie
Stare nie pachną mi jabłonie,
To jedno chyba, że nasturcje
Żona zasiała na balkonie.
Widoku nie mam też żadnego:
Naprzeciw stoi mur podwórza,
Kominy czarne nieba strzegą,
Księżyc z kominów się wynurza.
On jeden tylko mnie uwodzi,
Zielony w niebie staw platyny -
Na dachach domów, w srebrnej łodzi,
Wysoką falą za nim płynę
W górze przesuwam się nad domem
I sypię blaskiem w studnię ciemną
I mijam okiem niewidomem
Mój cień, mój kształt, mój świat pode mną.
[pisane w mieszkaniu na Hożej]
- - - - -
Droga do domu
Na Bagateli – różowe kasztany.
Na wyspie obok ścian teatru – modrzew,
Łazienki w wiośnie niewypowiedzianej,
Buki i lipy i stary białodrzew,
Wszystko, com widział codziennie po drodze,
Gdy szedłem z miasta do domu powoli
Wszystko to widzę, tamtędy znów chodzę,
Cieszy mię wszystko, przeraża i boli,
I w tym śnie błędnym witania – żegnania
Zamykam oczy i wybieram drogę,
Niby na jawie, pod okna mieszkania…
Jeszcze tam mieszkam, wyjść stamtąd nie mogę.
[z tomu „Róża wiatrów”, Nowy Jork, 1942]
- - - - -
Pochodził z Drohobycza. Przez Chyrów i Stryj, studia w Krakowie i Wiedniu, drużyny strzeleckie i front trafił do obozu jenieckiego w Riazaniu. Po ucieczce do Kijowa jesienią 1918 roku znalazł się w Warszawie, gdzie szybko dał się poznać jako poeta i dziennikarz.
W czasie wojny z bolszewikami służył w biurze prasowym Naczelnego Wodza, w Kijowie redagował „Dziennik Kijowski”, w Równem „Ukraińskie Słowo”. W 1928 roku na igrzyskach olimpijskich w Amsterdamie otrzymał złoty medal za wiersze z tomu „Laur olimpijski”. Redagował „Przegląd Sportowy” (1926–1931) i „Kulturę" (1931–1932), współpracował z „Gazetą Polską", „Skamandrem" i „Wiadomościami Literackimi". Był znany, lubiany i nagradzany. Mieszkał na Hożej, potem przeprowadził się na Belwederską. We wrześniu 1939 roku wyjechał z Warszawy, nie wiedząc, że na zawsze.
- - - - -
1-go września 1944
Jeśli padnie Warszawa, to nie miasto padnie,
I nie polska stolica w podziemiach swych skona,
Lecz wolność wszystkich ludzi, zdeptana gdzieś na dnie,
I prawda wszystkich czasów, przez wszystkich zdradzona.
Więc zbudźcie się, nim kruki i wrony zakraczą,
Zbudź się, świecie przed zgubą, co światy wyniszcza!
To nie jest głos Warszawy. To w boju rozpaczą
Pierwszy twój żołnierz woła, najstarsze twe zgliszcza.
[z tomu „Krzyże i miecze”. Londyn, 1946]
- - - - -
Na rozwiązanie Armii Krajowej
Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki -
Szubienica w Lublinie. Ojczyste Majdanki.
Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem -
Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.
Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno -
Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.
Za dnie i noce śmierci, za lata udręki -
Taniec w kółko: raz w oczy a drugi raz w szczęki.
Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź -
List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać!
Za mosty wysadzone z ręki robotniczej -
Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.
Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta -
Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta!
Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki -
Specjalny odział śledczy: "przyłożyć do ścianki".
* * *
Zwinąć chorągiew z masztu. Krepą jest zasnuta
Za dywizję Rataja, Okrzei. Traugutta.
Pociąć sztandar w kawałki. Rozdać śród żołnierzy,
Na drogę, niech go wezmą. Na sercu niech leży.
8 lutego 1945 r.
[z tomu „Krzyże i miecze”. Londyn, 1946, przemyconego z Londynu do Warszawy w 1984 roku]
- - - - -
Sen mara, nie odżegnasz się,
Sen życie – śmierć, nie uciekniesz,
Sen love – hate, zrośnięte przepaści,
Jedno serce podzielone na sto,
Jedna myśl oszalała w pszczelnym roju,
Jeden rozum pomieszany na morzu sprzeczności.
Logos i chaos, nie pogodzisz ich,
Sen – widmo zabitych i spokój bezpiecznych,
Sen walczących śród klęski i krzywd bezbronnych,
Jedno serce pęknięte, wszystkie serca bezradne,
Jedna myśl oszalała, wszystkie myśli w popłochu,
Jeden rozum i morze, obszar bez dna.
A jednak suchą stopą przechodził po wodzie
Bóg wiara, czynił cuda i konał za innych,
Sen piekło potępionych i niebo niewinnych,
Sen zbawienie, sen kara,
Jeden na sto,
Morze bez dna,
Morze dno,
Sen mara.
[z wydanego po śmierci tomu „Sen mara”. Paryż, 1969]


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz