ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 7 października 2020

Nigdy jeszcze czyn wojenny nie budził takiej ufności wobec chrześcijańskiej wiary i potęgi Hiszpanii.

 #wydarzenie #historyczne

07.10.1571 r.
Flota Świętej Ligi pod dowództwem księcia Juana de Austrii pokonała pod Lepanto flotę turecką w jednej z najkrwawszych bitew morskich w dziejach świata.
Długo jeszcze nazwa Lepanto przywołuje w krajach śródziemnomorskich najpiękniejsze zwycięstwo chrześcijan nad "niewiernymi". Udziałem w tej bitwie słusznie szczycą się weterani. Genialny Cervantes, twórca "Don Kichota", stale domaga się szacunku, z tej racji, iż rana odniesiona pod Lepanto czyni zeń kalekę...
Od początku XVI w. tureckie galery bezustannie grasują w zachodniej części Morza Śródziemnego. Grabią należące do Hiszpanii wybrzeża Sycylii. Uprowadzają ludność. Tysiące chrześcijan trafia, jako niewolnicy, do służby osmańskiego sułtana. Żeglarze, kupcy, podróżni widząc zbliżającą się turecką galerę mogą być pewni, że wkrótce niewola gwałtownie przerwie ich dotychczasowe życie. Morze Śródziemne, rzymskie mare nostrum, zmienia się dla chrześcijan w morze niebezpieczeństw.
Niebezpieczeństwo grozi nie tylko jednostkom, lecz też całym państwom. Przekonuje się o tym Rzeczpospolita Wenecka żyjąca wszak z handlu morskiego. W marcu 1570 r. Turcy zajmują, należącą do Wenecji, Nikozję na Cyprze. Nigdy jeszcze sytuacja nie była tak zła. Z drugiej strony światu chrześcijańskiemu ogromnym niebezpieczeństwem grozi sojusz Turcji z władcą Algieru, Eudjem Alim. Hiszpańskie posiadłości ciągnące się od Gibraltaru poprzez Baleary, Sardynię, Sycylię po Neapol stają w obliczu muzułmańskiego najazdu. Wzięcie Nikozji przez Turków zmusza chrześcijan do działania. Papież Pius V wznawia ideę krucjaty, skłania Wenecję i Hiszpanię do zawiązania Świętej Ligi. Z początkiem 1571 r. układ zostaje zawarty: Stolica Apostolska, Wenecja i Hiszpania zbierają siły do walki z morską potęgą imperium Osmanów. Przez całe lato 1571 r. w Messynie gromadzi się flota: razem 280 okrętów i 30000 żołnierzy.
Dowództwo obejmuje don Juan d'Austria, bękart Karola V, przyrodni brat Filipa II(wówczas króla Hiszpanii w latach 1556-1598). Flota opuszcza, 16 września, Messynę i płynie na Korfu. Tam zwiadowcze galery przynoszą wieść, iż flota turecka, licząca 230 okrętów, kotwiczy pod Lepanto, u wejścia do Zatoki Korynckiej. Także Turcy wiedzą o nadciągających chrześcijanach i postanawiają atakować. Na to samo decydują się chrześcijanie. 7 października, o świcie, dwie floty stają na przeciw siebie. Pierwszy sukces przypada don Juanowi d'Austria: zamyka Turków w zatoce uniemożliwiając im wyjście na otwarte morze. Nie mogą już uniknąć swego przeznaczenia. Bitwa jest starciem morskim, lecz wraz z kolejnymi abordażami zmienia się w bitwę łudząco podobną do lądowej. Hiszpańska piechota swą odwagą i siłą uderzenia potwierdza, iż godna jest sławy, jaką się cieszy. Potężnie uzbrojone galeasy weneckie przełamują szyki tureckich okrętów, podczas gdy smukłe galery, dowodzone przez Jana Andrzeja Dorię, szybkimi i dokładnymi atakami pogłębiają zamieszanie w tureckiej obronie.
Grzmią działa, pociski druzgoczą okręty, które pożerają płomienie: panika ogarnia Turków. W środku zatoki ogromne okręty hiszpańskie miażdżą swym ciężarem Osmanów, niezdolnych do przeciwuderzenia. Jedynie władca Algieru, Eudj Ali, zręcznie wymyka się trzydziestoma galerami. Cały dzień trwa walka, wybuch szału i potop ognia. Pod wieczór chrześcijanie wywalczają zwycięstwo, lecz morze jest czerwone od krwi poległych.
Turcy tracą 30 tys. ludzi, zabitych lub rannych, 3000 trafia do niewoli, 15 tys. chrześcijańskich galerników odzyskuje wolność. Straty chrześcijan to 8000 poległych, 21 tys. rannych, dziesięć zatopionych galer. Czy to zbyt wielka cena za zwycięstwo? Zapewne, lecz zdobycz, jeśli nie zwraca życia poległym, to przecież wynagradza straty materialne: 117 okrętów, 450 dział i 39 sztandarów tureckich. Lecz najpiękniejszym łupem jest zwycięstwo. Lepanto przemienia się, według słów Cervantesa, w "najbardziej godne pamięci starcie jakiego nie znały wieki minione, a nadchodzące mają nadzieję ujrzeć". W całym chrześcijańskim świecie uroczyście świętują zwycięstwo. Nowina szerzy się szybko, a prestiż króla Hiszpanii, Filipa II, rośnie. Rodzi się legenda don Juana d'Austrii. Wśród powszechnej radości, niektórzy marzą już o dalszych triumfach... A przecież, imperium osmańskie nie jest śmiertelnie ranne: szybko otrząsa się z klęski, wkrótce wystawia niemal tyle samo okrętów co w czasach poprzedzających bitwę pod Lepanto. Ale to tylko cień minionej potęgi. Lepanto rozwiało bowiem na zawsze mit niezwyciężonych Turków. Możliwy staje się pokój na Morzu Śródziemnym, rozejm staje się faktem. Zwycięstwo marynarzy i żołnierzy pod Lepanto zmienia się w świadomości Europejczyków XVI i XVII w. w zwycięstwo moralne i polityczne. Nigdy jeszcze czyn wojenny nie budził takiej ufności wobec chrześcijańskiej wiary i potęgi Hiszpanii. Oto przyczyna chwały Lepanto.

Brak komentarzy: