Ave fratribus! W dzisiejszym wpisie poruszmy wątek armii późnorzymskiej. Pax Romana i dawana chwała klasycznych legionów powoli odchodziła w zapomnienie na skutek uzurpacji, zamętu wewnątrz państwa, inflacji, najazdów barbarzyńców jak i wojen z sąsiednimi królestwami. Minęły czasy kiedy cesarskie legiony zanosiły agile na dalekie ziemie rozszerzając wpływy cesarstwa. Legioniści uzbrojeni w miecz, tarczę, włócznię, osłonięci metalowym pancerzem i hełmem, tworzyli formacje ciężkiej piechoty. Wspierała ich mniej liczna i słabiej uzbrojona jazda oraz jednostki lekkiej piechoty i miotaczy. Uzupełnienie stanowiły oddziały auxilia (zorganizowane w kohorty pieszych i alae jeźdźców.)Jednak po długim okresie wojen i niepokojów, symbolicznie zamknął świątynię Janusa, co oznaczało zakończenie zmagań zbrojnych, wydarzenie to odbiło się szerokim echem po całym państwie, jako coś naprawdę niezwykłego. Drugim z powodów, dla których armia rzymska IV wieku zasługuje na osobne omówienie, jest skala transformacji jakie zaszły wówczas w jej strukturach. W ciągu około stulecia dzielącego przejęcie władzy przez Dioklecjana od śmierci Teodozjusza I zaszły fundamentalne zmiany, które można uznać za ważny etap ewolucji sztuki wojskowej od czasów starożytnych w kierunku wieków średnich.
Bazę źródłową będzie stanowił przywoływane przeze mnie we wcześniejszych wpisach i komentarzach poznoantyczny dokument, którego rola dla odtworzenia obrazu armii IV wieku jest nie do przecenienia, a waga, jaką przywiązują do niego poszczególni badacze, determinuje ich sposób postrzegania armii późnego cesarstwa. Powstała w biurze zwierzchnika notariuszy (primicerius notariorum) Notitia Dignitatum stanowi spis wszystkich urzędów i jednostek wojskowych cesarstwa, zarówno w jego wschodniej, jak i zachodniej części. Pomimo sporów dotyczących datowania i licznych nieścisłości w obrębie jej struktury, stanowi ona pierwszorzędne źródło dla odtworzenia stanu armii rzymskiej w IV wieku. Notitia Dignitatum można nazwać swoistą fotografią sił zbrojnych imperium w określonym momencie, kiedyś na przełomie IV i V wieku. Należy jednak pamiętać, że sytuacja państwa i jego wojsk była wówczas niezwykle dynamiczna, a zatem każda próba uchwycenia aktualnie istniejącego stanu rzeczy skazana jest z góry na niepowodzenie. Mimo tego, Notitia Dignitatum stanowi doskonałe źródło, z którego na zasadzie analogii możemy czerpać liczne, niezwykle wartościowe informacje, nie zapominając oczywiście, o daleko posuniętej ostrożności wobec dokumentu, który obrazował raczej sytuację postulowaną niż rzeczywistą.
Pierwszym cesarzem który dostrzegł potrzebę zmian klasycznej struktury armii był oczywiście Galien - rozpoczął proces tworzenia dużych i niezależnych pod względem organizacyjnym jednostek jazdy, które w skali taktycznej dawały znacznie większe możliwości manewrowe niż ciężka piechota. Również wśród jego następców nie zabrakło kontynuatorów tej koncepcji. Zmagający się w krwawych wojnach z dysponującym ciężką jazdą królestw Sasanidów i Palmyry Aurelian jest tego doskonałym przykładem. Powolna zmiana, prowadząca do przesunięcia głównego ciężaru walki z piechoty na jazdę stanowiła działanie rewolucyjne i zaprzeczała wypracowanemu przez setki lat istnienia państwa rzymskiego modelowi budowania armii opartemu na ciężkiej piechocie. Ze względu na doniosłość tego procesu nie mogło być mowy, aby dokonał się on w krótkim czasie. Analizując to zjawisko, widać wyraźnie, że IV wiek był jednym z jego etapów, który choć ani nie otwiera, ani go nie zamyka, stanowi moment przełomowych zmian. Pokazuje to, że już przed wstąpieniem na tron Dioklecjana w 284 roku podstawowy ich kierunek został wyznaczony. Reformy armii władców okresu tetrarchii nadały im jednak odpowiedni rozmach. Doświadczenia III wieku pokazały w całej rozciągłości, że dotychczasowa, liniowa obrona limesu nie zdaje rezultatu. Pomimo że większość granic, w tym szczególnie wrażliwa północna, opierało się na naturalnych przeszkodach terenowych, takich jak wielkie rzeki, góry, czy też pustynie, na południu i wschodzie, najeźdźcom udawało się je przełamywać i dotkliwie pustoszyć ważne tereny państwa, wycofując się, zanim większe zgrupowania wojsk rzymskich były w stanie temu przeciwdziałać. Co więcej, ówczesny system obrony granicznej cechował się dotkliwym brakiem scentralizowanej siły ofensywnej państwa. Jakakolwiek wyprawa tego typu wymuszała osłabienie garnizonów na spokojniejszych obszarach nadgranicznych, co wiązało się zawsze z pewnym ryzykiem.
Tutaj wkraczają na scenę dwie najważniejsze postacie które przyjęły na siebie brzemię reform armii jak i zmiany dotyczącej obronności. Za panowania Dioklecjana i Konstantyna I miały przeciwdziałać takiemu stanowi rzeczy i doprowadzić do znacznego przemodelowania koncepcji obrony państwa. Słusznie uznano, że uszczelnienie tak długiej granicy jest niemożliwe, a mniejsze lub większe najazdy będą miały miejsce zawsze. Należało skoncentrować się na minimalizowaniu ich skutków oraz kierowaniu wroga tam gdzie chcieli obrońcy i neutralizowaniu go. W tym celu wszystkie siły zostały podzielone na dwa rodzaje jednostek: siły graniczne zwane limitanei oraz armię polową określaną jako comitatenses.
Limitanei - stacjonowały na terenach prowincji przygranicznych i nie tylko obsadzały fortyfikacje na podległym im obszarze, ale w razie konieczności, służyły również za armię manewrową, choć w ograniczonej skali. Ich podstawowym zadaniem była ochrona granicy oraz głównych ciągów komunikacyjnych przed rabunkowymi napaściami niewielkich grup barbarzyńców. W przypadku, kiedy przeciwnik znacznie przewyższał je liczebnie, ich rola ograniczała się do prowadzenia działań wywiadowczych, opóźnienia jego marszu, oraz współpracy z nadciągającymi posiłkami rzymskimi. Już za panowania Konstantyn I w prowincjach granicznych odnajdujemy urzędników o tytule dux, którzy byli odpowiedzialni za obronę powierzonego sobie odcinka limesu. Stali oni na czele wszystkich oddziałów limitanei na podległym obszarze.
Comitatenses – te siły z kolei, stacjonowały w pewnym oddaleniu od granic państwa, rozlokowane w okolicy wielkich miast, które stanowiły dla nich bazy zaopatrzeniowe. W razie pojawienia się informacji o większych siłach przeciwnika miały one niezwłocznie zorganizować się w grupę bojową, która byłaby dostatecznie duża, by ruszyć w zagrożony region i pokonać najeźdźcę. Jeżeli był on szczególnie wymagający, wykorzystywano centralne siły comitatenses (później nazywanych Palatini) znajdujące się w bezpośrednim otoczeniu władcy. Armia polowa stanowiła z założenia mobilną części sił zbrojnych, z tego też względu w przypadku działań ofensywnych była wykorzystywana znacznie częściej niż limitanei. Jednostki comitatenses dowodzone były z kolei przez wodzów tytułowanych comes rei militaria. Dowódcami nadrzędnymi zarówno w stosunku do duxa jak i do comites byli poszczególni magistri militum. Stali oni na czele dużych zgrupowań armii regionalnej. Wyższą od nich rangę mieli magistri militum in praesenti (lub praesentales), którzy dowodzili wojskami stacjonującymi bezpośrednio u boku władcy. Jakkolwiek formalnie to właśnie władca sprawował naczelne dowództwo nad wszystkimi wojskami, to jednak jego głównodowodzący posiadali bardzo szerokie wpływy polityczne, a w wieku V ich faktyczna władza nierzadko przewyższała cesarską. Co ciekawe comitatus, jako wojsk pozostających pod bezpośrednim dowództwem cesarza zostały po raz pierwszy użyte za czasów Septymiusz Sewer nie miały one jednak charakteru permanentnego.
Czyli istniał podział na oddziały strzegące granic jak i oddziały stacjonujące a. w danej części kraju i b. będących bezpośrednio w otoczeniu cesarskim. Pojawi się teraz pytanie – czy teoretycznie jednostka limitanei mogła dołączyć czy też przekształcić się w comitatenses? Tak – były to jednostki noszące nazwę: pseudocomitatenses. Poniżej spróbuje obalić tezę, że najwartościowszymi jednostkami bojowymi były oddziały comitatenses.
Według klasycznej opinii, dziś coraz częściej negowanej, za jedynie wartościowe oddziały armii rzymskiej uznawano wojska comitatenses. Cieszące się znacznie mniejszym prestiżem oddziały limitanei jawiły się raczej jako rodzaj lokalnej milicji, co podkreślał ich stacjonarny charakter. Wygląda na to, że limitanei dryfowali w kierunku tego klasycznego postrzegania, jednak miało to miejsce dopiero w V. Uznawano, że mogły sobie one poradzić z niewielkimi najazdami łupieżczymi barbarzyńców, ale w przypadku jakiegokolwiek większego wyzwania były bezradne. Współcześnie coraz częściej uznaje się, że jest to opinia nad wyraz krzywdząca. Nie znajdujemy żadnego potwierdzenia w źródłach, jakoby oddziały limitanei cechowała mniejsza skuteczność bojowa od jednostek armii polowej. Co więcej, kilka czynników zadaje kłam takiemu sformułowaniu. Przede wszystkim, niejednokrotnie armia polowa ściśle współpracowała z wojskami granicznymi, co przy dużej dysproporcji wartości bojowej pomiędzy nimi byłoby bardzo trudne. Co więcej, wiemy o istnieniu oddziałów pseudocomitatenses, które były niegdyś jednostkami limitanei, lecz weszły w skład armii polowej. Takie proste wcielenie nie byłoby możliwe, gdyby nie spełniały one określonych standardów. Argumenty te pozwalają przyjąć twierdzenie, że w IV wieku armia graniczna równała się pod względem skuteczności z wojskami comitatenses, choć różniła się od nich odmienną funkcją oraz niższym prestiżem.
Cechą charakterystyczną armii późnego cesarstwa jest znacznie większe zróżnicowanie rodzajów jednostek, niż miało to miejsce w czasach pryncypatu. Obok określających je terminów, które są nam dobrze znane z okresu republiki: legiones, cohortes, turmae, alae itd. — pojawiają się nowe, takie jak np. cuneus, numerus, czy też auxilia palatina. Co więcej, klasyczne określenia zmieniły nierzadko całkowicie swoje znaczenia, co jeszcze bardziej komplikuje obraz późnorzymskiej armii. Inne nazwy jednostek odnajdujemy na stanie armii limitanei, a jeszcze inne na listach armii polowej comitatenses. Ponadto oprócz elementu określającego rodzaj danego oddziału, każdy z nich miał jeszcze nazwę własną różnorodnego pochodzenia, a nierzadko również dodatek w postaci seniores lub iuniores.
Podstawową jednostką wchodzącą w skład armii polowej był, podobnie jak za czasów republiki i wczesnego cesarstwa, legion (legio). W dalszym ciągu był to oddział ciężkiej piechoty, lecz w odróżnieniu od epoki wcześniejszej, pozbawiony zupełnie wojsk konnych. Lista różnic na tym się nie kończyła. Przede wszystkim w okresie późnego cesarstwa był on znacznie mniej liczny niż za czasów wcześniejszych (choć wśród legionów limitanei odnajdziemy oddziały starego typu) iskładał się prawdopodobnie z około 1000–1200 żołnierzy. Wiemy, że jedną z ważnych reform Dioklecjana związanych z obronnością państwa było zwiększenie stanu liczebności armii. Wyraźnie sugerują nam to nazwy wielu jednostek, które niewątpliwie nawiązywały do jego panowania. Zarówno ze względów demograficznych, jak i ekonomicznych, niemożliwe było jednak, by była to zmiana skrajna. Ponieważ Notitia Dignitatum podaje ogólną liczbę ponad 200 legionów w armii obu części cesarstwa, to przy zachowaniu liczebności klasycznego legionu i dodaniu pozostałych jednostek otrzymalibyśmy armię liczącą ponad dwa miliony żołnierzy, co jest zupełnie nieprawdopodobne. Nowe legiony wchodzące w skład comitatenses były zatem znacznie mniejsze i rozlokowane mniej więcej równomiernie po całym terenie imperium. Źródła pozwalają nam wyróżnić trzy rodzaje legionów armii polowej, których podstawowa różnica polegała na pozycji w mocno zhierarchizowanej strukturze dowodzenia armii rzymskiej. Za najbardziej prestiżowe uchodziły tzw. legiones palatinae. Notitia Dignitatum wymienia 25 jednostek tego typu, a ich nazwa sugeruje, że wywodziły się z bezpośredniego otoczenia władcy. Rzeczywiście, odnajdujemy je wyłącznie w armiach podlegających magistrowi militum in praesenti. Najliczniejszą grupę wśród jednostek piechoty tworzyły legiones comitatenses. Najniżej w hierarchii odnaleźć możemy legiones pseudocomitatenses. Uznaje się, że były to jednostki limitanei, które zostały włączone w skład armii polowej. Umożliwiało to uzupełnienie wyraźnych ubytków, jakie mogły mieć miejsce po nieudanej kampanii. Nie mamy podstaw, aby twierdzić, że poszczególne rodzaje legionów bardzo różniły się od siebie zarówno pod względem uzbrojenia, jak i skuteczności bojowej.
Grupę jednostek pieszych w armii polowej wraz z legionami tworzyły auxilia palatina, choć może należało by powiedzieć, że było odwrotnie gdyż auxilia wg Notitia Dignitatum stanowiły jej większość. Pewnych śladów istnienia tej formacji można doszukać się jeszcze przed okresem tetrarchii. Nazwa auxilium jest kolejnym przykładem pozostałości z epoki republikańskiej, jednak jej znaczenie w późnym antyku było zupełnie inne. O ile we wcześniejszych okresach określane tym terminem wojska pomocnicze wyróżniał przede wszystkim skład etniczny, to w IV wieku sytuacja ta uległa zmianie i na plan pierwszy wysunęła się funkcja jednostki na polu bitwy. Oddziały auxilia palatina pełniły rolę średniej i lekkiej piechoty, a dość niedawne badania wskazują, że była ona większa, niż do niedawna przypuszczano. Prestiż jednostek auxilia palatina był stosunkowo wysoki, a Notitia Dignitatum wymienia je zaraz za legiones palatinae, a przed legiones comitenses. Służący w nich żołnierze mieli mniej obowiązków niż pozostali oraz większą możliwość awansu. Jakkolwiek jednostki auxilia palatina miały niezaprzeczalnie rzymski charakter, to jednak ich nazwy — dość osobliwe niekiedy — sugerują, że były rekrutowane w dużej mierze z barbarzyńców, przynajmniej w momencie powstawania. Trudno wyrokować z całą pewnością co do liczebności tych jednostek, ale prawdopodobnie liczyły około 600–800 żołnierzy każda.
W okresie pryncypatu jazdę cesarską stanowiły jednostki alae zawierające wyłącznie oddziały konne oraz cohortes equitate, w których było ich 20–25% spośród ogólnej liczby żołnierzy. Ponadto każdy legion dysponował grupą 120 jeźdźców wykorzystywanych jako zwiadowcy oraz gońcy. W czasach Galiena w III wieku pojawiły się samodzielnie działające taktycznie jednostki kawaleryjskie, a tendencja ta została zachowana w kolejnym okresie. Jazdę armii polowej tworzyły wówczas oddziały zwane vexillationes odpowiednio palatinae oraz comitatenses. Terminem tym, który oznaczał pierwotnie oddział piechoty wydzielony z tradycyjnego legionu lub auxilium, określano w IV wieku samodzielną jednostkę jazdy. Kierunek reform, w wyniku których rola oraz prestiż oddziałów konnych znacznie się zwiększyły, doprowadził do tego, że w armii polowej pod koniec IV wieku stanowiły one około 30% wszystkich sił. Notitia Dignitatum wymieniają jednostki vexillationes na początku sił, którymi dysponowali poszczególnie magistri militum, co świadczy o ich wysokiej randze. Analiza nazewnictwa sugeruje z kolei, że były to jednostki bardzo zróżnicowane. Odnaleźć możemy wśród nich łuczników (sagittarii), tarczowników (scutarii), lekkozbrojnych z niewielka tarczą (cetrati) oraz ciężko uzbrojonych jeźdźców pancernych (cataphractii oraz clibanarii). Widać wyraźnie, że różnorodność wykorzystania jednostek jazdy na polu bitwy znacznie wzrosła. Wydaje się, że zaczęto doceniać dużą mobilność jeźdźców, która mogła być wykorzystana w walce (choć warto pamiętać, że jazda była szybsza od piechurów wyłącznie w skali taktycznej, a już niekoniecznie strategicznej; jak wskazują badania, już po czterech dniach marszu prędkość piechoty i jazdy wyrównuje się, a po siedmiu dniach piesi zaczynają być szybsi, na co wpływ mają głównie aspekty zaopatrzeniowe). Na temat liczebności poszczególnych oddziałów konnych jeszcze trudniej cokolwiek powiedzieć niż w przypadku piechoty. Szacuje się, że pojedynczy vexillatio mógł liczyć między 350–500 konnych, jednak wnioski te opierają się na bardzo niepewnych podstawach.
Rola i liczebność jazdy w jednostkach limitanei była jeszcze większa niż w armii polowej. Szacuje się, że około 50% wszystkich jednostek armii granicznej stanowiły oddziały konne. Zgrupowane były one zarówno w klasyczne, znane jeszcze od okresu republikańskiego oddziały alae, jak i nowo uformowane jednostki określane jako cunei (nazwa ta, wywodząca się od łac. słowa cuneus, czyli „klin” oznaczała zarówno sam oddział, jak i szyk bojowy wykorzystywany już od czasów republiki). Pierwsze z nich liczyły prawdopodobnie 500 jeźdźców. Drugie mogły mieć zbliżoną liczebność, ale nie mamy żadnych potwierdzonych informacji na ten temat. Do oddziałów jazdy zaliczyć należy z pewnością również equites, jednak również na ich temat nasza wiedza jest fragmentaryczna. Jednostkami, które zdają się wyłamywać z ogólnego podziału na armię comitatenses oraz limitanei były scholae palatinae. Te elitarne jednostki powstały w wyniku reform Konstantyna I i miały zastąpić funkcjonującą do tej pory gwardię pretoriańską. Ta ostatnia podczas bitwy przy Moście Mulwijskim w 312 roku nierozważnie zajęła stronę Maksencjusza i po zwycięstwie Konstantyna I została rozwiązana. Wydaje się, że na początku wyodrębniono wyłącznie dwie scholae: scutariorum oraz scutariorum clibanariorum. Pod koniec IV wieku rozbudowane zostały już do pięciu na Zachodzie i siedmiu na Wschodzie. Scholae palatinae były jednostkami jazdy i szacuje się, że każda z nich mogła liczyć od 500 do 1000 konnych. Pełniły one różnorodne, czasami bardzo wyrafinowane funkcje. Przede wszystkim były to jednostki gwardyjskie i reprezentacyjne. Z ich szeregów rekrutowała się ochrona osobista władcy, ubrani w białe stroje tzw. candidati, którzy zajmowali miejsca u jego boku na wszystkich ważnych ceremoniach. Podczas bitwy scholae stały na straży bezpieczeństwa cesarza. Ponadto oddziały te można uznać za kuźnię kadr oficerskich, a ich członkowie nierzadko wysyłani byli w specjalnych, często delikatnych misjach. Niejednokrotnie spośród korpusu oficerskiego scholae rekrutowali się przyszli władcy. Walentynian I był oficerem schola secunda scutariorum w czasie krótkiego panowania Jowiana. Ammian Marcellin wspomina również, że inną osobą, która była brana pod uwagę jako następca Jowiana, był Ekwitus, trybun schola prima scutariorum. Jako jednostka wydzielona z całej armii nie podlegali oni kompetencjom magistra militum, a naczelne dowództwo nad wszystkimi scholae pełnił urzędnik cywilny — magister officiorum. Ciekawym aspektem jest również skład etniczny tych oddziałów. Rekrutowano do nich zarówno Rzymian, jak i barbarzyńców, przy czym z czasem tych ostatnich było coraz więcej. Chociaż w IV stuleciu wartość bojowa scholae palatinae była z pewnością wysoka, to jednak szerzące się w tych jednostkach symonia i nepotyzm oraz fakt, że cesarze coraz rzadziej brali bezpośredni udział w kampaniach zbrojnych sprawiły, że stały się one bardziej oddziałami reprezentacyjnymi bez większej wartości bojowej. W kolejnych wiekach liczba ich wojskowych obowiązków sukcesywnie spadała, a ostateczny ich upadek jako jednostki bojowej spowodowało stworzenie przez cesarza Zenona w drugiej połowie V wieku oddziałów excubitores, które przejęły ich funkcje. Scholae palatinae istniały jeszcze w wieku VI, ale ich skuteczność bojową najlepiej obrazuje sytuacja z okresu panowania Justyniana. Podobno kiedy cesarz zagroził wysłaniem jednostek na wojnę, te zrzekły się czasowo swojego żołdu, aby tylko nie jechać (pisze o tym Prokopiusz).
Znacznie większą różnorodność oddziałów odnajdziemy w armii granicznej. Być może fakt, że limitanei stanowili jakby naturalne przedłużenie działających do tej pory wojsk obrony liniowej pogranicza spowodował, że jawią nam się jako skomplikowana mozaika wielu rodzajów oddziałów, zarówno tradycyjnych, jak i nowego typu. Podstawową jednostką piechoty, podobnie jak w przypadku armii comitatenses, był legion. Co ciekawe, można odnaleźć w niej zarówno legiony nowego typu, jakie zostały przybliżone powyżej, jak i jednostki składające się z kilku tysięcy żołnierzy. Fakt ten doprowadził niektórych badaczy do konkluzji, że w okresie IV wieku istniały dwa rodzaje legionów: starego i nowego typu wydaje się to być prawdopodobne. Idea Dioklecjana zakładała, że w każdej prowincji przygranicznej miały stacjonować dwa legiony, co spowodowało konieczność wydzielenia z występujących do tej pory dużych jednostek odpowiedniej ilości nowych i dostosowania ich liczebności do realiów konkretnej prowincji. Na pewno rzeczywistość była bardziej skomplikowana, niż chciał ją widzieć twórca reformy czy też my współcześnie. Pozostaje faktem, że legiony piechoty w armii granicznej różniły się między sobą liczebnością. Oddziałami piechoty były również cohortes. Liczyły prawdopodobnie 500 żołnierzy, jednak Notitia Dignitatum wspominają o jednostkach określanych jako milliaria co sugeruje grupę 1000 żołnierzy (choć współcześni badacze nie są co do tego przekonani). Innymi, bardzo trudnymi do zidentyfikowania i opisania oddziałami, najprawdopodobniej piechoty, byli milites, czyli po prostu żołnierze. Szczególnie dużo jednostek tego typu odnaleźć możemy nad Dunajem. Ich cechą charakterystyczną jest również to, że Notitia Dignitatum najczęściej podają przy nich miejsce stacjonowania, co może prowadzić do wniosków, że były to po prostu garnizony poszczególnych miast i twierdz.
Analizując różnorodność armii lądowej, nie wolno zapomnieć o artylerii (rozumianej tu jako stosowanie machin oblężniczych) isłynnych rzymskich jednostkach inżynieryjnych (fabri), które znajdywały się w szeregach każdego legionu. Nie ulega wątpliwości, że również w armii IV wieku odnajdziemy wojska tego typu. Ammian Marcellin często wspomina, że po całodziennym marszu legioniści dalej budowali obóz nocny, w czym na pewno fabri byli bardzo pomocni. Z kolei Notitia Dignitatum wymieniają kilka jednostek określanych jako balistarii zarówno w armii granicznej, jak i polowej. Prawdopodobnie ich rolą było prowadzenie wsparcia artyleryjskiego dla ciężkiej piechoty oraz szeroko rozumiane działania oblężnicze. To właśnie ten drugi aspekt zdaje się być znacznie ważniejszym nie tylko dla artylerii, ale i dla jednostek inżynieryjnych. Sztuka zdobywania i bronienia umocnień stała u starożytnych Rzymian na bardzo wysokim poziomie i stanowiła jeden z najważniejszych elementów przewagi w stosunku do plemion barbarzyńskich. Rzymscy inżynierowie w dalszym ciągu potrafili kierować budową machin oblężniczych, mostów pontonowych.
Niezbędnym uzupełnieniem takiego systemu obrony były fortyfikacje - limes. Badania dowodzą, że pod tym względem IV wiek był okresem szczególnie istotnym. O konieczności ich rozbudowy nie zapominał praktycznie żaden z władców, ale zarówno Dioklecjan, jak i Konstantyn I byli na tym polu szczególnie aktywni. W stosunku do epoki wczesnego cesarstwa zmienił się na pewno charakter architektury tego typu. Analizując pozostałości archeologiczne z umocnień rzymskich okresu wczesnego cesarstwa, można odnieść wrażenie, że obronność nie była ich podstawową funkcją. Same obozy były rozległe, pozwalające na wygodne rozlokowanie sporej grupy żołnierzy. Stosunkowo cienkie i niewysokie mury, liczne bramy i wieże warowne o większych walorach estetycznych niż defensywnych pozwalają przypuszczać, że ówczesne obozy miały stanowić bardziej miejsce stacjonowania wojska niż ważny punkt obrony. Kiedy jednak przeanalizujemy pod tym samym kątem umocnienia z III oraz IV wieku, to dostrzeżemy całkowite przesunięcie akcentów: mury stały się wyższe i grubsze, a ich długość zmniejszona, co znacznie ułatwiało pełne ich obsadzenie. Wieże obronne zapewniały znakomite pole do ostrzału i wzajemnie się uzupełniały. Pozostawiano z reguły jedną, dobrze umocnioną bramę. Co więcej, wykorzystywano miejsca o strategicznym położeniu, dogodne do obrony. Twierdze tego typu chroniły ważne z punktu widzenia zmagań wojennych miejsca: główne szlaki, przełęcze, brody itp. Tak zaplanowane punkty obsadzane były przez stosunkowo niewielkie oddziały. Oczywiście powyżej podany został pewien model, który wymagał uwzględnienia różnic regionalnych. Przykładowo kontrola dostępu do wody pitnej, tak ważna na terenach pustynnych, miała znacznie mniejsze znaczenie nad Renem i Dunajem. Abstrahując od tego, zasadniczy schemat pozostaje niezmieniony, a jego wprowadzenie w życie miało minimalizować zarówno koszty obrony, jak i ewentualne straty poniesione w wyniku napaści. Za zmienioną koncepcją obrony musiały podążyć również daleko posunięte przeobrażenia organizacyjne, dotyczące nie tylko sfery czysto militarnej, ale i całego zarządzania państwem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz