ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 26 stycznia 2025

Sery pleśniowe to rozkosz dla podniebienia.

 

To jest proszę Państwa JEDYNA rzecz, której żałuję i do której tęsknię we Francji. W Polsce wybór jest maleńki, to co jest jest HORRENDALNIE drogie. I nie ma takich targowisk. Francuskie wędliny są zupełnie inne od naszych. To są wędliny suszone. Nie są przedtem wędzone, więc to nie jest to samo, co nasza suszona kiełbasa. Francuskie kiełbasy są obtoczone w czymś co przypomina mąkę, nigdy nie sprawdzałem tak naprawdę co to jest. Nie ma to chyba wpływu na smak. Francuskie wędliny są dobre. To znaczy powiem to tak - tęskniłem do polskiej kiełbasy i każdy kto do mnie z Polski jechał miał obowiązek przywiezienia mi kiełbasy myśliwskiej. I urządzałem wtedy sobie festyn. Sam. Nie dzieliłem się z nikim, to było dla mnie. Ale francuskie wędliny też są bardzo dobre. Inne, ale dobre. Z wielką przyjemnością jadałem różne jej odmiany i muszę powiedzieć, że do nich czasami trochę tęsknię. Ale mniej niż tęskniłem do myśliwskiej mieszkając tam. Tęskniłem również do musztardy. Tak. Do zwykłej musztardy sarepskiej. Nie ma we Francji musztardy takiej jak w Polsce. A ja najbardziej lubię naszą. Tęskniłem do zwykłego białego sera tłustego. Nie było tam takiego. A teraz działa to w drugą stronę. Tęsknię do serów. One wszystkie tam mają smak. Sery żółte to nie jest to, co mamy u nas. Każdy ma swój aromat, każdy jest inny, niezwykły. Sery pleśniowe to rozkosz dla podniebienia. Są takie, które są sprzedawane jedynie na Boże Narodzenie i one są tak pyszne, tak delikatne, jak żaden ser u nas. Sery śmierdziele to dopiero jest coś wspaniałego. To śmierdzi czasami naprawdę obrzydliwie, ale jest to tak dobre! Jeden taki ser śmierdziel podany mi z kminkiem i z kieliszkiem Beaujolais spowodował u mnie orgazm smakowy. To była jakby eksplozja w kubkach smakowych, w całej mojej paszczy. odebrało mi to mowę na chwilę. Nie da się tego słowami oddać, ale było to przeżycie unikalne. Niestety! Niestety, bo już nigdy potem nie udało mi się go powtórzyć, a próbowałem. Ten sam ser, to samo wino, ta sama wołowina wcześniej… Ale nie. Do tego tęsknię. Do tych targowisk, takich jak na tym zdjęciu, które rozbijają się w miastach o 7:00 w sobotę i zwijają się o 14:00. Tak, to była ta dobra strona Francji. Resztki dawnej, dobrej Francji. Jeśli lubią Państwo wspomnienia, to zdradzę Państwu tajemnicę, że ja też. A przy kawie wspomina się o wiele lepiej. Mogą mi Państwo postawić kawę na buycoffee.to/redaktorbs/ . I będę wspominał, nawet jesli mi pańśtwo kawy nie postawią.
Zdjęcie

Brak komentarzy: