ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 23 lutego 2025

Pierwsza Polska Bitwa według Napoleona! Polacy zdobywają Tczew!

 

23 lutego 1807 roku miał miejsce atak na Tczew. Polskie oddziały dowodzone przez Jana Henryka Dąbrowskiego zajęły to ówcześnie pruskie miasto po wielogodzinnej walce. Zapraszam do lektury!
Zdjęcie
Zdjęcie
Według innych źródeł Dąbrowski miał dowodzić 12,5 tysiącami żołnierzy. fensywa polsko-francuska ruszyła 11 lutego. Celem było oczyszczenie drogi na Gdańsk.
19 lutego Dąbrowski raportował do generała Lefebrve’a, że w Tczewie znajdować się miało aż 4000 pruskich żołnierzy a na przedpolach miasta kolejne 2000. Były to mocno przesadzone szacunki. Obroną Tczewa dowodził major Friedrich von Both. Miał mieć pod sobą jedynie 642 piechurów, 31 huzarów i 2 armaty trzy-funtowe. Tczew był ważnym punktem na strategicznej mapie ofensywy. Konieczne było jego ponowne zajęcie. Tym razem połączone z jego trwałym utrzymaniem. Był nie tylko miejscem potencjalnej przeprawy przez Wisłę, ale pozwalało także na kontrolowanie ważnych szlaków komunikacyjnych, które się tu krzyżowały. W tym drogi na Gdańsk. Mury miejskie Tczewa pochodziły jeszcze z czasów panowania Krzyżaków. Od końca XVIII wieku nie były remontowane. Według relacji Jana Weyssenhof’a „na wysokim brzegu nad Wisłą, otoczone szerokimi parowami, opasane dookoła starym murem z basztami, krzyżackimi jeszcze podobno, przystępne tylko jedną droga do lądu, wzdłuż której ciągnie się przedmieście”. 22 lutego 1807 roku nastąpiła koncentracja głównych oddziałów polskich wokół Tczewa. Następnego dnia miał nastąpić atak. 23 lutego o godzinie 9:30 generał Jan Henryk Dąbrowski razem z armią stanął pod murami miasta. Wtedy też zdał sobie sprawę z tego, że garnizon miasta jest znacznie mniejszy niż przewidywał. Wysłał do von Botha emisariusza, jakim był kapitan Feliks Grotowski z propozycją kapitulacji. Prusak miał odpowiedzieć, że nie podda się „polskim pastuchom”. Na wezwanie do kapitulacji odpowiedział ogniem artyleryjskim. Wobec tego do ataku ruszyli Polacy. Po wielogodzinnej walce udało im się zdobyć miasto. Von Both bronił się do samego końca. Z ostatnimi walczącymi żołnierzami bronił się na przykościelnym cmentarzu a następnie w samym kościele. W końcu się poddał. Teraz ważna relacja podporucznika Antoniego Białkowskiego: „Kiedy miasto zdobytym zostało, wypędzono z niego załogę, a jenerał rozkazał wszystkim naszym pułkom zbliżyć się do bramy, którędy jeńcy byli prowadzeni, tak aby jenerał pruski ze swoim oddziałem mógł pastuchów bliżej zobaczyć. Jenerał Dąbrowski wskazując na nas zapytał: Czyś waćpan widział takich pastuchów? A co, poznałeś ich waszmość? Co usłyszawszy, żołnierze pruscy zaczęli na swego jenerała i oficerów błotem i kamieniami rzucać, tak że jenerał pruski prosił o pomoc, której mu udzielonoStraty polskie zamknęły się w okolicach 200 zabitych i rannych. Ranny został także sam generał Jan Henryk Dąbrowski. Straty pruskie wynosiły około 350 zabitych i rannych a także maksymalnie 800 wziętych do niewoli. Wielu Prusaków uciekając przed Polakami potopiło się w Wiśle. Cesarz Napoleon był bardzo zadowolony z sukcesu Polaków. Nazwał te bitwę „pierwszą polską bitwą”. Rozdał wśród uczestników bitwy aż 14 krzyży Legii Honorowej! Ponadto troskliwie wypytywał się o stan zdrowia rannego Dąbrowskiego pytając o „swego drogiego jenerała Dąbrowskiego”. Po zwycięstwie zaczęła się jedno lub dwugodzinna gehenna miasta. Napoleon wyraził zgodę na tak zwaną „złotą godzinę” w zdobytym mieście. Oznaczało to, że żołnierze przez godzinę (lub dwie według różnych źródeł) mogli dowolnie plądrować miasto, bez ponoszenia konsekwencji. Koniec złotej godziny obwieszczali dobosze. Każdy kto by się nie stawił z powrotem do swego pułku, mógł być ukarany karą śmierci. Bitwa ta była ważna z kilku powodów. Powód strategiczny był prosty. Droga na Gdańsk pozostała otwarta. Inny ważny powód to jej „polski” charakter. Była to pierwsza polska batalia, w której brali udział wyłącznie żołnierze. W zdecydowanej większości polscy żołnierze. Nie byli to powstańcy jak w czasie ataku na Słupsk. Wrażenie jaka wywarła bitwa ciekawie uchwycił Józef Wybicki w liście do Dąbrowskiego: „wszyscy dobrzy Polacy Cię kochają, wszyscy Cię szanują”. A teraz relacja polskiego żołnierza woltyżera, dla którego to był chrzest bojowy: „W Tczewie... ja pierwszy raz... szedłem w bój porządny. Nogi podemną zadrżały, duszy nie czułem prawie w ciele, gdy nam strzelcom dano znak do tyralierki. Ale ledwom raz wystrzelił i zobaczył, że kuli świstają, a żadna mnie nie trafia, pomyślałem sobie, chłop strzela, Pan Bóg kule nosi, proch mnie obszedł, strach minął i odtąd nie bałem się już nigdy”. Dziękuje serdecznie za przeczytanie całego wątku! Zachęcam do jego lajkowania, podawania dalej, dodawania do zakładek i wsparcia przez serwis Buycoffe! Dobra kawa by się przydała!

Brak komentarzy: