https://www.facebook.com/share/v/17PqVf4PUR/
z jednej strony propozycja udziału w Radzie Pokoju Trumpa - projekt amerykański, szybki, personalny, oparty na twardym przywództwie. W zamian możliwe realne gwarancje stałej obecności wojsk USA w Polsce. Konkret za konkret.
Z drugiej strony E6 - nowy „rdzeń Europy” budowany przez Berlin i Paryż. Szybsza integracja, wspólne decyzje, elitarne grono. Brzmi prestiżowo, tylko że w praktyce oznaczałoby to presję na euro, podporządkowanie się wspólnej linii politycznej i marginalizację projektów równoważących Niemcy, jak Trójmorze.
Okazuje się, że Polska jest dziś potrzebna, chodzi o geografię, armię i potencjał. Możemy przechylać szalę. Pytanie brzmi: czy to dobry pomysł wybierać już teraz? Czy na pewno musimy?
Za rok Europa może wyglądać inaczej. We Francji mogą wygrać narodowcy, w Niemczech AfD, w USA Republikanie mogą stracić Kongres. Układ sił jest płynny.
Może więc zamiast zapisywać się do któregoś obozu na stałe, warto grać na czas.
Rozmawiać z Waszyngtonem. Rozmawiać z Berlinem. Niczego nie oddawać przedwcześnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz