Na Wołyniu powstało ponad sto ośrodków samoobrony, kierowanych początkowo przez władze cywilne Delegatury Rządu i podległy im Państwowy Korpus Bezpieczeństwa; potem PKB podporządkowano dowództwu wojskowemu. Bardzo silne bazy powstały m.in. w rejonie Starej Huty i w Przebrażu. W lipcu 1943 roku podjęto decyzję sformowania oddziałów partyzanckich, które miały operować w rejonach baz polskich i wspierać samoobronę w walce z oddziałami UPA. Działania te sprawiły, że udało się uratować znaczną część polskiej ludności. Mimo wyjątkowego okrucieństwa Ukraińców komendant okręgu kategorycznie zabronił nękania ukraińskiej ludności cywilnej.
W swoim rozkazie "Luboń" wyraźnie stwierdził:
"Od paru tygodni ludność polska na Wołyniu stoi w obliczu barbarzyńskich mordów, dokonywanych na całych rodzinach przez rezunów ukraińskich. Jest mi znana ręka, która pcha ludność ukraińską do samobójczej walki ze współobywatelami polskiej narodowości wspólnej rodzinnej ziemi wołyńskiej. /.../ Zakazuję stosowania metod, jakie stosują ukraińskie rezuny. Nie będziemy w odwecie palili ukraińskich zagród lub zabijali ukraińskich kobiet i dzieci. Samoobrona ma bronić się przed napastnikami lub atakować napastników, pozostawiając ludność i jej dobytek w spokoju".
Rozkaz zabraniał również zaciągać się do milicji, wszelkich straży i oddziałów w służbie i pod kontrolą niemiecką oraz nawiązywania współpracy z radzieckimi oddziałami partyzanckimi. Dopuszczał natomiast uzyskanie od Niemców broni, ale w sposób niezależny, jak na to pozwalały warunki. Jednocześnie na najbardziej zagrożone tereny północno-wschodniego Wołynia z inspektoratów Łuck i Równe wysłano oficerów w celu objęcia dowództwa w ośrodkach samoobrony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz