Dzień wielkiego zwycięstwa i wielkiej klęski
Słoneczna, wiosenna sobota 21 kwietnia 1945 roku była naprawdę dziwnym dniem w polskiej historii.
Tego dnia do Bolonii wkroczyły witane owacyjnie przez włoską ludność cywilną oddziały 2. Korpusu Polskiego generała Zygmunta Bohusz-Szyszki, bohatera spod Narwiku. Było to zwieńczenie amerykańskiej operacji „Buckland”, rozpoczętej 9 kwietnia. Jej celem - w planach dowodzącego we Włoszech generała Marka Clarka - było odcięcie Niemców przed linią rzeki Pad, a tym samym uniemożliwienie im zajęcia nowej linii obronnej. Amerykańska 5. Armia miała zająć Bolonię, a brytyjska 8. Armia - Ferrara. Celem Polaków było sforsowanie rzek Senio i Santorini, oraz atak na Mordano i Castel San Pietro. Naprzeciw nich stały elitarne jednostki Wehrmachtu: 1. i 4. Dywizje Spadochronowe, oraz 26. Dywizja Pancerna.
By uniknąć strat wśród żołnierzy, gen. Bohusz-Szyszko nakazał podciągnąć ciężką artylerię i zapewnił wsparcie lotnictwa. Perfekcyjnie dowodzeni Polacy, podzieleni na dwa zgrupowania „Rud” (gen. Klemensa Rudnickiego) i „Rak” (gen. Bronisława Rakowskiego) atakowali pod osłoną samolotów i zasłony dymnej, choć ponieśli straty od omyłkowego nalotu amerykańskich samolotów na własne pozycje. Polskim siłom udało się przełamać obronę na linii rzeki Senio, sforsować liczne cieki wodne i dotrzeć do drogi Ferrara-Bolonia. 17 kwietnia 3. Brygada Strzelców Karpackich i 4. Wołyńska Brygada Piechoty zdobyły szturmem Castel San Pietro.
Wobec wysforowania się 2. Korpusu naprzód, skierowano go do ataku na Bolonię. 20 kwietnia Polacy podeszli pod miasto i zaczęli powoli je okrążać. Następnego dnia o 6 rano 9. Batalion Strzelców Karpackich majora Firczyka wkroczył do miasta. Wyprzedził tym samym Amerykanów o dwie godziny. W uznaniu tej zasługi, 9. Batalion otrzymał przydomek „Bolońskiego”. 17 polskich oficerów otrzymało honorowe obywatelstwo miasta, a 215 żołnierzy - medale pamiątkowe dla oswobodzicieli miasta Bolonia. W czasie walk zginęło 234 polskich żołnierzy, a 1234 zostało rannych.
Tego samego dnia, gdy 9. Batalion Strzelców Karpackich wkraczał do Bolonii, tysiąc kilometrów dalej na północny wschód, pod niepozornym łużyckim folwarkiem Tauer nastąpił początek wielkiego dramatu.
Tam też główną rolę odgrywał batalion. Był to 5. batalion szkolny mjr Kurkowskiego z 5. Dywizji Piechoty „ludowego” Wojska Polskiego, należącej do 2. Armii Wojska Polskiego. W piątym dniu swej pierwszej ofensywy znad Nysy Łużyckiej - także napotkał elitę Wehrmachtu: Dywizję Grenadierów Pancernych „Brandenburg”, weteranów tysiąca i jednej bitew, dawnych komandosów straszących Aliantów od holenderskich mostów po pola naftowe Kaukazu i wyspy Dodekanezu.
Ale na tym podobieństwa się skończyły. Niemcy się nie bronili, lecz atakowali, wsparci przez działa szturmowe i transportery pancerne. Nieostrzelani elewi z kilkoma cekaemami, saperzy i jednostki sztabu 5. Dywizji Piechoty 2. Armii Wojska Polskiego nie byli dla nich żadnym przeciwnikiem. Po okrążeniu wsi, Niemcy zgnietli ich jak niedopałek w popielniczce. Poległo dwustu polskich żołnierzy. Tylko tutaj, tylko tego dnia. Na dwa tygodnie przed końcem wojny.
Tak zaczęła się bitwa, którą dobrze znacie z moich wpisów. Ostatnie zwycięstwo III Rzeszy. Najkrwawsza bitwa i największa klęska regularnych sił polskich po 1939 roku. Absolutny blamaż „ludowego” Wojska Polskiego.
Bitwa pod Budziszynem.
Zginęło w niej 4902 polskich żołnierzy, 2798 zaginęło bez wieści, 10 532 zostało rannych. Bardziej obrazowo - każdego dnia bitwy ginął tysiąc i zostawało rannych dwa tysiące Polaków. Utracono 205 czołgów, 330 ciężarówek, 356 dział oraz 1373 konie. Zaledwie 150 pojazdów było sprawnych po bitwie. Było to ponad 20 % strat siły żywej i artylerii, oraz 57 % strat sprzętu pancernego 2. Armii. Katastrofa pod Budziszynem pochłonęła ponad 1/4 całych strat „ludowego” Wojska Polskiego w latach 1943-45. Co piętnasty zabity polski żołnierz w całej II WŚ poległ pod Budziszynem. A gorycz porażki wzmaga fakt, że drugie tyle strat ponieśli Sowieci (m. in. ciężko poharatany został 7. Korpus Zmechanizowany i 254. Dywizja Strzelecka), zaś niemieckie - były śmiesznie małe.
Śmierć znalazł w niej też generał Aleksander Waszkiewicz, dowódca 5. Dywizji Piechoty, zamordowany przez Niemców. Gdy ginął sztab jego dywizji, reszta armii była rozwleczona po całych Łużycach i walczyła w oderwaniu od siebie. Bez łączności, koordynacji, wsparcia z powietrza.
21 kwietnia 1945 roku był bardzo dziwnym i jakże znamiennym dniem. Dniem zwycięstwa Polski „zachodniej” i klęski Polski „moskiewskiej”. W jednej części Europy wyszkoleni i dowodzeni „po europejsku” Polacy gromili Niemców i odnosili piękne zwycięstwo. W innej - Polacy szkoleni i dowodzeni podług wzoru sowieckiego - byli gromieni i ponieśli ciężką porażkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz