Miał wszystko: szlacheckie pochodzenie, Order Virtuti Militari i kochającą rodzinę. Wybrał jednak drogę, która zaprowadziła go na ołtarze przez piekło Dachau.
Stanisław Kostka Starowieyski, jako młody oficer bronił Lwowa i Warszawy przed bolszewikami – pod Nachowem nie drgnął, gdy wróg był zaledwie 80 kroków od jego armat. Za ten hart ducha gen. Sikorski osobiście odznaczył go najwyższym orderem wojennym.
W czasie pokoju oddał się służbie drugiemu człowiekowi jako lider Akcji Katolickiej i szambelan papieski. Gdy przyszła kolejna wojna, nie szukał ucieczki. Aresztowany przez Gestapo, trafił do obozu koncentracyjnego, gdzie jako „panicz” i działacz religijny stał się celem szczególnych okrucieństw. Mimo bicia i postępujących chorób, do końca pozostał filarem dla współwięźniów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz