ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 24 stycznia 2021

Demokracja prowadzi do krótkowzroczności

 Jeszcze do niedawna krytyka demokracji stanowiła tabu. Dziś pojawia się już w mediach głównego nurtu. Zauważają one to, o czym konserwatyści mówili od dawna – demokracja wiąże się z krótkowzrocznością. Jako polityczne remedium postulują chroniące interesy przyszłych obywateli instytucje, a w sferze kulturowej – wzięcie przykładu z budowniczych średniowiecznych katedr.

 

Myślenie skoncentrowane na sprawach bieżących to kluczowy problem współczesnego Zachodu. Jak zauważa Richard Fisher na łamach BBC „[...] w polityce dominującą ramę czasową stanowi kadencja, w modzie i kulturze sezon, w biznesie kwartał, w internecie minuta, a na rynkach finansowych milisekunda”.

 

Autor podaje przykład polityk wybranej w głosowaniu powszechnym. W trosce o przyszłe pokolenia chciałaby przeznaczyć znaczne fundusze na walkę ze zmianami klimatu, przygotowanie do epidemii czy ograniczenie odpadów nuklearnych. Przyszłe pokolenia niebagatelnie by na tym zyskały. Obecnie żyjący musieliby jednak zapłacić. A to oni dysponują prawem głosu. Wiele wskazuje więc na to, że demokracja stanowi jedno z głównych źródeł szkodliwego dla przetrwania cywilizacji zjawiska krótkowzroczności.

 

A miało być tak pięknie

David Hume uznawał, że „rząd obywatelski” stanie się lekarstwem na dążenie ludzi do lekceważenia przyszłości i koncentrację wyłącznie na potrzebach bieżących. Jak jednak twierdzi filozof Roman Krznaric na łamach BBC, we współczesnych demokracjach życzenie to pozostaje niespełnione. Wśród symptomów krótkowzroczności cechującej współczesnych włodarzy wymienia także dążenie do masowego nakładania kar więzienia zamiast stopniowego wykorzeniania przyczyn przestępstw czy lekceważenie kwestii ekologicznych. Popularne stało się powiązanie tego problemu z uzależnieniem od mediów społecznościowych. Jednak jego korzenie są głębsze. Kadencyjność demokracji skłania do myślenia najdalej w kategoriach najbliższych wyborów. Do tego dochodzi problem lobbingu grup interesu dążących do zapewnienia sobie bieżących korzyści – bez względu na długoterminowy interes narodowy.

 

Mówimy o równości praw, a tymczasem – przekonuje Krznaric –  przyszłe pokolenia są tak samo pozbawione głosu, jak ongiś niewolnicy czy kobiety. „Traktujemy przyszłość jak odległą kolonialną placówkę, pozbawioną ludzi, którą możemy dowolnie zanieczyszczać poprzez zniszczenia ekologiczne, ryzyko technologiczne, odpady nuklearne i dług publiczny” – twierdzi filozof.

 

Reformy demokracji czy oświecony despotyzm

W niektórych krajach pojawiły się zatem innowacje instytucjonalne służące właśnie trosce o przyszłość. Na przykład w Izraelu w latach 2001-06 istniał urząd rzecznika przyszłych pokoleń. Zlikwidowano go jednak. Powód? Zbyt opóźniał legislację. Z kolei w Walii powstało stanowisko Komisarza Przyszłych Pokoleń z zadaniem pilnowania, by podejmujący decyzję brali pod uwagę sytuację Walii na 30 lat wprzód. W Japonii ruch o nazwie Projekt Przyszłość organizuje zgromadzenia obywateli, z których część odgrywa rolę mieszkańców przyszłości (z 2060 roku). Praktyka pokazuje, że ich pomysły okazują się śmielsze i bardziej nietypowe niż pozostałych uczestników zgromadzeń.Inni idą dalej i wprost nawołują nie tyle do reform demokracji, ile do zastąpienia jej przez inny system. Swoją rolę odgrywa tu podziw dla systemów azjatyckich. Na przykład Mark Beeson w tekście „The coming of environmental authoritarianism” [Environmental Politics] przekonuje, że kraje wschodnioazjatyckie o autorytarnym modelu władzy mogą okazać się „[...] lepiej uzdolnione do rozwiązywania skomplikowanych politycznych i ekologicznych presji w regionie niż niektóre jego demokracje”. Skuteczność modelu chińskiego staje się coraz częściej przedmiotem podziwu, co jednak jawi się jako niebezpieczne, zważywszy na bliski totalitaryzmowi charakter ustroju Państwa Środka.

 

Postrzeganie demokracji jako krótkowzrocznej stanowi dla niektórych zachętę do promowania ustroju na współczesną formę absolutyzmu. Coś, co jeszcze do niedawna uznawano za umysłową aberrację, dziś wkracza na salony. I to szybkim krokiem. Na przykład Martin Rees na łamach magazynu „Prospect” przekonuje do myślenia długofalowego i brania pod uwagę również przyszłych pokoleń. Co jednak stoi temu na przeszkodzie? Rządy ludu. „Statek-Ziemia” dryfuje w kosmos pozbawiony kapitana, a największe demokracje świata lekceważą kluczowe kwestie infrastruktury i środowiska. „Tylko oświecony despota może przeforsować środki niezbędne do bezpiecznego przejścia przez XXI wiek” – podkreśla. Można się zastanowić czy jego lekarstwo nie okazałoby się gorsze od choroby? Co jeśli „oświecony” despota okazałby się na przykład zwolennikiem ekologicznej tyranii. Jednak w tekście Reesa interesujące jest nie tylko wskazanie na oświecony despotyzm, lecz na zachętę do myślenia długofalowego. I na źródło inspiracji dla takiego myślenia – budowniczych średniowiecznych katedr, wznoszących je ze świadomością, że przetrwają one tysiąclecia.

 

Myśleć jak budowniczowie katedr

Przykład budowniczych katedr to coraz bardziej popularny na zachodzie wzór myślenia długofalowego – w polityce i nie tylko. Jak zauważają Rick Antonson i Jonathan Thompson [cathedralthinking.com] twórcy Notre Dame dobrze wiedzieli, że nie ujrzą osobiście efektu swej pracy. Rozpoczynali dzieło z myślą o przyszłych pokoleniach. W efekcie ich budowla powstawała przez 150 lat, a następnie podlegała różnorakim ulepszeniom. W tak zwanym myśleniu katedralnym nie chodzi tylko o architekturę. Mentalność średniowiecznych budowniczych katedr stanowi wzór. Jak zauważa Jonathan Thompson, ludzie średniowiecza nie postrzegali przyszłości jako zupełnie różnej, a zamiast dążyć do samorealizacji, próbowali osiągnąć cel znacznie ważniejszy niż samorealizacja, cel przekraczający ich pragnienia. Nieocenioną pomocą w tym okazywała się religijność, dążenie do uczczenia Boga ponadczasowym dziełem.

 

Jak zauważają Beatrice Pembroke i Ella Saltmarshe [medium.com] istnieją jeszcze inne metody wykształcenia myślenia w kategoriach długofalowych. Ich zdaniem możemy się wiele w tej kwestii nauczyć od Irokezów. Kładli oni nacisk na dobro 7 kolejnych pokoleń, a więc około 140 lat wprzód. Warto także czerpać inspirację z nauki – czy to kosmologii wskazującej na miliardy lat dzielące nas od początku świata czy z ukazującej kolejne ery geologii.

 

To dostrzeżenie przez osoby nawet niekoniecznie uznające się za konserwatystów problemów związanych z krótkowzrocznością demokratycznej polityki, ale także współczesnej ekonomii czy stylu życia zasługuje na szacunek. Nawet jeśli zbyt często przybiera postać koncentracji na ekologii kosztem innych istotnych dóbr. Aby dopełnić ten obraz, należy pamiętać o jeszcze jednym elemencie – przeszłości i związanej z nią tradycji. Nasze pokolenie jest bowiem odpowiedzialne nie tylko przed potomstwem, ale również przed przodkami.

 

Jak bowiem zauważył XVIII klasyk konserwatyzmu Edmund Burke „społeczeństwo zaiste jest umową. Nie polega jednak wyłącznie na partnerstwie w rzeczach służących zwykłej zwierzęcej egzystencji przejściowej i ginącej naturze. To partnerstwo we wszystkich naukach, partnerstwo we wszystkich sztukach, partnerstwo w każdej cnocie i we wszystkich doskonałościach. Celów takiego partnerstwa nie da się zrealizować w przeciągu wielu pokoleń, to staje się partnerstwem nie tylko między żyjącymi, lecz również umarłymi i jeszcze nienarodzonymi”.

 

Nie zmiana ustroju, lecz przyjęcie takiego rozumienia zobowiązań wobec przodków i potomków stanowi właściwe remedium na wynikające z krótkowzroczności bolączki świata Zachodu.

 

Marcin Jendrzejczak



Read more: https://www.pch24.pl/demokracja-prowadzi-do-krotkowzrocznosci,81500,i.html#ixzz6kT9RNTxd

Tu poniżej wklejam komentarze:
Bolidus
@trooper - dość to demagogiczne i podszyte błędnym założeniem, że każda jednostka jest jednakowo zdolna i ważna. A tak nie jest. Monarchie nie wszędzie obalono, choć zasadniczo mocno ograniczono władzę królewską - i te kraje zaczęły podupadać! Król może istotnie być głupi, ale wówczas są sposoby, by królem być przestał. Następny raczej będzie mądrzejszy. Demokracja jest głupia zawsze, bo w demokracji rządzi większość. Tymczasem "opinia większości jest opinią najmniej zdolnych" /Blaise Pascal/. Większość społeczeństwa zawsze stanowią miernoty i głupcy - a tacy przecież są w stanie "oddać na złom dobry samochód"! O wartości tego systemu dosadnie wyraził się też Bernie Ecclestone, facet który przez 40 lat /do 2017 r./ dyktatorsko i z powodzeniem rządził wyścigową Formułą 1: "Demokracja się nie sprawdza. Ani w sporcie, ani... nigdzie!" Rzeczywistość, którą obserwujemy, wydaje się przyznawać mu 100% racji!
abc
To typowa "podgotowka" do oficjalnego wprowadzenia systemu totalitarnego. Takich tekstów oswajających gojów z planowaną zmianą będzie zapewne więcej.
trooper
@AntyDEMONkrata Czy rządy sędziów starożytnym Izraelu też były diabelskim nasieniem? @Autokrata A co zrobić, gdy państwem rządzi król głupek? Cóż w demokracji jest więcej wolności niż w monarchii dla jednostki @Andrzej BR Statek, bank, szpital są prywatne i jak się komuś nie podoba może sobie pójść.Ponadto przynależność do szpitala, statku i banku jest dobrowolna. Przynależność do państwa i do społeczeństwa jest przymusowa. Państwo to nie jest prywatny folwark i trzeba uwzględniać w nim wszystkie interesy ludzi w nim żyjących. Przykład działania demokracji. Jest 10 osób w pokoju. 8 osób twierdzi, że jest im za gorąco i chce otworzyć okno. 2 nie chce tego. Więc jak zadowolić większość? Poprzez demokrację. Pytanie. Skoro monarchie były tak dobre, to czemu je obalono i nie broniła ich większość? Nie oddaje się na złom dobrego i sprawnego samochodu.
socjo-tech
@Autokrata: Zatem czas na rządy elit intelektualnych? Trudne w realizacji. Na początek konieczne byłoby odebranie praw tępemu motłochowi. A motłoch nie lubi jak mu się coś odbiera! Niemniej idea społeczeństwa kastowego, urządzonego wg hierarchii potencjału umysłowego, jest kusząca. Tyle, że obok wysokiego IQ, które można zmierzyć, potrzebny byłby też wysoki poziom moralny - a z tym gorzej. Tak czy inaczej zacząć należy od odrzucenia wyjątkowego idiotyzmu, jakim jest dogmat o "równości" ludzi! Może wszyscy są równi w oczach Stwórcy, ale na tym padołku z pewnością nie! To, że mamy - podobno - jednakowe żołądki nie przesądza przecież, że mamy takie samo prawo do konfitur! Wadą czasów, gdy ludzie z pokorą przyjmowali swój los wyznaczony im przez urodzenie /"Dlaczegoś biedny? Boś głupi! A dlaczegoś głupi? Boś biedny!/ był brak drożnych ścieżek awansu społecznego dla ludzi biednie urodzonych, ale z dużym potencjałem. Gdyby dziś to zapewnić, powinno zadziałać!
AndrzejBR
Nie ma żadne dziedziny życia, gdzie demokracja służy do organizowania czegokolwiek. Statek ma Kapitana, Uczelnie Rektora, Szpitale Ordynatora, Bank prezesa, nawet ten durny rząd to nie demokracja!!! Proszę o Jeden przykład na to, że ta kretyńska metoda rozwalania systemowo wszystkiego, może mieć zastosowanie, w czymkolwiek - chociaż JEDEN!
Rys
@ Autokrata "demokracji głos durnia waży tyle samo, co głos mędrca"; oczywiście, dzięki temu i mędzrec i dureń może dbać o swój interes. A tak na marginesie: w roku 1917 Ojciec Św. Benedykt XV wital z radością demokratyczną rewolucję w Rosji.
Ryś
"Jeszcze do niedawna krytyka demokracji stanowiła tabu. Dziś pojawia się już w mediach głównego nurtu." Demokracja pzrestała już być potrzebna. Nadchodzi TYRANIA.
Michał
Ewangelia w wielu miejscach mówi o tym, że ten świat należy do złego, a uczniowie Jezusa nie są z tego świata. Patrząc z szerszej perspektywy, zły rzuca różne ziarenka raz tu raz tam, by ludzie biegali do tych ziarenek niczym stado kur. Im bardziej zaangażują się w sprawy tego świata, tym mniej czasu pozostanie im na zajęcie się kwestią zbawienia. Trzeba zachować zdrową proporcję pomiędzy oddawaniem Bogu tego, co boskie i Cezarowi tego, co Cezara.
Autokrata
Często przytacza się przewrotne zdanie W. Churchilla, że 'Demokracja jest najgorszym możliwym ustrojem, jeśli nie liczyć tych wszystkich innych, których dotąd próbowano.' Ale Churchill bywał też szczery: 'Najlepszym argumentem przeciwko demokracji jest pięciominutowa rozmowa z przeciętnym wyborcą'. Tu jest pies pogrzebany! W demokracji głos durnia waży tyle samo, co głos mędrca! A w populacji jest tak duży odsetek aroganckich durniów, cynicznych drani i bezczelnych chciwców, że demokratyczne rządy, które oni wyłaniają, same w sobie są zagrożeniem dla cywilizacji! Arystotelesowi przypisuje się opinię, iż 'demokracja to rządy hien nad osłami'. G.B.Shaw z kolei mawiał, że 'z demokracją mamy do czynienia wtedy, gdy tłum niekompetentnych wybiera kilku skorumpowanych', a J.Korwin-Mikke trafnie zauważył, że 'demokracja to rządy ludzi, którzy nie znają się na niczym i decydują o wszystkim.'. Konkluzja się narzuca: Człowiek inteligentny NIE MOŻE być demokratą!
Ironia
Demokraci mają tyle wspólnego z grecką zasadą demokracji co krzesło elektryczne z krzesłem
Lustro
To nie demokracja jest zła tylko ludzie ,którzy z rzadzy władzy obawiają się jej- genialnie widać to właśnie u "liberalnych demokratow"- każdy kto nie podziela ich koncepcji jest oszołomem,zacofanym faszystą ,bo przecież " światłe elyty" wiedza lepiej niż POgardzany motłoch co jest dobre dla niego...I z Trumpa trzeba zrobić bestie bo lewackie wizje Demokratów doprowadzą do zapaści.
wojtekk
Czyli wystarczy roztropność i pamięć na życie wieczne.
Sciepuro
Coraz bardziej obawiają się demokracji którą próbują zdyskredytować nazywając ją populizmemczym przecież jest w istocie!czy właśnie lansując tezy o potrzebie powrotu do absolutyzmu oświeconego,jakiejś firmy autorytaryzmu,czy nawet powrotu do idei średniowieczaktóre jeszcze do niedawna było dla nich synonimem ciemnoty obskurantyzmu i zacofania.Nie wolno im wierzyć,to kolejne oszustwo.
antyDEMONkrata
nigdy nie było demokracji! Zawsze była jak już to DEMONkracja. wszelkie nie jednoosobowe rządy to diabelskie nasienie


Read more: https://www.pch24.pl/demokracja-prowadzi-do-krotkowzrocznosci,81500,i.html#ixzz6kTAOlOSE

Brak komentarzy: