od Pana Grzegorza
Dobry wieczór,
dawno nic nie pisałem… nie zawsze jest czas, nieraz zdarzają się różne zawirowania, czasami nie ma nastoju. Zdarza się też, żęze względu na duże tempo wydawnicze, wykorzystuję obrazy już wcześniej namalowane – więc temat jest już ograny i nie warto ponownie go opisywać.
Dziś chciałem pokazać właśnie skończony malunek na okładkę numeru 28. serii Okręty Polskiej Marynarki Wojennej – ORP „Ślązak”. Seria trwa i jest już za połową planowanych tomików. Mam nadzieję, że dotrwa do końca.
Ślązak był jednym z trzech pływających pod polską banderą drugowojennych niszczycieli eskortowych typu Hunt II. Te dzielne okręty były budowane przez Brytyjczyków niemal „taśmowo”. Powstało 36 jednostek tej wersji i łącznie 86 okrętów tego typu. Żeby uświadomić sobie ich wielkość można sobie wyobrazić okręt o niemalże dwadzieścia metrów krótszy od Błyskawicy. Mimo swojej wielkości były one stosunkowo silnie uzbrojone i dzielnie dawałyradęw trudnych warunkach pogodowych. Mieliśmy w Polskiej Marynarce Wojennej działającej na Zachodzie trzy jednostki typu Hunt. Oprócz „Ślązaka” był jeszcze „Krakowiak” i „Kujawiak”. „Ślązak” do tych „Trzech tenorów” nigdy mi nie pasował. Gdyby nie on, można by nazwać te trzy niszczyciele zespołem regionalnych tańców polskich, a tak pozostały „tylko” przedstawicielami mieszkańców krain geograficznych. Zastanawiam się, czy dzisiaj nie byłoby stosowniej nazwać tych okrętów - „Krakowianka”, „Kujawianka” i „Ślązaczka”. Chociaż… na „Krakowiaku” cztero-lufowe działko przeciwlotnicze załoga nazwała „Krakowianką”.
Przed namalowaniem okładki do wcześniej wspomnianej serii muszę brać pod uwagę kilka aspektów. Ilustracje powinny pokazywać jednostkę w sposób atrakcyjny ( marketing ) - co jest oczywiste, okładki następujące po sobie powinny być zróżnicowane pod względem ujęcia, kolorystyki itp. Zazwyczaj staram się przemycić przy okazji jakąś historię z życia malowanego okrętu, zastosować fajną scenerię… Zastanawiając się nad sposobem pokazaniem Ślązaka przeczytałem ponownie jego historię i uświadomiłem sobie, że uczestniczył w wielu dynamicznych akcjach. Zainspirowała mnie historia jego udziału w operacji „Jubilee”. Był to pierwszy desant Aliantów na terenie okupowanej przez Niemcy Europy. Jego miejscem było portowe miasteczko Dieppe w północnej Francji nad Kanałem La Manche. Uczestniczył w nim w bardzo aktywny sposób nasz „Ślązak”. Okręt był w akcji przez 22. godziny, z czego 15 godzin zajęła mu walka z okrętami niemieckimi, samolotami oraz celami na lądzie. W jego życiorysie było jeszcze wiele dynamicznych akcji, więc postanowiłem namalować go właśnie w ten sposób. Obraz pokazuje chyba w odpowiedni sposób„charakter” tej jednostki. Epizod pod Dieppe jest bardzo ciekawy, warto o nim poczytać w literaturze wojennomorskiej. Ciekawy był w nim udział „Ślązaka”, ale też sama operacja i jej tło polityczna. Narosło wokół niej wiele nie do końca sprawdzonych historii. Ciekawy był również wątek szpiegowski, który pośrednio łączył się z postacią Jamesa Bonda 

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz