Michał Kleofas Ogiński, czyli nic dodać, nic ująć, wszyscy wiedzą kto.
Przedstawmy zatem pokrótce sylwetkę tego wybitnego człowieka. Urodził się w 1765 r. jako syn wojewody trockiego, przyjaciela króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i Pauli Szembek, zwanej matką magnatów. Od najmłodszych lat wyróżniał się czym? Potrafił łączyć nauki ścisłe z innymi. Miał talent i do liczb, i do języków, i do muzyki, i potrafił go wykorzystać, i to jak. Zaczynał z tytułem miecznika litewskiego, kończył jako podskarbi wielki litewski. Przejmując po zadłużonym na miliony wuju hetmanie Michale Kazimierzu Ogińskim i spłacając jego dług stał się bogaczem, a majątek jego był iście książęcy, bo samych poddanych było ponad 40 tys. Co do Sokołowa objął go w 1788 r. w wieku ledwie 22 lat i w krótkim okresie czasu poczynił tu rozliczne inwestycje, o których odpowiemy w kolejnych odcinkach i gdyby historia potoczyła się inaczej kto wie, kto wie co by z tego wynikło, gdyż młody Ogiński zasłynął, tak, tak z utworu "Pożegnanie Ojczyzny" też wiadomo przecież tańczą go na studniówkach tego poloneza aż obcokrajowcy biją brawo jak to oglądają... zasłynął nasz Michał Kleofas jako biznesmen ha, korzystający z zupełnie inowacyjnych metod, jak na nasz region, z zabiegów finansowych i to na dużą skalę. Cóż on nie wyprawiał. Kupował, sprzedawał, brał kredyty, spekulował, budował, modernizował, pożyczał innym na procent, oj chyba to lichwą zalatywało, wymieniał, podkupowal długi, dzielił, scalał, dzierżawił, wydzierżawiał, zamieniał i wszystko to robił po mistrzowsku i ze szczęściem, a wszystko przychodziło mu z taką łatwością, jak by grał w zaciszu swojego salonu, na swoim ulubionym fortepianie, do perfekcji wyćwiczony swój utwór dodając do niego kolejne akordy uderzając w klawiaturę obleczoną kością słoniową, a pieniądze
płynęły szerokim strumieniem i płynęły. Ludzie bowiem dzielą się szanowni państwo na dwie podstawowe kategorie. Pierwsi to ci co budują, drudzy zaś ci którzy niszczą Nasz Kleofas był BUDOWNICZYM, masoni wiedzą o co chodzi. Michał Kleofas Ogiński zapisał się w historii Polski i oczywiście Sokołowa złotymi zgłoskami i zasługuje na to żebyśmy go potraktowali na łamach cyklu w sposób wyjątkowy i tak będzie. Zatem do następnego odcinka. Pozdrawiamy.
Foto/Tekst Ewa K. Skarżyńska i Dariusz M. Kosieradzki





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz