Ta pierwsza w historii polskich ruchów rewolucyjnych socjalistyczna odezwa skierowana do Polaków mieszkających na ziemiach pod zaborami nie była tylko wezwaniem do buntu "dla idei". Socjaliści znali czułe punkty społeczeństwa i wiedzieli, gdzie należy uderzyć, aby uzyskać zamierzony efekt, czyli poparcie mas. Na przykład hasło poprawy warunków socjalno-bytowych.
🔶 Większość robotników miała liczne rodziny, niekiedy wielodzietne. Zarobki głowy rodziny na ogół nie wystarczały na jej utrzymanie. W związku z tym, aby przeżyć, pozostali jej członkowie również musieli pracować. Carskie ustawodawstwo z lat 1882-1885, ograniczające formalnie zasady pracy kobiet i dzieci, absolutnie nie było przestrzegane, wręcz przeciwnie - konsekwentnie je łamano (aż do lat 90. XIX w.).
🔶 W praktyce oznaczało to maksymalny wyzysk taniej siły roboczej: kobiet i dzieci. Kolejną sprawą, którą podnosili proletariatczycy, był powszechnie ignorowany obowiązek prowadzenia kas chorych, jaki spoczywał na zakładach przemysłowych zatrudniających powyżej 50 pracowników. Na ogół ich nie było - a jeśli już istniały - zapewniały opiekę medyczną na najniższym poziomie, i to tylko nielicznym.
🔶 Następną kwestią, która stanowiła cel walki socjalistów, była zmiana warunków mieszkaniowych robotników. Państwowe budownictwo na terenach zaborów nie nadążało za rozwojem przemysłu i zmianami demograficznymi. W praktyce sytuacja lokalowa rodzin robotniczych w najważniejszych miastach zaboru rosyjskiego: Warszawie, Łodzi, Żyrardowie, Białymstoku, Radomiu, Zgierzu i Częstochowie wyglądała zatrważająco - w jednej izbie mieszkalnej żyło nawet 14 osób.
🔶 Ponadto pracodawcy obniżali płace robotników na wiele różnych sposobów. Wydawali bony bez pokrycia do sklepów przyfabrycznych, nakładali wysokie kary za zaniedbania w pracy i spóźnienia oraz potrącali z zarobków kwoty na fundusz fikcyjnej opieki zdrowotnej. Nic więc dziwnego, że robotnicy uwierzyli w socjalistyczne hasła zmian na lepsze, a jedyną drogę wyzwolenia z kapitalistycznego ucisku widzieli w zaufaniu ludziom oferującym przejęcie w ich imieniu władzy.
🔶 Większość robotników miała liczne rodziny, niekiedy wielodzietne. Zarobki głowy rodziny na ogół nie wystarczały na jej utrzymanie. W związku z tym, aby przeżyć, pozostali jej członkowie również musieli pracować. Carskie ustawodawstwo z lat 1882-1885, ograniczające formalnie zasady pracy kobiet i dzieci, absolutnie nie było przestrzegane, wręcz przeciwnie - konsekwentnie je łamano (aż do lat 90. XIX w.).
🔶 W praktyce oznaczało to maksymalny wyzysk taniej siły roboczej: kobiet i dzieci. Kolejną sprawą, którą podnosili proletariatczycy, był powszechnie ignorowany obowiązek prowadzenia kas chorych, jaki spoczywał na zakładach przemysłowych zatrudniających powyżej 50 pracowników. Na ogół ich nie było - a jeśli już istniały - zapewniały opiekę medyczną na najniższym poziomie, i to tylko nielicznym.
🔶 Następną kwestią, która stanowiła cel walki socjalistów, była zmiana warunków mieszkaniowych robotników. Państwowe budownictwo na terenach zaborów nie nadążało za rozwojem przemysłu i zmianami demograficznymi. W praktyce sytuacja lokalowa rodzin robotniczych w najważniejszych miastach zaboru rosyjskiego: Warszawie, Łodzi, Żyrardowie, Białymstoku, Radomiu, Zgierzu i Częstochowie wyglądała zatrważająco - w jednej izbie mieszkalnej żyło nawet 14 osób.
🔶 Ponadto pracodawcy obniżali płace robotników na wiele różnych sposobów. Wydawali bony bez pokrycia do sklepów przyfabrycznych, nakładali wysokie kary za zaniedbania w pracy i spóźnienia oraz potrącali z zarobków kwoty na fundusz fikcyjnej opieki zdrowotnej. Nic więc dziwnego, że robotnicy uwierzyli w socjalistyczne hasła zmian na lepsze, a jedyną drogę wyzwolenia z kapitalistycznego ucisku widzieli w zaufaniu ludziom oferującym przejęcie w ich imieniu władzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz