Ostatnio sobie siedzę w temacie walk o Festung Posen i zdobywania miasta 24 stycznia - 23 lutego 1945 roku. I stwierdzam, że Poznań to dziwne miasto.
Pomnik Armii Czerwonej (OK, na cmentarzu) -
Pomnik sowieckiego generała Wasilija Czujkowa (biorącego udział w agresji na Polskę w 1939 r.) -
(Stosunkowo okazały) pomnik 2. Armii "ludowego" Wojska Polskiego (jeden batalion, który najpewniej nawet nie wziął udziału w walce) -
Szokujące tym bardziej, że pomnik ten powstał w 2015 roku (!).
Pomnik Cytadelowców - zmobilizowanych mieszkańców miasta, w tym żołnierzy Armii Krajowej, którzy zdobywali ostatni punkt niemieckiego oporu - Cytadelę 20-23 lutego 1945 r. i ponieśli spore straty (ok. 400 zabitych i rannych) -
Przepraszam, w 2021 roku łaskawie nazwano dąb ich imieniem, oczywiście wcześniej nazwano dąb imienia Czujkowa. Z jakiegoś powodu pomnika podobnego do tego, jaki mają żołnierze 2. Armii - nie doczekali się.
Do 2009 roku bonusowo był pomnik sowieckiego generała Karola Świerczewskiego, dowódcy 2. Armii.
Wisienka na torcie:
Ulica im. Franklina D. Roosevelta, wrogiego Polsce prezydenta USA, który Polską zwyczajnie gardził -
Czy jest jakieś normalne miasto w Polsce, czy wszystkie mają jakieś deficyty intelektualne w związku z upamiętnianiem polskich bohaterów?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz