„Nazajutrz wyjechałem na stację Charcyńsk, żeby się spotkać z generałem Majem-Majewskim i porozmawiać z nim na temat listu generała Romanowskiego. Widziałem go po raz pierwszy. Niewysoki, monstrualnie otyły z czerwoną obrzękłą twarzą, obwisłymi policzkami i olbrzymim fioletowym nosem, o maleńkich mysich oczkach na gładko wygolonej twarzy: gdyby nie mundur, mógłby uchodzić za komika jakiejś prowincjonalnej sceny. Niemniej był to doświadczony dowódca i niewątpliwie inteligentny człowiek i rozmowa z nim okazała się bardzo przyjemna. Prowadząc przez długie miesiące uciążliwe walki w zagłębiu węglowym, nie utracił ducha. Widać było, że jest blisko ze swymi wojskami, zna swych podwładnych. Bardzo mu pochlebiało zaufanie głównodowodzącego i poprosił, bym powiadomił o tym generała Denikina”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz