Po klęsce manewru wileńskiego Napoleon sądził, że uda się doprowadzić do walnej bitwy o Witebsk, jednak Rosjanie się z tego miasta wycofali. Później za rozstrzygającą bitwę Cesarz początkowo przyjął krótkie starcie Murata pod Ostrownem.
W końcu Napoleon dostrzegł szansę na upragnione rozstrzygnięcie walne, kiedy na horyzoncie dostrzegł bramy Smoleńska, gdzie skoncentrowała się armia Barclay’a, a także armia Piotra Bagrationa, który dołączył do wojsk Ministra Wojny w osobie Barclay’a.
Cesarz uznał, że Rosjanie nie będą chcieli oddać tak ważnego strategicznie i symbolicznie miasta, jakim był Smoleńsk. Co ciekawe podobnie myślał Piotr Bagration, który namawiał Barclay’a do tego, by stawić czoła Francuzom właśnie w tym mieście.
Minister Wojny nie był entuzjastycznie nastawiony do tego planu, jednak ostatecznie go zaakceptował.
Ponadto ciągłe wycofujący się Rosjanie mieli nadszarpnięte morale i Napoleon uznał, że Barclay chcąc zachować głowę (mam tu na myśli oczywiście dowództwo nad armią rosyjską) i jednocześnie nie dopuścić do protestów, zarówno wśród żołnierzy jak i społeczeństwa rosyjskiego, będzie wręcz zmuszony do stoczenia boju pod Smoleńskiem, blisko dwa miesiące od rozpoczęcia drugiej wojny polskiej.
16 sierpnia 1812 roku w godzinach porannych rozpoczęły się walki o to jakże strategiczne miasto. Rozpoczęła je kawaleria Króla Joachima Murata, która natknęła się na rosyjskie posterunki.
W tym samym dniu do ataku ruszyły korpusy Neya, Davouta, Poniatowskiego i Murata. Uderzając na przedmieścia, starały się one okrążyć miasto co udało się od zachodu i południa.
Walki były zażarte i krwawe. Rosjanie wykazywali się niebywałą odwagą i hartem ducha, stawiając opór siłom francusko-polskim. Walki ustały dopiero wieczorem tego samego dnia. Obie strony były wyczerpane, jednak Napoleon nie zamierzał odpuszczać.
Po zakończeniu walk wezwał do siebie marszałka Davouta i rozkazał mu zdobyć miasto następnego dnia, tj. 17 sierpnia „bez względu na cenę”. Cesarz traktował bitwę o Smoleńsk, jako tą decydującą i upragnioną, która zmusi Cara do negocjacji. Ponadto Cesarz błędnie myślał, że ma przed sobą całą rosyjską armię.
O świcie 17 sierpnia jednocześnie do ataku ruszyły korpusy Neya, Davouta i Poniatowskiego. Wspierała ich artyleria Wielkiej Armii, choć i rosyjska bateria artyleryjska równie skutecznie ostrzeliwała nacierających przeciwników.
Ostrzał artyleryjski ze strony Francuzów miał być tak silny, że Rosjanie zmuszeni byli aż czterokrotnie wymieniać obsługę artylerii, gdyż ciągle ginęli obsługujący ją kanonierzy.
Rosjanie bronili się z wielką odwagą i zawziętością. Ponoć rosyjscy oficerowie groźbami zmuszali swoich żołnierzy do odwrotu, gdyż Ci nie chcieli słuchać takich rozkazów, nawet gdy walczyli w okrążeniu.
Walki trwały do północy, jednak Francuzi Davouta byli w stanie przebić się maksymalnie do centrum miasta. Walki ustały, choć francuska artyleria, z rozkazu Napoleona, bombardowała miasto przez całą noc.
Rycina przedstawia "Artylerię wirtemberską w akcji pod Smoleńskiem 18 sierpnia".
W nocy z 17 na 18 sierpnia Cesarz miał okazje usłyszeć wielką eksplozję dochodząca zza murów miasta. Rosjanie wysadzili w powietrze magazyn z amunicją i zaczęli podpalać miasto. Z miasta też zaczęli wycofywać się sami Rosjanie, którzy spalili za sobą mosty na Dnieprze.
Rano 18 sierpnia marszałek Davout i jego korpus wkroczyli do płonącego miasta. Z 2500 domów, spłonęło 2150. Ocaleć miało około 350. Był to bardzo krwawy i jaskrawy dowód na rosyjską taktykę spalonej ziemi.
Napoleon na widok płonącego miasta miał powiedzieć „Czyż to nie wspaniały widok panie Koniuszy?” (Zwracał się do Caulaincourta). „Przypomnijcie sobie Panowie, sentencje jednego z rzymskich cesarzy: Trup wroga zawsze miło pachnie!”
W walkach o miasto uczestniczyło około 46.000 żołnierzy Wielkiej Armii. Po stronie rosyjskiej z kolei walczyć miało 35.000 tysięcy Rosjan.
Straty francusko - polskie wyniosły około 8.500 zabitych, rannych i zaginionych. Rosyjskie straty zamknąć się miały w 6.000 żołnierzy zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Według innych źródeł, straty obu stron zamykały się w okolicach 10.000 żołnierzy zabitych, rannych i zaginionych.
W walkach o Smoleńsk wyróżnili się także Polacy. 17 sierpnia poległ generał Michał Grabowski, który rzekomo miał być synem Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz Elżbiety z Szydłowskich.
Pułkownik Jan Krukowiecki został ciężko rannych. Rany w walce odniósł także generał Józef Zajączek.
W walkach wsławił się także Józef Longin Sowiński, który dowodził szwadronem artylerii konnej.
W walkach o miasto wzięło udział kilka tysięcy Polaków, przede wszystkim skupionych w polskim V Korpusie Wielkiej Armii Księcia Józefa Poniatowskiego.
Po bitwie, w dniu 18 sierpnia Napoleon Bonaparte zwołał naradę wojenną, która miała zdecydować co dalej robić. Wszyscy optowali za pozostaniem w Smoleńsku, udaniem się zimą na leża zimowe, a następnie wznowienie działań wojennych na wiosnę.
Wszyscy z wyjątkiem marszałka Davouta, który miał ponoć namawiać na dalszy marsz w kierunku Moskwy. Marszałek twierdził, że „tylko w Moskwie będziemy w stanie podpisać układ pokojowy”.
Napoleon miał także powiedzieć „Nędznicy! Żeby opuścić taką pozycje! Musimy maszerować na Moskwę”.
Nędznikami byli oczywiście Rosjanie, którzy postanowili po cichu wycofać się z silnie ufortyfikowanego miasta na wschód.
Pomimo tego, że Barclay wykonał udany odwrót wojsk, 20 sierpnia Car Aleksander odebrał mu dowodzenie, gdyż ciągły odwrót wpływał negatywnie na morale wojsk i było bardzo niepopularny. Na stanowisko naczelnego wodza armii rosyjskiej został wybrany Michaił Kutuzow.
Obraz przedstawia Michaiła Kutuzowa.
Po bitwie pod Smoleńskiem do Napoleona dotarła wieść, że Rosjanie uczcili „zwycięstwo” pod Smoleńskiem i na rozkaz Cara w Petersburgu w cerkwiach odśpiewano Te Deum. Napoleon skomentował to żartobliwie mówiąc: „Okłamują tedy równie bezczelnie Boga, jak ludzi”.
Co ważne, warto na koniec jeszcze podkreślić, że walka żołnierza polskiego pod Smoleńskiem została upamiętniona na jednej z tablic Grobu Nieznanego Żołnierza z napisem „Smoleńsk 17 VIII 1812”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz