ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Polacy byli torturowani i paleni żywcem.

Agnieszka Marciniuk

W nocy z 27 na 28 kwietnia 1944 r. we wsi Horpin w powiecie Kamionka Strumiłowa upowcy spalili 350 budynków, kościół i ochronkę prowadzoną przez siostry zakonne. Banderowcy zamordowali 31 Polaków i Ukrainkę, żonę Polaka z ich czterema nieletnimi synami; kobietę powiesili na drzewie. Polacy byli torturowani i paleni żywcem. Ustalono nazwiska 23 osób.
-------------------
Relacja Zbigniewa Banacha:
"Nazywam się Zbigniew Banach, jestem drugim pokoleniem naocznych świadków tragicznych dni 1944 roku. Mieszkam w Jarosławiu, na Osiedlu Zielińskiego. Wiedzę, na temat tamtych okropnych dni, zaczerpnąłem od nieżyjących już rodziców oraz kuzyna mojej mamy, wuja Piotra Harasika, mieszkańca Radymna.
Wysiedlone, wyrzucone ze swoich domów, ze swojej ziemi, były trzy rodziny: rodzina mojego dziadka Michała i Marii Banach, z synami Franciszkiem i Michałem. Rodzina mojego drugiego dziadka Michała i Marii Łubińskich, z synem Stanisławem i córkami: Rozalią i Cecylią. Trzecią rodziną byli: Mikołaj i Paulina Harasik z dziećmi: Michałem, Piotrem, Marią oraz Michaliną. Wszyscy mieszkali w miejscowości Horpin, w powiecie Kamionka Strumiłowa, woj. lwowskie. Ojciec mojej mamy zajmował się wyrobem płócien lnianych, zaś pozostali pracowali na roli.
Rok 1939. Początek drugiej wojny światowej nie był dla mieszkańców Horpina czymś okrutnym. Agresor niemiecki był w miarę tolerancyjny wobec mieszkańców. Zapewne było to przemyślane działanie wobec tej części narodu, z którego wyrosły sławne zastępy armii Własowa (temat dla historyków) Prawdziwe oblicze wojny i nienawiści związane z agresją, nastąpiło w 1944 roku. Kilka dni po świętach Wielkiej Nocy (Wielkanocna Niedziela 44 roku, wypadała 9.kwietnia), bandy ukraińskich zbrodniarzy metodycznie oczyszczały tamte tereny z wszystkiego, co polskie. Nieuchronnie zbliżały się do Horpina. Miejscowy kierownik szkoły podstawowej, p. Susiewicz, ze łzami w oczach wspominają tego dobrego człowieka, wyprosił u okupanta niemieckiego ochronę złożoną z dwudziestu żołnierzy. Niezrozumiały dla mnie paradoks. Okupant, mający na sumieniu tysiące istnień, broni garstkę ludzi małego Horpina, chroni przed śmiercią z ręki sąsiada, może kolegi lub przyjaciela – Ukraińca. Po tygodniu „opieki” żołnierzy niemieckich, przywódcy band ukraińskich wymusili odstąpienia od ochrony. Przełożony niemieckiego wojska poradził p. Susiewiczowi, aby z chwilą opuszczenia wsi przez wojsko, mieszkańcy również opuścili swoje domostwa i uciekli do pobliskiego miasteczka. Tak też zrobiono, a kilka godzin po opuszczeniu domostw wieś płonęła.
Mówi się o przesiedlaniu. Nie, to nie było przesiedlenie w normalnym tego słowa znaczeniu. Była to ucieczka przed śmiercią. Tutaj wyobraźmy sobie, głowę rodziny, ojca, który przerażonymi oczyma ogarnia swoje dobra i kwalifikuje, co zabrać. I zabrano ze sobą: bydło, zboże oraz drobny sprzęt domowy. Z tymi „dobrami” dostali się do stacji kolejowej o nazwie Sapieszanka. Tam, p. Susiewicz, uprosił niemieckiego okupanta o przydział wagonów kolejowych, które zostały dość szybko zagospodarowane. Krowy, konie, zboże i drobny sprzęt w jednej połowie wagonu, ludzie z osobistym dobytkiem w drugiej. W tym dniu, w nieznane, wyjechało ok. 20 rodzin. Wzruszająca jest historia p. Królików. W wagonie bydlęcym urodził się im syn, Eugeniusz. Dziś jest, w zaawansowanym wieku, księdzem, (możliwy kontakt). W maju 1944r. cała grupa uciekinierów przyjechała do Przeworska i Rogóżna. Rodzina Łubińskich tymczasowo dostała tzw. przydział do miejscowości Gać, gdzie przebywali do początku 1945 roku. Ostatecznie zamieszkali w Skołoszowie, w domu po Ukraińcach, o nazwisku Czubocha, a rodzina wuja Piotra w Markowej, obok domostwa, bestialsko zamordowanej, rodziny Ulmów. Po ok. trzech miesiącach, wujek Piotr z rodziną, osiedlili się w Skołoszowie k. Radymna. Rodzina Banachów otrzymała również przydział do Skołoszowa.
W 1947 roku, Franciszek Banach, ożenił się, z dobrze sobie znaną, Cecylią Łubińską. Wiem, że było to wielkie wydarzenie dla osób tworzących jedną wielką rodzinę Horpiniaków.
W 1962 lub 63, mój ojciec, jakimś sposobem, przekroczył granicę wschodnią, aby przekonać się o sensie powrotu na tzw. swoje. Tam przekonał się o wielkiej wrogości i głupocie miejscowych. Spalono wszystko, co było polskie. Dzięki tej wiedzy rodzice postanowili budować nową przyszłość, w nowej – starej Ojczyźnie.
Dziś rodzice nie żyją, większość starszych Horpiniaków też przeszła na tę drugą stronę. Młodzi wyjechali do Irlandii. Mało kto interesuje się przeszłością. Jest to chyba normalne, a może nie do końca. Ale dzięki ludziom chcącym zostawić ślad w historii naszej Ojczyzny, uzmysławiam sobie, że sam, w tej materii, niewiele zrobiłem.
W 1995 roku Ukraina uzyskała niepodległość. Mój ojciec, z tego tytułu, był co najmniej zniesmaczony. Jego oczy często były mokre, a to dlatego, że dziadek, w godzinach ucieczki całej rodziny z zagrożonego Horpina, odmówił wyjazdu. Ożeniony był z Ukrainką, co wówczas było normalne. Zapewne myślał, że status małżeństwa mieszanego uchroni go przed złym losem. Niestety, zastrzelony został przez sąsiada, Ukraińca, który najpierw podpalił obejście, a później ratującego swoje bydło dziadka Michała. Po prostu zastrzelił. Ojciec twierdził, że zbrodnie te zostały usankcjonowane przez społeczność międzynarodową. Żyją jeszcze świadkowie tamtych dni. Pytanie tylko, czy zechcą wracać do wspomnień, czy zechcą swoją wiedzę przekazać następnym pokoleniom?"

Rowerek

Zobacz Tweeta od @Havenlust: https://twitter.com/Havenlust/status/1122591290502336517?s=09

niedziela, 28 kwietnia 2019

@Janusz1967 Trasa pielgrzymki rowerowej z #Łeba do #SantiagoDeCompostela


Oto jest, kwintesencja, piękno żeglarstwa

https://www.facebook.com/ILOVEPOLANDpfn/videos/645087839275373/

Radosnego Alleluja

Nie wiedziałam, że soda oczyszczona tyle potrafi


https://www.facebook.com/genialne/videos/2198672447035730/

...NALEWKA Z MŁODYCH PĘDÓW SOSNY ...❤️


Zioła od podszewki
LECZYMY SIĘ - Syrop i nalewka z młodych pędów sosny.
Zapachniało w moim domu sosną. Wybrałam się w poszukiwaniu ostatnich pąków brzozowych, a przytarmoliłam ... 5-litrowy słój młodych pędów sosny.  Biedronki i mrówki już się zwiedziały i korzystają z sosnowych dobrodziejstw. Nie ma co czekać. Zbieramy! 
Gwoli przypomnienia. Pędy sosny mają działanie wykrztuśne i odkażające, dlatego syrop z nich stosuje się przy chrypce, katarze, kaszlu czy bólu gardła. Zawarty w nim olejek eteryczny udrażnia drogi oddechowe, a witamina C i gorycze – wzmocnią organizm. Dodam, że olejek sosnowy wykorzystywany jest nie tylko do inhalacji, ale również do leczenia schorzeń reumatycznych i nerwobóli. Z kolei dziegieć sosnowy jest zalecany przy chorobach skórnych: grzybicach, liszajach i łojotoku.
Wracamy do pędów.
Pytacie mnie często - jak obrepecić sosnę, żeby jej zanadto nie zaszkodzić? Moi drodzy.
Po pierwsze - Nie rwiemy z maluchów.
Po drugie - Nie tykamy stożka wzrostu i górnych gałęzi.
Po trzecie - Co roku staramy się wybierać inne drzewa.
A teraz przepisy. 
Pędy zbieramy w słoneczny dzień. Nie myjemy ich broń Boże, bo zapleśnieją, ale za to dokładnie rozgniatamy. Ja ubijam je gałka od moździerza na plastikowej desce do krojenia. Zapytacie: po co je tłuc?  Dzięki temu syrop szybciej się pojawi, a cukier całkowicie się rozpuści.
Syrop
Sporządzamy go głównie dla dzieci. Nie zawiera alkoholu.
Rozgniecione pędy zasypujemy cukrem i dokładnie mieszamy. Wkładamy do dużego słoja, zamykamy, odstawiamy w ciepłe miejsce i czekamy aż pojawi się syrop. Codziennie mieszamy lub wstrząsamy słojem. Trwa to zwykle ok 3 tygodni. Potem scedzamy syrop i przechowujemy go w buteleczkach w lodówce.
Nalewka
Rozgniecione pędy skraplamy spirytusem i pozostawiamy na pół godziny dla uwolnienia zawartych w nich substancji czynnych. Potem zasypujemy je cukrem i postępujemy jak przy syropie. Po scedzeniu płynu przystępujemy do ponownej maceracji pędów. Zalewamy je 40 % alkoholem i pozostawiamy do przeniknięcia na 2 tygodnie. Potem scedzamy i łączymy z wcześniej scedzonym syropem.
Voila! Kolejna nalewka wędruje do zimowej apteczki.