Brawura zabiła króla. Tej przyczyny śmierci nigdy oficjalnie nie podano, ale faktem jest, że gdyby 26 marca 1199 r. pod murami Châlus-Chabrol Ryszard I Lwie Serce miał na sobie pełną zbroję, być może tzw. Imperium Andegaweńskie przetrwałoby nieco dłużej. Ale nie miał. I jedenaście dni później już nie żył. Nie po raz pierwszy król wykazał się zupełnym brakiem dbałości o własne bezpieczeństwo. Autor Historii Williama Marshala w barwnych szczegółach opisał jak w 1189 roku, pod Le Mans, Ryszard mógł bardzo drogo zapłacić dokładnie za to samo, za co zapłacił dziesięć lat później pod Châlus. Na przełomie wiosny i lata 1189 Ryszard toczył wojnę ze swym ojcem, Henrykiem II. Była to ostatnia wojna w życiu starego króla. Musiał między innymi patrzeć jak ogień trawi ukochane miasto jego narodzin, stolicę rodzinnej Andegawenii. Miasto oblegał jego własny syn, sprzysiężony z królem Francji Filipem Augustem. Henryk nie miał wyboru jak tylko ratować się ucieczką. Ryszard rzucił się w pościg. Nie wiadomo, czy nie doścignąłby ojca, gdyby drogi nie zastąpił mu sam William Marshal, wiernie trwający przy starym królu.
- Marshal, na Boga! Stój! Nie mam na sobie zbroi! - miał zawołać Ryszard. William przymierzył się i zabił pod nim wierzchowca.
Wkrótce potem Henryk II zmarł. Nieliczni, którzy pozostali z nim do końca trwali w niepewności o swoją przyszłość. Wraz z nimi trapił się i William. Z nowym królem spotkał się na pogrzebie starego, w opactwie Fontevraud. Ryszard rzekł:
- Marshal, tamtego dnia próbowałeś mnie zabić!
Na co William z godnością odpowiedział:
- Panie, gdybym chciał Cię zabić, rękę i oko mam jeszcze wprawne.
- Wybaczam Ci, Marshal.
I Ryszard wynagrodził i przyjął na służbę wszystkich, którzy wytrwali wiernie przy jego ojcu. Umiał docenić prawdziwą lojalność.
- Marshal, na Boga! Stój! Nie mam na sobie zbroi! - miał zawołać Ryszard. William przymierzył się i zabił pod nim wierzchowca.
Wkrótce potem Henryk II zmarł. Nieliczni, którzy pozostali z nim do końca trwali w niepewności o swoją przyszłość. Wraz z nimi trapił się i William. Z nowym królem spotkał się na pogrzebie starego, w opactwie Fontevraud. Ryszard rzekł:
- Marshal, tamtego dnia próbowałeś mnie zabić!
Na co William z godnością odpowiedział:
- Panie, gdybym chciał Cię zabić, rękę i oko mam jeszcze wprawne.
- Wybaczam Ci, Marshal.
I Ryszard wynagrodził i przyjął na służbę wszystkich, którzy wytrwali wiernie przy jego ojcu. Umiał docenić prawdziwą lojalność.
Pieczęć króla Ryszarda z 1189 roku. Fot. Wikimedia Commons

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz