MOJE miasto w „międzywojniu” i w latach powojennych było miastem uzdrowiskiem, miastem sanatoriów, miastem wypoczynkowym (dużo pensjonatów). 








Mahoniowe powietrze z olejkami eterycznymi sprawiały, że uważano je za „ostatnią deskę ratunku” dla chorych na gruźlicę.
--------------------------------------------------------------------
CIEMNĄ stroną miasta były liczne szulernie, „jaskinie” hazardu i … narkotyki. /// Bogaci letnicy często przyjeżdżali NIE dla ratowania zdrowia, ale po to, by jak „Wielki Szu” (filmowa kreacja Jana Nowickiego) stawać się jeszcze bogatszymi. 



Dzięki ich „umiejętnościom” goście nobliwych pensjonatów wyjeżdżali „goli” i bynajmniej nie weseli. 
--------------------------------------------------------------------
Otwock był niczym polskie MONTE CARLO. 
Dzisiejsze, nielegalne miejsca gier hazardowych czy zlikwidowana mafia samochodowa to … „pesteczka” w stosunku do tego, co było w międzywojniu. /// Ówczesne, piękne kasyno to obecnie liceum („Gałczyn”), a ja …. W mieście, którego wielu się boi, od urodzenia wdycham olejki eteryczne. 



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz