„Blisko godzinę spędziliśmy przy drodze. Byliśmy świadkami śmierci wielu żołnierzy. Niestety! Szeregi nasze przerzedzać się już zaczęły, choć byliśmy dopiero w początkach naszych nieszczęść i naszej nędzy.
W chwilach spoczynku rzucaliśmy się na porzucone trupy końskie. Na biwakach zabierano żywe tym, którzy jeszcze je posiadali. Krew ciekącą zbierano starannie w kotły, aby ją ugotować, a następnie zjeść.
Często zdarzało się i tak, że zmuszeni byliśmy spożywać wszystko na surowo, bo w chwili, kiedy zabierano się do gotowania, rozlegał się rozkaz dalszego wymarszu, lub zbliżali się Rosjanie.
W tym ostatnim przypadku nie zawsze spieszono się bardzo, gdyż bywały i takie wypadki, że gdy część wojska odpierała nieprzyjaciela, druga najspokojniej spożywała dary Boże.”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz