Myślę, że nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkim potencjałem badawczym jako szczególne miejsce na mapie państwa króla Bolesława Chrobrego byliśmy. Tak okrakiem - trochę wewnątrz, a trochę na zewnątrz jego granic. Przy tym możliwe, że założyciele naszej miejscowości mogli walczyć o swoją osobistą wolność tak do wyznawania wiary, jak aby nie być sprzedanym jako niewolnik na arabskich rynkach.
Oto nasz węgrowski fyrtel - cycuszek - przylądek najbardziej wysunięty na zachód późniejszej podlaskiej ziemi. Co to za siła wstrzymała napór Piastów na tym naszym odcinku, skoro na północy i na południu od nas takiego oporu nie było. Ot, zagadka?
Aby ją rozwiązać trzeba przede wszystkim rozwlec granice i pozbyć się dzisiejszej jej definicji jako stałej, ściśle określonej w terenie - tym bardziej, że rzeki często zmieniały koryto, a we wiosennym czasie spławności władcom mogły się one mylić - jak np. nasz Liwiec z jego dopływami - Kostrzyniem czy obydwiema Czerwonkami (lewy i prawy dopływ Liwca na wysokości Węgrowa). Przecież współczesnej kartografii i nawigacji ówcześni władcy nie znali.
Pewne grupy ludzi na pograniczu zapewne nie zdawały sobie sprawy pod czyje państwo podlegają. Za to musiały wchodzić w relacje z każdym kto im proponował korzystny interes, a przy tym nie zagrażał ich wolności. Musimy zatem dopuścić wpływy zarówno piastowskie od strony tworzącego się Mazowsza, ruskie od strony Państwa Kijowskiego, jak też siły Bałtów rosnącej wtedy powoli, ale systematycznie Litwy. Tę ostatnią mocno reprezentowali rody protoplastów Radziwiłłów (późniejszych o 500 lat właścicieli Węgrowa i okolic, ale też "radziwillanki" Anny Mazowieckiej "na Liwie") - historycznie zapoczątkowany przez "Erdziwiłła" z ruskiej "opowieści lat minionych" już z następnego po Bolesławie Chrobrym - XI wieku. Tamże dowiadujemy się, że Erdziwiłł to syn Montwiłła -był jednym ze znaczących książąt litewskich, bratem Wikinda i Towciwiłła, bratankiem Mendoga.
Częściowo ten problem rozwiązany ostatnio został na polu etniczno-kulturowym tak:
"Jak tłumaczył w trakcie konferencji prof. Marek Figlerowicz, „zagadnienia związane z późniejszym kształtowaniem się historii genetycznej środkowo-wschodniej Europy przez lata pozostawały kwestią otwartą, głównie ze względu na brak odpowiedniego materiału do badań archeogenomicznych. Kremacja zmarłych była bowiem powszechnym w tym rejonie obrządkiem pogrzebowym od epoki brązu aż do średniowiecza”.
„Aby rozwiązać ten problem – wskazał profesor – wykorzystaliśmy fakt, że w pierwszych wiekach n.e. na terenach współczesnej Polski inhumacja (grzebanie zwłok) stała się dominującą praktyką pogrzebową wśród ludności związanej z kulturą wielbarską. Populacja ta istniała w dorzeczu Wisły między I a V wiekiem n.e. Większość teorii łączy jej powstanie z migracją północnych ludów zwanych potocznie Gotami”
Dodał, że dotychczasowe badania archeologiczne wskazują, że do V wieku n.e. imigranci z północy żyli obok praktykującej kremacje ludności lokalnej, związanej z wcześniej powstałą kulturą przeworską. Końcowy etap współistnienia kultur wielbarskiej i przeworskiej na terenach obecnej Polski przypadł na okres wędrówek ludów. Po jej zakończeniu kultury materialne na tym terenie stały się bardziej jednorodne, a archeolodzy powszechnie utożsamiają je ze Słowianami, którzy nadal praktykowali kremację zmarłych aż do chrztu pierwszej polskiej dynastii rządzącej (w 966 roku n.e.)." Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz