ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 27 września 2025

Zenon Ciemniejewski

 

Słyszeliście o człowieku, który sam jeden wydał w ręce Gestapo kilkuset żołnierzy polskiego Podziemia i doprowadził do śmierci co najmniej 160 z nich? Nie? To w dzisiejszą rocznicę powstania Podziemnego Państwa Polskiego przeczytajcie tę poznańską historię… To był wczesny listopad 1939 r. W Poznaniu już szalał niemiecki terror, polowania i deportacje polskiej inteligencji, a w Forcie VII na poznańskich Ogrodach – zwanym przez Niemców „Obozem Krwawej Zemsty” – do gazu w komorach wysyłano pierwsze partie dzieci i dorosłych ze szpitala w Owińskach. W tym właśnie czasie w Poznaniu, grupa młodych działaczy endecji założyła pierwszą na ziemiach okupowanej Polski zbrojną organizację konspiracyjną – Narodową Organizację Bojową (pierwsza nazwa: Obrońcy Polski). Jej komendantem został Antoni Wolniewicz, a zastępcami Stefan Chojnacki i Antoni Popiela. Za akcje propagandowe miał odpowiadać – inteligentny, wygadany Zenon Ciemniejewski, działacz przedwojennej Młodzieży Wszechpolskiej. NOB, która zapowiadała walkę o wyzwolenie Polski i „samoobronę społeczeństwa przed nazizmem, komunizmem i socjalizmem”, zyskała popularność wśród młodzieży. Łącznie – do momentu zlikwidowania jej przez Niemców – w jej strukturach w całej Wielkopolsce i na Kujawach działało około 30 tys. ludzi. Młodzi konspiratorzy wydawali podziemne pisma, organizowali szkolenia wojskowe, tropili volksdeutschów zdobywali broń i przygotowywali się na wybuch powstania. Krach nastąpił jednej nocy – 6 grudnia 1940 r. W ciągu kilku godzin Niemcy rozbili Komendę Poznańską NOB, aresztując niemal całą kadrę dowódczą i setki konspiratorów. W ciągu kilku kolejnych miesięcy aresztowania Gestapo objęły całe województwo poznańskie i Kujawy. Dowódca NOB, Antoni Wolniewicz, został aresztowany w Warszawie i po brutalnym śledztwie 18 grudnia 1941 r. skazany na śmierć. Także Stefan Chojnacki, wicekomendant NOB został aresztowany w grudniu 1940 r. i – stracony w marcu 1942 r. w Plötzensee. Wielu z aresztowanych konspiratorów poddano tak bestialskim torturom, że zmarli w trakcie śledztwa. Innych skazywano na śmierć. Ogromna liczba pozostałych wielkopolskich działaczy NOB zginęła w obozach koncentracyjnych np. Mauthausen-Gusen czy Konzentrationslager Posen. A motorem tej zbrodni był jeden człowiek - Zenon Ciemniejewski. Wiosną 1940 r. zgłosił się do Gestapo i zaoferował współpracę. Został formalnie zarejestrowany jako agent Gestapo o kryptonimie „Alex” i „Zenon Bosiacki”. Otrzymał zadanie rozpracowania całej poznańskiej sieci NOB i przekazania Niemcom nazwisk przywódców. To on zdradził m.in. miejsce pobytu komendanta NOB Antoniego Wolniewicza, dostarczył także listy kontaktowe, nazwiska dowódców okręgów oraz adresy drukarni i magazynów broni. Czynnie pomógł Niemcom rozpracować członków organizacji m.in. w Śremie, Bydgoszczy, Gnieźnie, Kościanie, Lesznie, Jarocinie, Gostyniu, Dolsku i w Ostrowie Wielkopolskim. Szacuje się dzisiaj, że doprowadził bezpośrednio i osobiście do aresztowania i śmierci co najmniej 160 działaczy NOB i aresztowania innych. W sumie, w wyniku jego współpracy z Gestapo, w więzieniach zginęło ponad tysiąc członków NOB. Rola Ciemniejewskiego nie skończyła się wraz z rozbiciem przez Niemców NOB. W 1942 r. pomógł Niemcom aresztować przywódców poznańskiej AK: Tadeusza Janowskiego i Jerzego Kurpisza. Za zasługi – z inicjatywy Gestapo – został wpisany na listę volksdeutschów. Co się z nim stało? W 1943 r. został oficjalnie aresztowany przez Gestapo za kradzież zbiorów filatelistycznych bogatego Niemca i zakatowany w śledztwie w siedzibie Gestapo w Poznaniu (Dom Żołnierza). Czy nie chodziło jednak o „zakamuflowanie” bezcennego dla Niemców agenta? Sęk w tym, że według źródeł historycznych widziano go po wojnie w Poznaniu. Bezpieka prowadziła śledztwo – i, jak pisał Piotr Bojarski, nie ujęła go.

Brak komentarzy: