"Sprawa Katynia zaciążyła na całym moim życiu” – mówiła montażystka filmowa Zofia Dwornik. Ofiarami zbrodni z 1940 r. padli jej ojciec i stryj. Ona sama za głoszenie prawdy o sowieckich represjach trafiła do więzienia. Pracowała z najlepszymi polskimi reżyserami." - czytamy w artykule na portalu "Przystanek Historia", który pierwotnie został umieszczony w "Biuletynie IPN" (nr 4/2017).
Zofia Dwornik urodziła się 103 lata temu- 23 września 1922 roku. Podczas okupacji była łączniczką Związku Walki Zbrojnej, a potem Armii Krajowej. Wiosną 1940 r. w Charkowie zamordowano jej ojca Stefana. W tym samym czasie w Katyniu Sowieci zastrzelili jego młodszego brata, Kazimierza Dwornika. Nic więc dziwnego, że któregoś dnia- było to w okresie kiedy studiowała reżyserię w łódzkiej filmówce- podczas rozmowy z kolegami, sprowokowana powiedziała co myśli na temat udziału Rosjan w II wojnie. Skończyło się to donosem i karą pozbawienia wolności na jeden rok. Uniemożliwiono jej też reżyserowanie- po wielu trudnościach uzyskała jedynie zgodę na pracę w charakterze montażystki filmowej.
I jako montażystka pracowała m.in. przy takich filmach jak:
„Pętla” (1957), „Jak być kochaną” (1963), „Lalka” (1968) w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa, „Pasażerka” Andrzeja Munka (1963), Samochodzik i templariusze
Huberta Drapelli (1971), „Ziemia obiecana” Andrzeja Wajdy (1974).
Jak na ironię na początku jej kariery zawodowej UB nakłaniało ją do współpracy. Odmówiła. Jak zauważa wyżej wspomniany portal, z kandydatki do werbunku stała się osobą inwigilowaną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz