ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 25 kwietnia 2026

25 kwietnia 1941 roku Codzienne Pismo Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich "Ku Wolnej Polsce" pisało:

 Historia Polski dzień po dniu


"Żniwa 1940 roku wypadły w Polsce źle. W lipcu często padały deszcze. To też obawiam się, że sytuacja aprowizacyjna w Polsce jest obecnie o wiele gorsza, niż w roku 1939-40, a przecież już wtedy była bardzo trudna. Oczywiście można się było pocieszać: Skoro u nas żniwa nie nadzwyczajne, to i w Niemczech, a Anglia ma inny klimat, zresztą ona kupuje zboże na drugiej półkuli.
No, ale takie pocieszanie się nie rozwiązuje zagadnienia, jak przetrwają drugi rok wojny ludzie, którzy już w pierwszym roku odżywiali się licho i nadwątpili swe siły.
Co prawda w pierwszym roku wojny istniały jeszcze na terenie Gen. Gubernatorstwa pewne zapasy w sklepach i zamożniejszych domach prywatnych, ale niemiecki system organizowania wyżywienia zawiódł. Niemcy stale przechwalają się swym zmysłem organizacyjnym, umiejętnością wprowadzania ładu i porządku, ale na terenie Polski egzaminu nie zdali. Prawda, że np. koleje uruchomili bardzo szybko, poczta też wkrótce zaczęła co raz lepiej funkcjonować, ale jeśli chodzi o życie gospodarcze, to tu rzucały się w oczy: chaos, łapownictwo, biurokracja, zarządzenia urzeczywistnione tylko na papierze.
System kartkowy wprowadzono nierównomiernie i nie jednocześnie. W niektórych miastach kartki na chleb wprowadzono w listopadzie 1939 roku, a w
innych dopiero w lutym 1940. Gdzieniegdzie dawano 1 kg. chleba na tydzień (14 dkg. dziennie), w innych - 1 kg. 75 dkg. Chleb był ciemny, prawie czekoladowego koloru, zdarzały się jednak i takie miasteczka, w których był całkiem dobry, prawie jasny.
Nim wprowadzono kartki na chleb, powszechnym zjawiskiem były tzw. ogonki
Nie wiem, gdzie osiągnięto rekord pod tym względem. Z tego co ja widziałem i słyszałem, to chyba w Tarnowie. Tam w pierwszej połowie lutego 1940 ludzie stawali przed piekarniami koło 12-ej w południe, by docisnąć się nazajutrz o 6-tej. rano do Okienka, przy którym sprzedawano chleb. Ponieważ jednak 18 godzin w "ogonku" i to podczas mrozów, nikt by nie wytrzymał, więc się zmieniano. Najpierw stały dzieci, potem matka, następnie ojciec - i tak aż do rana (...)"
fot.Narodowe Archiwum Cyfrowe
USZANUJ MOJĄ PRACĘ I WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ KLIKAJĄC W LINK
Wpłat można też dokonywać na numer konta
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000
Blik na numer 667 111 748
Administracja strony nie odpowiada za treść zamieszczanych komentarzy.

Brak komentarzy: