Rodziny w popłochu pakowały na wozy to, co wydawało się najpotrzebniejsze - jedzenie, odzież, pościel.
O dokumentach i zdjęciach nikt nie myślał.
Moja Babcia zajechała jeszcze do swoich Rodziców - "Jedźcie z nami."
Prababcia odmówiła.
"Tu ja się rodziła, to i tu umrę."
Większość uciekła.
Część się pochowała.
Sotnia Iwana Szpontaka wjechała nad ranem.
Szli od domu do domu.
Plądrowali i grabili.
Kogo znaleźli - mordowali.
Odchodząc - wszystko palili.
... i kolejny dom.
"Działali " dwa dni.
Chyba wtedy zabili moich Pradziadków i Prababcie z obu stron.
Zabili braci i siostry mojej Babci.
Zabili przyrodnie rodzeństwo mojego Dziadka.
Zabili też ich dzieci.
I wielu innych...
Iwan Szpontak (Іван Шпонтак).
Dowódca kurenia UPA "Mesnyky".
Bohater Ukrainy.
Ale najgorsze miało dopiero nadejść...
Największe mordy miały miejsce w nocy z 03/04.05.1944 r.
Wtedy to właśnie "dzielni bojowcy ukraińscy" dokończyli swoje dzieło.
Na cmentarzu znajduje się kurhan, usypany z ciał pomordowanych.
I są wyryte nazwiska...
Nazwiska mojej Rodziny!
Kiedy wreszcie AK pozwoliło wrócić do miasteczka - mój Tato, widząc jak to wszystko wygląda, liczył kominy.
I dopiero po ich liczeniu doszedł, który plac to Ich.
Na którym to placu kiedyś stał Ich dom.
Napady Ukraińców pozostawiły trwały ślad na psychice mojej Mamy.
Wielokrotnie budziła się w nocy z krzykiem - "Ukraińcy odą!"
... Tato wtedy zaciskał pięści, a ja stałem przy Jej łóżku bezradny.
Nigdy - PRZENIGDY - Ukrainiec nie będzie mi bratem!
NIGDY IM TEGO NIE ZAPOMNĘ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz