ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 25 kwietnia 2026

Życie było męką w jednym z kręgów hitlerowskiego piekła!

 

"Wspomnienie dziennikarza, Jana Piechockiego, z 1945 r., w którym opisuje niemieckie panowanie w Bydgoszczy w czasie II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Okres ten tutaj wyglądał zupełnie inaczej niż w pozostałych regionach Polski. „W ciągu bez mała 5 i półletniej hitlerowskiej okupacji nie ruszyłem się prawie z Bydgoszczy. Byłem dwukrotnie internowany, groziło mi jako zakładnikowi rozstrzelanie na rynku, wyrzucono mnie z mieszkania pozwalając tylko zabrać rzeczy najniezbędniejsze. Pracowałem jako robotnik budowlany, potem przez kilka lat jako kancelista, w końcu byłem zatrudniony wywożeniem wiórów i opiłków metalowych w fabryce amunicji. Zarabiałem gorzej niż marnie. Fundusze łatało się sprzedażą biżuterii aż do cennych pamiątek rodzinnych włącznie, a gdy ta się skończyła, sprzedażą używanej garderoby dziecięcej, którą moja matka całe lat dziesiątki przechowywała wbrew ironicznym drwinom synów — „dla wnuków”. Istotnie spełniły te antyczne śliniaczki, kaftaniki i pieluszki, przesyłane zakonspirowanymi paczkami z Poznańskiego, swój cel: przetargowane, przehandlowane przez uczynnych ludzi na wsi, w okresie, kiedy Niemcy nie wydawali kart na odzież, służyły na dokarmianie moich dzieci, zagrożonych gruźlicą i złośliwą anemią wskutek głodowych racji żywnościowych. Przez z górą 3 lata mieszkałem w małym sklepiku, z którego wychodziło się wprost na brzydką podmiejską ulicę. Szyba była pęknięta, wiało jak na pomostku kapitańskim, cuchnęło grzybem i wyziewami kuchennymi — słowem było to „właściwe” zdaniem okupanta mieszkanie dla polskiego inteligenta. Wspominam sumarycznie o materialnej stronie swojej okupacyjnej udręki. Wyznaję, że w porównaniu z losem pomordowanych, więzionych w obozach śmierci, zesłanych na ciężkie roboty i latami rozłączonych od rodziny rodaków, byłoby megalomanią mówić w moim wypadku o martyrologii. Cudem jakimś uszedłem zagłady wraz z maleńką garstką polskiej inteligencji bydgoskiej. Przeoczono mnie widocznie (jak kilku innych), nie zlikwidowano w periodycznie powtarzających się okresach „wybierek”. Żyłem jakoś z dnia na dzień, a przecież i to życie było męką w jednym z kręgów hitlerowskiego piekła!”. Na zdjęciu Bydgoszcz we wrześniu 1939 r. i jej mieszkańcy, Polacy." za Referat Analiz i Informacji

Brak komentarzy: