"Kᴏʀᴅᴢɪᴋ ʀᴢᴜᴄᴏɴʏ ᴡ Bᴀᴌᴛʏᴋ - ɢᴇsᴛ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴘʀᴢᴇᴛʀᴡᴀᴌ ᴡᴏᴊɴᴇ̨
Stali bez słowa z kamiennymi twarzami. Jednak nie czuli się pokonani, wróg nie zdołał zdobyć półwyspu pomimo wielokrotnych prób od strony lądu, morza i powietrza. Był 2 Października 1939 roku, około godziny 10. Dzień wcześniej dowództwo obrony Helu podpisało akt honorowej kapitulacji, w obliczu bezcelowości prowadzenia dalszego oporu. Oni jednak chcieli walczyć dalej, oni - załoga Baterii Cyplowej nr 31. Jeden z marynarzy spojrzał tęskno w stronę gdzie Bałtyk dotykał nieba. Myślał o swoich towarzyszach służących na polskich jednostkach, którzy otrzymali pozwolenie na ucieczkę. Dla nich walka jeszcze się nie skończyła.
Żołnierze stali niczym do apelu, kiedy nadjechały hitlerowskie samochody. Naziści wyskakiwali z ciężarówek, z jednego z aut wysiadło kilku niemieckich oficerów. Polscy marynarze spojrzeli na swojego kapitana w nienagannie przywdzianym mundurze, pomimo lewej ręki na temblaku. Jego opanowanie i dumny wyraz twarzy uspokoił ich. Kapitan Zbigniew Przybyszewski, to on potrafił w chwilach zwątpienia i wyczerpania, swoja osobą podnieść na duchu obrońców Helu. Osobiście kierował ogniem baterii z jednego ze stanowisk ogniowych, gdzie zresztą został ranny. Jednak nawet to nie powstrzymało go od dalszej walki. Teraz Niemiec podszedł do dowódcy helskiej baterii i zasalutował. Następnie zaproponował papierosa, wyciągając w stronę Polaka srebrną papierośnicę. Przybyszewski energicznie potrząsnął głową, szum aprobaty przeszedł przez polskie szeregi. Hitlerowiec zmieszał się nieco, zlustrował polskie oddziały i po chwili patrząc na swego adwersarza, w typowy pruski sposób zażądał:
"Zdać broń!"
Najwidoczniej nie starczyło mu rycerskości by zdobyć się na honorowy gest, który symbolicznie pozwalał pokonanym oficerom zatrzymać ich "białą broń". Kapitan Przybyszewski wystąpił z szeregu z pobladłą twarzą i zaciskając szczęki niewprawnie, jedną ręką odpinał kordzik. Niemiecki oficer wyciągnął rękę, kiedy ranny wreszcie wypiął sztylet, by mu go odebrać. Ten jednak wyminął Niemca i podszedł do nabrzeża. Z rozmachem cisnął swój paradny oręż w fale Bałtyku, dla jego żołnierzy ten gest znaczył więcej niż wszelkie słowa. Ktoś zaintonował: "Jeszcze Polska nie zginęła..." Niepokonani bohaterowie z Helu szli w niewolę śpiewając hymn narodowy.
*Na fotografii kapitan Zbigniew Przybyszewski z ręką na temblaku. Zdjęcie wykonane w dniu kapitulacji Rejonu Umocnionego Hel."
za OkruchyHistorii
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz