Włodzimierz Łoziński z Pomorza, który jako dziecko w czasie II wojny światowej pracował jako niewolnik dla państwa niemieckiego, opisuje jak Niemcy "zrehabilitowali" się za zbrodnie przeciwko polskim dzieciom. Swój tekst zatytułował "DZIECIŃSTWO ZA TYSIĄC ZŁOTYCH".
"Tysiąc złotych. Tak wysoko Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie oceniła moją prawie trzyletnią pracę przymusową na rzecz Trzeciej Rzeszy. Mogło być znacznie gorzej. Urzędnik Fundacji, któremu w końcu 2001 r. wręczałem swoje wojenne curriculum vitae z potwierdzeniami roboczego zniewolenia po ukończeniu dziesięciu lat powiedział, że szanse na jakiekolwiek odszkodowanie mam znikome, bo przecież nie zostałem wywieziony do Niemiec.
Rzeczywiście, poza odebraniem mieszkania, przez całą wojnę żyłem w tym samym Rypinie i nawet przy tej samej ulicy Kościuszki. Z woli jakiegoś Volksdeutscha przenieśliśmy się tylko z dwupokojowego mieszkania do jednej izby w drewnianej chacie na północnym krańcu tej samej ulicy, którą przemianowano jednak na Hermann Goering Strasse. Rypin stał się Rippinem i nie należał już do województwa pomorskiego ze stolicą w Toruniu, lecz do Gau Danzig Westpreussen, czyli do Gdańskiego Okręgu Zachodniopruskiego. I tak oto nie ruszając się z miejsca stałem się nie obywatelem wprawdzie, ale mieszkańcem Wielkiej Rzeszy Niemieckiej.
Mając pisemne potwierdzenia tych historycznych zdarzeń przekazałem Fundacji Pojednania teczkę z dodatkowymi załącznikami. Nie wiem, czy moja aktywność w komplikowaniu drogi do polsko-niemieckiego pojednania wywarła wpływ na pomyślny wynik starań o uzyskanie owego tysiąca złotych. Wiem natomiast na pewno, że stało się tak pod wpływem znacznie liczniejszych odwołań i publicznych wystąpień moich poznańskich rówieśników. Oni też nie ruszając się z miejsca z dnia na dzień przestali być mieszkańcami Wielkopolski i stali się poślednim elementem niemieckiego okręgu Warty. Parę tysięcy spośród nich po ukończeniu dziesięciu lat otrzymało nakaz pracy w miejscowych zakładach Cegielskiego produkujących przez całą wojnę silniki do samolotów wojskowych. To ci poznaniacy przypomnieli historykom i udowodnili Fundacji, że nie potrzeba było doświadczyć wywózki, aby odczuć dobrodziejstwo wychowywania dzieci przez przymusową pracę wolną najczęściej od zapłaty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz