Gdyby nie on, nie byłoby legendy
Westerplatte,
a jednak podręczniki milczą o jego
zasługach.
Franciszek Dąbrowski - faktyczny
dowódca heroicznej obrony
Westerplatte, który skończył
w "wolnej Polsce" jako sprzedawca
gazet w kiosku.
Potomek twórcy Legionów
we
Włoszech, o którym śpiewamy
w hymnie.
Choć formalnie był zastępcą
komendanta Wojskowej Składnicy
Tranzytowej na Westerplatte, to on
od 2 września 1939
w rzeczywistości dowodził
obrońcami.
Po ciężkim nalocie niemieckim mjr
Henryk Sucharski doznał bowiem
załamania nerwowego i chciał
poddać Westerplatte.
Jednak Polacy mieli się o tym nie
dowiedzieć.
Dzięki niemu Westerplatte broniło
się aż do 7 września.
Mimo ran i skrajnego wyczerpania,
utrzymał dyscyplinę wśród
żołnierzy.
Po ogłoszeniu kapitulacji to on
szedł na czele swoich żołnierzy,
prowadząc ich do niewoli.
Po wojnie wrócił do Polski, lecz
spotkały go represje.
Pozbawiany pracy.
Szył chałupniczo pantofle, by się
utrzymać.
Ostatecznie zatrudnił się w kiosku.
24 IV 1962 skonał na gruźlicę na
skutek pobytu w niewoli
niemieckiej
KMDR POR. FRANCISZEK
DĄBROWSKI "KUBA".
Wieczna cześć Mu i chwała!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz