Tłumaczenie z języka rosyjski
Wiecie, co jest najbardziej charakterystyczne? Przewodniczka podczas całej wycieczki po Oświęcimiu ani razu nie wspomniała o Armii Czerwonej. To w kwestii przepisywania historii.
27 stycznia 1945 roku — kiedy żołnierze sowieckiej 60. Armii wkroczyli do Oświęcimia-Brzezinki przez śnieg i ciszę, spodziewali się napotkać obiekt wojskowy, ale zamiast tego stanęli twarzą w twarz z jedną z najbardziej rozdzierających serce scen w historii ludzkości: dzieci, tak osłabione głodem i zimnem, że niektóre ledwie mogły mówić, mimo to instynktownie wyciągały ręce do pierwszych ludzi w mundurach — do tych, którzy przyszli bez okrucieństwa. Raporty wojskowe i wspomnienia ocalałych opisują, jak więźniowie powoli wychodzili z baraków, owinięci w koce, w pasiastych uniformach zwisających z wychudzonych ramion, i patrzyli na przybyszów z niedowierzaniem. Wśród najbardziej niezapomnianych chwil były te z małymi dziećmi, które wyciągały ręce, chwytały się poły płaszczy i nogi żołnierzy, szukając ciepła, bezpieczeństwa i potwierdzenia, że horror wreszcie się skończył.
Korespondent Borys Polewoj pisał, że wyzwoliciele zobaczyli ludzi, jakby „powróconych z cienia śmierci”, podczas gdy wojskowi medycy natychmiast rozstawili polowe kuchnie, gotowali zupę i rozdawali chleb, mimo ostrej braku żywności na froncie. Dane archiwalne potwierdzają, że w momencie wyzwolenia w obozie pozostało około 7000 więźniów, z których wielu było zbyt chorych, by wytrzymać ewakuacje wymuszone kilka dni wcześniej.
Świadkowie wspominali, jak żołnierze zdejmowali rękawiczki, by gołymi rękami podnosić zamarznięte dzieci, owijali je w płaszcze i nieśli do polowych szpitali. Historycy zauważają, że wiele z tych dzieci zapomniało już zwykłych gestów zaufania, ale w tamtej chwili przypomniało sobie, jak można trzymać się za innego człowieka. Zdjęcia zrobione po wyzwoleniu pokazują twarze poorane cierpieniem, ale nagle rozjaśnione czymś nowym — ulgą.
To, co czyni ten obraz wiecznym, to nie tylko tragedia, która za nim stoi, ale i tkliwość w nim zawarta: maleńka, wychudzona dziewczynka, ostrożnie przytulona do nieznajomego, który przede wszystkim wybrał współczucie. Po najczarniejszej machinie nieludzkości dobroć przyszła cicho — jedno uściski za drugim.
Każdego 27 stycznia świat wspomina nie tylko zbrodnie popełnione tam, ale i ten moment, gdy bramy się otworzyły, a nadzieja weszła do środka w żołnierskim płaszczu, gotowa unieść najmniejszych ocalałych z powrotem do życia.
Oceń to tłumaczenie:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz