Informacja na temat trasy przejazdu specjalnego pociągu Amerika, którym podróżował po okupowanej Europie Adolf Hitler zelektryzowała członków konspiracyjnej organizacji o nazwie Polska Armia Powstania.
Tajemnicę miał zdobyć w czerwcu 1942 r. jeden z jej żołnierzy podziemia, Józef Bukowski (ps. "Buk"), który pracował jako kancelista w komendzie obozu ćwiczeń SS w Chełmach Wielkich koło Brus (Bory Tucholskie).
Mając wgląd do bieżących dokumentów, dowiedział się o planowanym 8 czerwca 1942 r. przejeździe Hitlera z jego kwatery wojennej w Kętrzynie do Berlina (przez Tczew - Starogard - Chojnice).
Natychmiast przekazał tę informację swojemu przełożonemu, komendantowi rejonowemu PAP, Stanisławowi Lesikowskiemu (ps. "Las").
Ten, nie mając odpowiedniego zaplecza partyzanckiego, zwrócił się do Jana Szalewskiego ps. "Soból", wówczas inspektora powiatowego Gryfa Pomorskiego, który zgodził się na współpracę w postaci wojskowego ubezpieczenia całej akcji i ewentualnego podjęcia ataku na oddziały niemieckie z wykolejonego pociągu.
Dowódcą grupy, która miała wykonać zamach, był osobiście kapitan Szalewski ps. "Soból".
Atak miał nastąpić w pobliżu miejscowości Strych koło Zblewa. Robotę sapersko - minerską wykonała grupa osób z PAP pod kierunkiem chorążego Alojzego Jędrzejewskiego (ps. "Jawor").
W pierwszym etapie poluzowano przęsła podtorza, co wymagało sporo wysiłku i czasu, a po tym (podsłuchując komunikaty kolejowe na słupie telefonicznym) przepuszczono lokomotywę asekurującą właściwy pociąg, a dopiero po tym rozmontowano przęsła podtorza do końca.
Po godzinie 2 w nocy lokomotywa ciągnąca pociąg wyskoczyła z szyn, a wagony spiętrzyły się i stoczyły z nasypu, miażdżąc znajdujących się w nich pasażerów – żołnierzy i oficerów.
Okazało się, że jednak nie był to pociąg Amerika. Podobno Hitler w ostatniej chwili zmienił plan podróży i zatrzymał swój pociąg w Malborku, gdzie spotkał się z gauleiterem Gdańska Forsterem.
W pociągu znajdowali członkowie doborowej gwardii hitlerowskiej (Leibstandard SS). Część z nich zginęła pod wagonami, część usiłowała uciec z miejsca zdarzenia i została ostrzelana przez partyzantów z oddziału Gryfa, ukrytych w zaroślach i w lesie.
Po kilkunastu minutach od zamachu partyzanci wycofali się bez strat własnych.
Na podstawie informacji zebranych od tamtejszych mieszkańców ustalono, że zginęło wówczas ok. 200 wojskowych, w tym prawdopodobnie 2 generałów.
Ten sabotaż wstrząsnął świadomością Niemców na okupowanym Pomorzu.
Specjalnie powołana komisja w ciągu 2 tygodni badała okoliczności tego wydarzenia. Aresztowano ponad 150 osób (cywilnych mieszkańców okolicznych wsi) z tego 50 po brutalnym, choć nieskutecznym śledztwie przewieziono do obozu koncentracyjnego w Stutthof.
Za ustalenie sprawców zamachu wyznaczono wówczas nagrodę w wysokości 100 tysięcy marek.
Ta sama grupa sabotażowa po upływie 12 dni, w nocy z 20 na 21 czerwca 1942 r. dokonała drugiego zamachu na tejże samej trasie, ale w pobliżu Czarnej Wody przy mijance w Kamiennej Karczmie.
Tym razem informacja została przekazana Stanisławowi Lesikowskiemu ps. "Las"bezpośrednio przez Niemca wysokiej rangi urzędnika kolejowego należącego do organizacji antyhitlerowskiej „Weisse Rose”.
Pociągiem tym miał rzekomo wracać ze swej kwatery w Kętrzynie sam Hitler. Tu ponoć dywersanci po raz pierwszy wykorzystali materiały wybuchowe.
Powtórzenie akcji dywersyjnej miało stanowić dowód determinacji organizacji podziemnych zdejmującej podejrzenie z aresztowanych już osób spośród ludności cywilnej.
W tym przypadku również składzie pociągu wykolejonego nie było salonki z Hitlerem.
Niestety, po drugim wykolejeniu pociągu, który spowodował olbrzymie straty ludzkie (był to transport wojskowy) niemieckie represje wobec miejscowej ludności polskiej, stały się jeszcze bardziej dotkliwe, co spowodowało że organizacje podziemne postanowiły na jakiś czas zaniechać dalszych tego typu akcji.
kociewie24.eu/obiekt/miejsce…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz