Super pancernik „Yamato” był największym z kiedykolwiek zbudowanych pancerników, długość kadłuba to 263 metry. Uzbrojono go w największe działa (nowoczesnej konstrukcji) i użyto najgrubszego pancerza. Praktycznie wszystkie jego parametry były rekordowe m.in. waga pancerza to ponad 21 600 ton, a trzylufowa wieża z działami kalibru 460 mm o wadze 2 774 ton, pancernik posiadał trzy wieże.
Wszedł do służby w chwili, gdy główną siłą uderzeniową flot wojennych stały się lotniskowce.
Prace nad „Yamato" rozpoczęto w 1934 roku. Miał należeć do eskadry pancerników, jakich dotąd na świecie nie było. Rozważając ich budowę nie próbowano nawet trzymać się postanowień konferencji ograniczających morskie zbrojenia. Siedem z nich miało mieć wyporność 70 000 ton i 9 dział 460 mm, a cztery 100 000 ton i 8 dział 508 mm. Ostatecznie zbudowano tylko dwa z nich „Musashi" i “Yamato”, trzeci „Shinano” ukończono jako lotniskowiec.
Jednym z problemów była wielkość i siła podmuchu powstającego przy strzelaniu z dział 460 mm, po salwie z trzech dział człowiek znajdujący się około 50 metrów za nimi mógł zostać pozbawiony przytomności, dlatego np. urządzenia lotnicze i łodzie ratunkowe schowano w hangarach na rufie, pod prawie gładkim pokładem lotniczym. Na całym świecie nie było pancernika który w starciu jeden na jeden by mu podołał.
W dniu 6 kwietnia 1945 roku „Yamato” w składzie II Grupy Uderzeniowej wyruszył z zatoki Tokuyama na Morzu Wewnętrznym w swą ostatnią misję "Ten ichi gō Sakusen" ("Operacja Niebiosa Nr 1"), pod Okinawę. Nie posiadał paliwa na drogę powrotną, wiadomo było, że będzie to misja samobójcza. Jej celem było zniszczenie jak największej ilości amerykańskich okrętów z floty zgrupowanej w rejonie Okinawy zanim Amerykanie zdołają zatopić japońskie okręty. W skład Grupy wchodziły również krążownik „Yahagi” i osiem niszczycieli „Asashimo”, „Fuyuzuki”, „Hamakaze", „Hatsushimo”, „Isokaze”, „Kasumi”, „Suzutsuki” i „Yukikaze”. Zespół został wkrótce zauważony przez amerykańskie samoloty, a w trzy godziny po wyjściu z bazy, po przejściu cieśniny Bungo, przez amerykańskie okręty podwodne „Threadfin" i „Hackleback".
Rankiem 7 kwietnia o godzinie 8:23 amerykańskie łodzie latające nawiązały stały kontakt z japońskimi okrętami na południowy zachód od wyspy Kyushu. Natomiast na japońskich okrętach pierwsze amerykańskie samoloty zauważono krótko przed południem 7 kwietnia. W niecałe pół godziny później o godzinie 12:30 rozpoczęła się nierówna bitwa. Nad okręty japońskie nadleciało 280 bombowców, samolotów torpedowych i samolotów uzbrojonych w rakiety. Japończycy zwiększyli prędkość do 24 węzłów, a niszczyciele, zgodnie ze standardowymi procedurami obronnymi na wypadek ataku powietrznego, zaczęły krążyć wokół „Yamato”. Pierwszy nalot rozpoczął się o 12:37. Dzielna załoga „Yahagi” zaczęła oddalać się od swojego zespołu z prędkością 35 węzłów w nadziei zwrócenia uwagi części atakujących mimo że manewr poskutkował, liczba odciągniętych samolotów była nieistotna, głównym celem amerykanów był „Yamato”. Pancernik unikał trafień przez cztery minuty, aż do 12:41, kiedy to dwie bomby zniszczyły dwa stanowiska potrójnych działek przeciwlotniczych 25 mm i wybiły dziurę w pokładzie. Trzecia bomba zniszczyła stanowisko radarowe oraz prawo burtową rufową baterię uniwersalną 127 mm. O 12:46 kolejne dwie bomby ugodziły w prawą burtę okrętu, jedna przed rufową wieżą 155 mm, druga bezpośrednio w nią. Trafienia te praktycznie zniszczyły wieżę oraz jej magazyn. O 12:45 „Yamato” otrzymał trafienie torpedą w prawą burtę. Niedługo później w okręt uderzyły kolejne torpedy, dwa trafienia w prawą burtę nieopodal maszynowni oraz jedno w okolice jednego z kotłów. Atak dobiegł końca około 12:47, w jego wyniku pancernik przechylił się około 5-6°, co udało się zredukować do 1° dzięki zalaniu części przedziałów na przeciwległej burcie. Przestał także funkcjonować jeden z kotłów, co nieznacznie spowolniło okręt, a od ostrzału z karabinów maszynowych zginęła duża część załóg niczym nie osłoniętych działek 25 mm, co znacząco ograniczyło siłę jego ognia przeciwlotniczego. Drugi atak nastąpił o godzinie 13:00. Bombowce nurkujące rozpoczęły swe działania równocześnie z nadlatującymi ze wszystkich stron na niskim pułapie samolotami torpedowymi. Przytłoczona liczbą celów obrona przeciwlotnicza nie była w stanie prowadzić skutecznego ognia, więc Japończycy podjęli desperackie kroki, aby powstrzymać natarcie. Artyleria główna „Yamato” strzelała pociskami ustawionymi na eksplozję w sekundę po wystrzale, co przekładało się na odległość około kilometra od okrętu, lecz nie dało to oczekiwanych rezultatów pociski wybuchały za chmarami samolotów. W pancernik uderzyły kolejne 5 torped cztery - w lewą burtę i jedna w prawą. Pancernik wyglądał jak świetlik z którego pruto czym się dało na wszystkie strony z 200 działek przeciwlotniczych. Trzeci atak nastąpił o godzinie 13:40 i był najbardziej niszczycielski. W nadbudówki okrętu uderzyły 4 bomby, powodując wiele ofiar wśród załóg działek 25 mm. Wiele bliskich wybuchów uszkodziło poszycie kadłuba, częściowo zmniejszając jego zdolność ochrony przed torpedami. Najgorsze w skutkach były cztery kolejne trafienia torped - trzy eksplodowały na lewej burcie, co spowodowało zwiększenie tempa napływu wody do lewej wewnętrznej maszynowni oraz zatopienie kolejnej kotłowni i głównego pomieszczenia sterowego, a czwarta torpeda trafiła w prawą maszynownię zewnętrzną która, podobnie jak trzy inne pomieszczenia, była zalewana w celu zredukowania przechyłu okrętu na lewą burtę. Trafienie znacznie zwiększyło tempo napływu wody, powodując uwięzienie części marynarzy, którzy nie zdążyli uciec. O godzinie 14:02 admirał Aruga wydaje już spóźniony rozkaz opuszczenia okrętu. Sam odmawia zejścia z pokładu i przywiązuje się do pokładu. Na pokładzie szalały pożary, prędkość spadała, a temperatura w magazynach amunicji rosła w zastraszającym tempie, grożąc eksplozją. O 14:05 zatonął „Yahagi” po trafieniu przez dwanaście bomb i siedem torped. W tym samym czasie na „Yamato” uderzyła z prawej strony ostatnia grupa samolotów torpedowych. Stale powiększający się przechył pancernika na lewą burtę był już tak duży, że torpedy płynące na głębokości 6 m uderzały w spód okrętu. O 14:20 przestało funkcjonować zasilanie, a pozostałe działka przeciwlotnicze 25 mm zaczęły osuwać się do morza. Trzy minuty później okręt ostatecznie utracił stateczność i przewrócił się. Wieże działowe artylerii głównej wypadły z barbet.
Od początku ataków o 12:37 do eksplozji magazynów o 14:23 w „Yamato” trafiło co najmniej 11 torped oraz 8 bomb. Od godziny 12:37 do 14:17 liczba samolotów atakujących „Yamato” osiągnęła liczbę 386. Gdy prawie cały okręt był już pod wodą eksplodowały rufowe komory amunicyjne. Koniec pancernika był przez to równie spektakularny jak sam okręt, grzyb dymu sięgnął 6 000 metrów, a eksplozja widoczna była z odległości 200 kilometrów. Największy pancernik świata zatonął, mimo prawie dwóch setek luf artylerii przeciwlotniczej, jednak zbyt mało było stanowisk kierowania ogniem przeciwlotniczym. Prócz pancernika „Yamato” Amerykanie zatopili również krążownik “Yahagi" i cztery niszczyciele.
Z tonącego pancernika uratowało się zaledwie 269 ludzi. Tymczasem straty amerykańskie wyniosły jedynie 10 samolotów i 12 ludzi.
Wszedł do służby w chwili, gdy główną siłą uderzeniową flot wojennych stały się lotniskowce.
Prace nad „Yamato" rozpoczęto w 1934 roku. Miał należeć do eskadry pancerników, jakich dotąd na świecie nie było. Rozważając ich budowę nie próbowano nawet trzymać się postanowień konferencji ograniczających morskie zbrojenia. Siedem z nich miało mieć wyporność 70 000 ton i 9 dział 460 mm, a cztery 100 000 ton i 8 dział 508 mm. Ostatecznie zbudowano tylko dwa z nich „Musashi" i “Yamato”, trzeci „Shinano” ukończono jako lotniskowiec.
Jednym z problemów była wielkość i siła podmuchu powstającego przy strzelaniu z dział 460 mm, po salwie z trzech dział człowiek znajdujący się około 50 metrów za nimi mógł zostać pozbawiony przytomności, dlatego np. urządzenia lotnicze i łodzie ratunkowe schowano w hangarach na rufie, pod prawie gładkim pokładem lotniczym. Na całym świecie nie było pancernika który w starciu jeden na jeden by mu podołał.
W dniu 6 kwietnia 1945 roku „Yamato” w składzie II Grupy Uderzeniowej wyruszył z zatoki Tokuyama na Morzu Wewnętrznym w swą ostatnią misję "Ten ichi gō Sakusen" ("Operacja Niebiosa Nr 1"), pod Okinawę. Nie posiadał paliwa na drogę powrotną, wiadomo było, że będzie to misja samobójcza. Jej celem było zniszczenie jak największej ilości amerykańskich okrętów z floty zgrupowanej w rejonie Okinawy zanim Amerykanie zdołają zatopić japońskie okręty. W skład Grupy wchodziły również krążownik „Yahagi” i osiem niszczycieli „Asashimo”, „Fuyuzuki”, „Hamakaze", „Hatsushimo”, „Isokaze”, „Kasumi”, „Suzutsuki” i „Yukikaze”. Zespół został wkrótce zauważony przez amerykańskie samoloty, a w trzy godziny po wyjściu z bazy, po przejściu cieśniny Bungo, przez amerykańskie okręty podwodne „Threadfin" i „Hackleback".
Rankiem 7 kwietnia o godzinie 8:23 amerykańskie łodzie latające nawiązały stały kontakt z japońskimi okrętami na południowy zachód od wyspy Kyushu. Natomiast na japońskich okrętach pierwsze amerykańskie samoloty zauważono krótko przed południem 7 kwietnia. W niecałe pół godziny później o godzinie 12:30 rozpoczęła się nierówna bitwa. Nad okręty japońskie nadleciało 280 bombowców, samolotów torpedowych i samolotów uzbrojonych w rakiety. Japończycy zwiększyli prędkość do 24 węzłów, a niszczyciele, zgodnie ze standardowymi procedurami obronnymi na wypadek ataku powietrznego, zaczęły krążyć wokół „Yamato”. Pierwszy nalot rozpoczął się o 12:37. Dzielna załoga „Yahagi” zaczęła oddalać się od swojego zespołu z prędkością 35 węzłów w nadziei zwrócenia uwagi części atakujących mimo że manewr poskutkował, liczba odciągniętych samolotów była nieistotna, głównym celem amerykanów był „Yamato”. Pancernik unikał trafień przez cztery minuty, aż do 12:41, kiedy to dwie bomby zniszczyły dwa stanowiska potrójnych działek przeciwlotniczych 25 mm i wybiły dziurę w pokładzie. Trzecia bomba zniszczyła stanowisko radarowe oraz prawo burtową rufową baterię uniwersalną 127 mm. O 12:46 kolejne dwie bomby ugodziły w prawą burtę okrętu, jedna przed rufową wieżą 155 mm, druga bezpośrednio w nią. Trafienia te praktycznie zniszczyły wieżę oraz jej magazyn. O 12:45 „Yamato” otrzymał trafienie torpedą w prawą burtę. Niedługo później w okręt uderzyły kolejne torpedy, dwa trafienia w prawą burtę nieopodal maszynowni oraz jedno w okolice jednego z kotłów. Atak dobiegł końca około 12:47, w jego wyniku pancernik przechylił się około 5-6°, co udało się zredukować do 1° dzięki zalaniu części przedziałów na przeciwległej burcie. Przestał także funkcjonować jeden z kotłów, co nieznacznie spowolniło okręt, a od ostrzału z karabinów maszynowych zginęła duża część załóg niczym nie osłoniętych działek 25 mm, co znacząco ograniczyło siłę jego ognia przeciwlotniczego. Drugi atak nastąpił o godzinie 13:00. Bombowce nurkujące rozpoczęły swe działania równocześnie z nadlatującymi ze wszystkich stron na niskim pułapie samolotami torpedowymi. Przytłoczona liczbą celów obrona przeciwlotnicza nie była w stanie prowadzić skutecznego ognia, więc Japończycy podjęli desperackie kroki, aby powstrzymać natarcie. Artyleria główna „Yamato” strzelała pociskami ustawionymi na eksplozję w sekundę po wystrzale, co przekładało się na odległość około kilometra od okrętu, lecz nie dało to oczekiwanych rezultatów pociski wybuchały za chmarami samolotów. W pancernik uderzyły kolejne 5 torped cztery - w lewą burtę i jedna w prawą. Pancernik wyglądał jak świetlik z którego pruto czym się dało na wszystkie strony z 200 działek przeciwlotniczych. Trzeci atak nastąpił o godzinie 13:40 i był najbardziej niszczycielski. W nadbudówki okrętu uderzyły 4 bomby, powodując wiele ofiar wśród załóg działek 25 mm. Wiele bliskich wybuchów uszkodziło poszycie kadłuba, częściowo zmniejszając jego zdolność ochrony przed torpedami. Najgorsze w skutkach były cztery kolejne trafienia torped - trzy eksplodowały na lewej burcie, co spowodowało zwiększenie tempa napływu wody do lewej wewnętrznej maszynowni oraz zatopienie kolejnej kotłowni i głównego pomieszczenia sterowego, a czwarta torpeda trafiła w prawą maszynownię zewnętrzną która, podobnie jak trzy inne pomieszczenia, była zalewana w celu zredukowania przechyłu okrętu na lewą burtę. Trafienie znacznie zwiększyło tempo napływu wody, powodując uwięzienie części marynarzy, którzy nie zdążyli uciec. O godzinie 14:02 admirał Aruga wydaje już spóźniony rozkaz opuszczenia okrętu. Sam odmawia zejścia z pokładu i przywiązuje się do pokładu. Na pokładzie szalały pożary, prędkość spadała, a temperatura w magazynach amunicji rosła w zastraszającym tempie, grożąc eksplozją. O 14:05 zatonął „Yahagi” po trafieniu przez dwanaście bomb i siedem torped. W tym samym czasie na „Yamato” uderzyła z prawej strony ostatnia grupa samolotów torpedowych. Stale powiększający się przechył pancernika na lewą burtę był już tak duży, że torpedy płynące na głębokości 6 m uderzały w spód okrętu. O 14:20 przestało funkcjonować zasilanie, a pozostałe działka przeciwlotnicze 25 mm zaczęły osuwać się do morza. Trzy minuty później okręt ostatecznie utracił stateczność i przewrócił się. Wieże działowe artylerii głównej wypadły z barbet.
Od początku ataków o 12:37 do eksplozji magazynów o 14:23 w „Yamato” trafiło co najmniej 11 torped oraz 8 bomb. Od godziny 12:37 do 14:17 liczba samolotów atakujących „Yamato” osiągnęła liczbę 386. Gdy prawie cały okręt był już pod wodą eksplodowały rufowe komory amunicyjne. Koniec pancernika był przez to równie spektakularny jak sam okręt, grzyb dymu sięgnął 6 000 metrów, a eksplozja widoczna była z odległości 200 kilometrów. Największy pancernik świata zatonął, mimo prawie dwóch setek luf artylerii przeciwlotniczej, jednak zbyt mało było stanowisk kierowania ogniem przeciwlotniczym. Prócz pancernika „Yamato” Amerykanie zatopili również krążownik “Yahagi" i cztery niszczyciele.
Z tonącego pancernika uratowało się zaledwie 269 ludzi. Tymczasem straty amerykańskie wyniosły jedynie 10 samolotów i 12 ludzi.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz