To się wierzyć nie chce, że taka kanalia zmarła otoczona opieką, pewnie czułą, niemieckich pielęgniarek i opiekunek, to kolejny dowód na to że wszyscy Niemcy to zbrodniarze i jak widać dbają o swoich wyróżniających bandytów.
4 lipca 1998 roku w Wuppertalu w wieku 84 lat zmarł Kurt Franz (zdjęcie)- niemiecki zbrodniarz wojenny, ostatni komendant obozu zagłady w Treblince.
Nie ukończył niczego oprócz szkoły podstawowej, a wieku 15 lat podjął pracę kucharza. Służbę w wojsku niemieckim rozpoczął w 1935 roku. Był pułkowym kucharzem. Później wstąpił do SS, by rozpocząć służbę w obozie w Buchenwaldzie. W roku 1942 trafił do służby w obozie w Bełżcu, a jeszcze jesienią tego samego roku został zastępcą komendanta obozu w Treblince, by niespełna rok później, bo w sierpniu 1943 roku zostać komendantem tego miejsca kaźni.
W oczach więźniów uchodził za wyjątkowego zwyrodnialca, który niewinnym spojrzeniem maskował wyjątkowo mroczną osobowość. Mordów na więźniach dokonywał często osobiście, a wiek i płeć nie miały dla niego żadnego znaczenia.
Jeden z więźniów -Oskar Strawczyński tak o nim mówił:
" Szczególnym okrucieństwem odznaczał się Niemiec nazwiskiem Franz, (...) chodził on przeważnie z psem zwanym "Bari". Pies ten był tak przyuczony, że na rozkaz rzucał się na robotnika i szarpał go w ten sposób, że bardzo często dobijano go w lazarecie."
Po likwidacji Treblinki Franz został wysłany do Triestu, gdzie brał udział akcjach eksterminacji Żydów.
W roku 1965 został skazany na dożywocie. Franzowi udowodniono współudział w zbiorowym mordzie co najmniej 300 tys. osób i w 35 przypadkach mord co najmniej 139 osób.
Ze względu na zły stan zdrowia i podeszły wiek zwolniono go z więzienia w 1993 roku. Zmarł w domu spokojnej starości.
za Historia Polski dzień po dniu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz