do którego mam sporą słabość. Ogólnie, flota ZSRR, mniej więcej od połowy lat 50-tych to rzecz fascynująca. Sowieci, mając dość długą przerwę w projektowaniu, budowie i operowaniu nowoczesną i dużą flotą (praktycznie od I Wojny Światowej do końca lat 40-tych), kiedy w okresie "Zimnej Wojny" rozpoczęli rozbudowę swojej floty, mieli bardzo dużo ciekawych pomysłów, innowacyjnych rozwiązań i fantastycznych eksperymentów. Niektóre były udane, inne nie. Jakiś czas temu wrzucałem zdjęcia helikopterowca typu 1123 Kondor (znanego u nas jako Moskwa), który, mając nietypowy kształt kadłuba, okazał się okrętem o "trudnej" dzielności morskiej.
Dzisiaj wrzucimy myśliwskie atomowe okręty podwodne Project 705 Lira, znane u nas jako typ Alfa. Generalnie, okręty podwodne ZSRR były groźnym przeciwnikiem, lub przynajmniej taka była ich percepcja przez mocarstwa zachodu. To co było ciekawe w Alfach (oprócz ich szalonych charakterystyk), to zastosowanie reaktorów chłodzonych ciekłym metalem, w tym przypadku mieszanką ołowiu i bizmutu. Teraz tak - jak to dokładnie działa? Nie mam pojęcia. Natomiast, co jest ciekawe i dlaczego ten system nie przyjął się ani w Alfach, ani nigdzie indziej, to sposób "konserwacji" takich reaktorów. Kiedy okręt podwodny kończył patrol, nie można było po prostu wyłączyć reaktora jak w urządzeniach chłodzonych wodą. Ciekły metal, jeżeli zastygnie, to bezpowrotnie kończy życie urządzenia które ma chłodzić. Dlatego dla tych okrętów zbudowano specjalną infrastrukturę w bazach w których stacjonowały. Kiedy Alfa wracała do portu, podłączano ją do urządzeń, które utrzymywały chłodziwo w stanie ciekłym, ale w praktyce oznaczały, że nawet w portach reaktory dalej działały. To też oznaczało, że jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, to konieczna będzie wymiana całego reaktora. A jak to w ZSRR bywało, pewność że coś będzie działać i będzie utrzymywane w dobrym stanie była dość niska. Tym samym, Projekt 705 Lira jest jedynym okrętem podwodnym z tego rodzaju napędem który powstał seryjnie i był w służbie przez kilka lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz